logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ewangelia i rozważania

Niedziela, 28 sierpnia 2022 (08:21)

Aktualizacja: Niedziela, 28 sierpnia 2022 (12:04)

Ewangelia i rozważania na XXII niedzielę zwykłą:

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali.
Tak mówił do nich:

„Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie
nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten,
kto was obu zaprosił, i powie ci: »Ustąp temu miejsca«,
a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: »Przyjacielu, przesiądź się wyżej«. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem,
kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża,
będzie wywyższony”.

Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

Łk 14,1.7-14

 

ROZWAŻANIE

Nie dla siebie

Starsze pokolenie Czytelników zapewne pamięta
z dzieciństwa zabawkę zwaną bączkiem. Trzeba go było najpierw mocno „rozkręcić” – zaczynał oszałamiająco szybko wirować wokół własnej osi, wydając przy tym głośny dźwięk. Gdy prędkość obrotów wokół własnej osi spadała, zaczynał tracić równowagę, najczęściej kończąc swój „narcystyczny taniec” chaotyczną „ucieczką” pod szafę albo łóżko. Dlaczego taki obraz? Niedzielna liturgia słowa jest ostrzeżeniem skierowanym do nas wszystkich, aby nie spotkał nas – rzecz jasna w sensie metaforycznym – taki sam los. Wszystkim bowiem zagraża pokusa zajmowania się sobą, budowania wizji Pana Boga i Kościoła na „swój obraz i podobieństwo”, posiadania „własnej prawdy”. Dziś można przeczytać potężne traktaty, teksty prasowe pisane przez intelektualistów (określających siebie jako „chrześcijańscy”, „katoliccy”), w których nie pojawia się ani razu imię Boże, imię Jezus, za to człowiek ze swoimi potrzebami i oczekiwaniami, szeroko rozumiany humanizm, troska o los planety zajmują pierwsze miejsce. Zdarzają się dyskusje, w których Kościół skupiony jest
li tylko na sobie, tracąc pokój i zaczynając się miotać pomiędzy „snami o potędze” a lękiem – jakby wszystko zależało od ludzi. Tracąc punkt odniesienia, istotę relacji: ja – mój Bóg, zaczynamy się gubić. Popełniamy błąd faryzeuszy, dla których Pan Bóg stał się „przystawką”, pretekstem, ornamentem, religia zaś polisą na wieczność
z długim okresem kapitalizacji. Wpadamy w pułapkę pychy i samowystarczalności. Wszystko zaczyna wirować wokół własnej osi…

Jezus zachęca nas do ewangelicznego zaufania – do takiej postawy, gdzie trzeba przeorganizować hierarchię zasad
i wartości, właściwie zdefiniować małość i wielkość.
Bóg ma być w centrum – nie człowiek. Budowanie Jego chwały i panowania ma stać się celem mojego życia! Pokora – drogą do jego realizacji. Miłość, miłosierdzie, troska o najsłabszych – koniecznym warunkiem,
by mogły się dopełnić Jego zamiary.

Aby ratować innych, najpierw samemu trzeba poczuć się uratowanym. Bez tego grozi nam poczucie wyższości, łatwo o postawę oskarżyciela i sędziego. Najpierw samemu trzeba doświadczyć mocy i miłości Jezusa, by nieść ją dalej innym. Bez tego każda forma ewangelizacji stanie się co najwyżej piękną teorią. Tylko teorią.

Ks. Paweł Siedlanowski

NaszDziennik.pl