– Takich tablic jest już siedemnaście, ale ta jest najważniejsza i dlatego jest największa – powiedział
ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, duszpasterz kibiców, pomysłodawca akcji. Jak zauważył, jest to dar od kibiców patriotów, którzy szukają dobrych wzorców, a właśnie Inka jest takim bardzo dobrym wzorcem Polaka, katolika, patrioty. Stała się ikoną Żołnierzy Niezłomnych, tego pokolenia, które po 1945 r. walczyło z sowietyzacją Polski.
Salezjanin podkreślił, że jest to serce wykonane ze srebra ofiarowanego przez ludzi z całego świata, a także ze składanych datków. Wyraził nadzieję, że ta młoda dziewczyna, bohaterka, która jest dla nich niezwykłym świadkiem, stanie się także świadkiem dla wszystkich Polaków, „byśmy potrafili się zachować tak jak trzeba wobec wyzwań, które stają przed naszą Ojczyzną”.
W pamiątkowej tablicy, „W sercu dla Inki”, znajduje się ziemia z jej grobu, jest także polski orzeł w koronie i złoty ryngraf Matki Bożej Ostrobramskiej.
Za ten wyjątkowy dar podziękował kustosz Jasnej Góry,
o. Waldemar Pastusiak.
– Cieszę się, że te wartości religijne, wiara w Chrystusa gromadzi nas dzisiaj tutaj, na tej Eucharystii. Dziękuję za waszą obecność, za wasze serca. Niech to będzie świadectwo waszej miłości, waszego patriotyzmu – mówił, odbierając serce, jasnogórski kustosz. Podkreślił, że „mimo kibicowania różnym drużynom, ostatecznie wszyscy gramy do jednej bramki, którą jest nasze życie wieczne i miłość do Matki Bożej”.
Zapewnił, że „Serce dla Inki” znajdzie godne miejsce w kaplicy Matki Bożej.
Matką chrzestną serca była Hanna Pawełek, siostra cioteczna Danuty Siedzikównej. Na pielgrzymce obecni byli też m.in. prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Karol Nawrocki i wiceprezes prof. Krzysztof Szwagrzyk, który był szefem ekipy zajmującej się ekshumacjami żołnierzy niepodległościowego podziemia. Kierował zespołem, który odnalazł grób „Inki” i „Zagończyka”.
Wyjątkową tablicę poświęcił krakowski biskup pomocniczy Robert Chrząszcz, który celebrował Mszę św. dla uczestników 15. pielgrzymki kibiców. W kazaniu mówił
o wierności Bożym przykazaniom, które są najpiękniejszym świadectwem Bożego kibicowania. – Realizując przykazania, będziemy tymi, którzy czynią to, co się Bogu podoba. Będziemy również ludźmi honoru, z zasadami, a takich ludzi potrzebuje dziś nasza Ojczyzna, naród, świat – zaznaczył.
Nawiązał też do słów z grypsu Inki, która czekając na wykonanie wyroku, z więzienia w Gdańsku pisała do krewnych: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. – Trzeba być w życiu człowiekiem z zasadami, by spokojnie w każdej chwili, nawet umierając, podobnie jak Inka, móc powiedzieć „zachowałam się jak trzeba”. Będzie tak, gdy będzie w nas umiłowanie Boga, także troska o realizację Jego przykazań w naszym życiu, gdy odnajdziemy w nich nie nakazy, ale miłość i troskę Boga o człowieka – mówił kaznodzieja.
Ksiądz bp Chrząszcz już na początku Mszy św. przypominał, że kibicować znaczy życzyć dobrze, być bardziej „za” niż „przeciw”.
Kibice, choć na co dzień różnią się klubowymi barwami, od 15 lat razem na Jasnej Górze modlą się za Polskę.
– Dzisiaj są nieważne nasze barwy klubowe, dzisiaj dla nas najważniejszą barwą jest biel i czerwień. Ją nosimy głęboko w naszych sercach. Pokazaliśmy, że są takie wartości, które nas łączą, że dla Polski nie może być podziału, że Ojczyzna dla nas wszystkich musi być najważniejsza i tą pielgrzymką to pokazujemy – mówił
ks. Wąsowicz, dziękując za świadectwo wiary i jedności.
Magda, Mirek i Maciek przyjechali z Czarnego. – Dziś przyjechaliśmy rodzinnie, z całą ekipą, pomodlić się tu wspólnie za Polskę i nasze drużyny. Kibicujemy Polsce, bo tu mieszkamy, bo tu jest nasza rodzina – wyjaśniali, dodając, że nasza historia jest bardzo ważna i trzeba ją przekazywać z pokolenia na pokolenie, bo są w niej zawarte ważne aspekty dla każdego człowieka, jak Bóg
i honor.
Przemysław od dziecka jest kibicem Rakowa Częstochowa. Mieszka 100 metrów od stadionu, więc nie może być inaczej. – Mimo różnych kolorów, barw i sympatii, to jest właśnie bardzo piękne, że wszyscy kibice mogą się spotkać w jednym miejscu i pomodlić przed obrazem Matki Bożej – zaznaczył.
Na zakończenie Mszy św. tradycyjnie poświęcone zostały klubowe barwy i transparenty.
Po Eucharystii w sali o. Kordeckiego odbyło się okolicznościowe spotkanie, na które zaproszeni zostali wszyscy prelegenci na dotychczasowych piętnastu pielgrzymkach. Otrzymali pamiątkowe statuetki.
Tegoroczna pielgrzymka kibiców była także wielkim wołaniem o pokój, zwłaszcza dla Ukrainy. Wzięli w niej udział również kibice, którzy jako ochotnicy walczą na wojnie w szeregach legionu cudzoziemskiego.
Pielgrzymki kibiców od lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Ich inicjatorem był Tadeusz Duffek, kibic gdańskiej Lechii. Swój pomysł zaszczepił
ks. Jarosławowi Wąsowiczowi, salezjaninowi, który napisał książkę „Biało-zielona Solidarność. O fenomenie politycznym kibiców Lechii Gdańsk 1981-1989”. Obaj wspólnie zaplanowali pierwszą pielgrzymkę kibiców na Jasną Górę. Tadeusz Duffek niestety jej nie doczekał – zmarł 21 października 2005 r. po ciężkiej chorobie. Idea pozostała jednak w sercach jego przyjaciół i jest pielęgnowana już od kilkunastu lat. Pierwsza pielgrzymka kibiców na Jasną Górę odbyła się w 2009 r.
28 sierpnia 1946 roku 18-letnia Danuta Siedzikówna,
ps. Inka, sanitariuszka i łączniczka 5. Wileńskiej Brygady AK, została zamordowana w więzieniu przy ul. Kurkowej
w Gdańsku. Strzelało do niej kilku katów z odległości trzech kroków. Żaden nie trafił. Dobił ją, strzałem w głowę, dowódca plutonu egzekucyjnego z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

