W homilii arcybiskup powiedział, że prawda o królestwie Bożym była wielokrotnie konfrontowana przez pierwszych chrześcijan, których poddawano prześladowaniom. Wielokrotnie wydawało się, że Kościół się skończył i wiara w Chrystusa nie przetrwa. Tymczasem wbrew temu, co się mogło wydawać, Kościół się nadal rozrasta.
Pamięć o prześladowaniach i trudnościach nie ma służyć zwątpieniu, lecz umacniać w wytrwałości i ufności pokładanej w samym Bogu.
Arcybiskup powiedział, że odkrywając te prawdy, warto odnieść się do sytuacji Kościoła w Polsce z okresu, gdy wybuchło Powstanie Styczniowe. Zauważył, że według historyków zakończyło się ono klęską, ponieważ wiele tysięcy ludzi zginęło, zostało zesłanych na katorgę lub pozbawionych majątków. Prześladowania objęły również Kościół, zamknięto wiele świątyń i klasztorów, zesłano biskupów i kapłanów. Metropolita wskazał, że z tego powstania wyrosło trzech świętych: Albert Chmielowski, Rafał Kalinowski i ks. abp Zygmunt Szczęsny Feliński. Doświadczyli, czym jest zesłanie, oderwanie od najbliższych, Ojczyzny i Kościoła, ale mimo to ich działalność cechowało miłosierdzie. Brat Albert dźwigał ludzi z otchłani upodlenia i upadku człowieczeństwa. Rafał Kalinowski okazywał miłosierdzie ludzkim duszom w konfesjonale. Ksiądz abp Zygmunt Szczęsny Feliński uczył młodych miłości do Boga i Ojczyzny. Zaborcy wiedzieli, że aby walczyć z polskością, trzeba walczyć z Kościołem. Wojna z powstańcami stała się początkiem kryzysu ekonomicznego, a pamięć o prześladowaniach wśród Polaków trwała i dawała moc kolejnym pokoleniom.

