Czas Wielkiego Postu ma nas przygotować do największego misterium naszej wiary: męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna go Środa Popielcowa, stanowiąca szczególny moment w życiu całego Kościoła. Choć nie jest to dzień wolny od pracy, to jednak w kościołach gromadzą się licznie wierni. Przychodzą, by w pokorze pochylić głowy i z rąk kapłana przyjąć popiół, znak naszego przemijania i kruchości doczesnego życia. Kruchego nie znaczy jednak bez wartości, bo przecież dzięki wierze i relacji z Bogiem przejdzie ono do wieczności i nieprzemijającej radości bycia w niebie z Jezusem Chrystusem. A przybliżają nas do niego wielkopostne praktyki.
Modlitwa, post i jałmużna to – jak przypomina w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Janusz Królikowski, teolog z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie – warunki konieczne do dobrego przeżycia tego czasu.
Przyjęty na głowę popiół łatwo może stać się pustym gestem. Dzieje się tak, gdy za tym znakiem nie pójdzie szczere i całkowite odwrócenie się od zła. A to kosztuje. Zerwanie z grzechem jest zawsze bolesne. Post nam w tym pomaga i nie możemy dać się zwieść fałszywemu przekonaniu, że jest on tylko dla wielkich grzeszników.
Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

