Rozważanie:
Rozpoczynamy Adwent. Tradycja liturgiczna podpowiada nam, że z jednej strony jest to radosny okres oczekiwania na przyjście Pana, z drugiej – czas na wybudzenie się
ze snu, sytego zadowolenia, przekonania, że mamy prawo do poprawiania Pana Boga i potencjał zbudowania nieba
na ziemi, paraliżującego serce i umysł.
Nie chodzi tylko o łatwo identyfikowalną datę 25 grudnia, otuloną bogatą ornamentyką tradycji. Kościół przypomina o potrzebie innego rodzaju czujności: tej w wymiarze eschatologii, ale również przyjmującej kształt zwyczajnej codzienności. „Bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” – przypomina Chrystus. A św. Paweł dodaje: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu”.
Wydaje się, że apostolskie zaproszenie w miarę upływu czasu zyskuje na znaczeniu. Świat staje się duchową pustynią. Porażający lęk, nihilizm i pustka zaczynają zaglądać do oczu całym społecznościom, choć mało kto jest się w stanie do nich przyznać. W tym kontekście wezwanie do czuwania stanowi zaproszenie do szukania Tego, który przywróci światu nadzieję, pierwotny porządek – Boski i ludzki.
Warto sięgnąć do katechezy wygłoszonej przez św. Jana Pawła II przed Apelem Jasnogórskim 18 czerwca 1983 r.
– ciągle aktualnej w swojej wymowie. Papież zastanawiał się wspólnie z młodymi, co znaczy: „czuwać”? „Czuwam
– to znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia
– mówił. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie […] Czuwam – to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. Nie zamykam się w sobie,
w ciasnym podwórku własnych interesów, czy też nawet własnych osądów. Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego, to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność […] Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska.
To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje”.
Czuwajcie… Rozumiejcie chwilę obecną… Panie, przyjdź, ogrzej nasze serca! Rozpal swoją miłością! Czekamy
na Ciebie. Marana tha!

