Czcigodny Ojcze Mirosławie, kustoszu tego sanktuarium i proboszczu tutejszej parafii, wraz z całą wspólnotą ojców i braci redemptorystów;
Drogie osoby życia konsekrowanego;
Drodzy przedstawiciele i sympatycy Sybiraków i Żołnierzy Niezłomnych;
Szanowni przedstawiciele organizacji patriotycznych, kombatanckich i niepodległościowych;
Czcigodni pielgrzymi, bracia i siostry w Chrystusie!
Przeżywamy ostatnią niedzielę lutego, pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Zauważmy, że niedziele Wielkiego Postu, których mamy sześć, mają wyraźne tematy, wytyczone przez liturgię Słowa danej niedzieli. Liturgia Słowa, dzisiejszej, pierwszej niedzieli wielkopostnej, ukazuje nam kuszenie naszych rajskich prarodziców i Jezusa Chrystusa przez szatana. Dzisiejszą homilię kształtujemy w tryptyk i przyglądniemy się najpierw kuszeniu szatana w dwóch biblijnych odsłonach, o których przed chwilą słyszeliśmy, następnie wspomnimy o działaniu szatana w historii i współczesności, a w trzeciej części, z racji niedawno obchodzonej 83. rocznicy pierwszej masowej deportacji Polaków z Kresów Wschodnich na Sybir oraz nadchodzącego Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (1 marca), popatrzymy na machinę zła szatańskiego, której ofiarą stali się nasi kresowi rodacy i niezłomni żołnierze.
1. Dwa wielkie kuszenia szatana w dziejach zbawienia
Kim jest i skąd wziął się na ziemi szatan? Diabeł to zły duch, to zbuntowany anioł, który został wypędzony z nieba na ziemię, gdyż sprzeciwił się Bogu, swemu Stwórcy. Będąc już na ziemi, od razu przystąpił do walki z człowiekiem, którego znienawidził, gdyż ujrzał w nim kogoś podobnego do Boga. W pierwszym, rajskim pojedynku z człowiekiem odniósł szatan zwycięstwo. Pierwsi rodzice dali się mu zwieść. Szatan zasiał w nich podejrzliwość wobec Boga. Przedstawił im Boga jako kłamcę. Obiecywał rajskim rodzicom przymioty Boskie i wspaniałą przyszłość. Adam i Ewa dali się zwieść szatanowi, spożyli zakazany owoc. Efekt okazał się zgoła odmienny od tego, jaki obiecywał wąż. Nie stali się jak Stwórca i nie poznali prawdy o dobru i złu. Co więcej, poznali coś innego, poznali swą mizerię. Obrazowo wyraża to stwierdzenie: „Otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy” (Rdz 3,7). Przez swoje nieposłuszeństwo Bogu ściągnęli na siebie i na swoje potomstwo cierpienie, skłonność do złego i śmierć. Człowiek więc przegrał pierwszą rundę walki z szatanem. Przegrywał potem wiele następnych rund. Historia pokazała, że o własnych siłach człowiek nie był w stanie pokonać szatana. Sytuacja zmieniła się, gdy przyszedł na ziemię Syn Boży. Ten Nowy Adam – Jezus Chrystus stanął do pojedynku ze złym duchem. Pierwsza runda tej walki rozegrała się na pustyni, ostatnia na krzyżu. Obydwie rundy wygrał Jezus.
Jak słyszeliśmy – diabeł przedstawił Chrystusowi trzy pokusy. Pokusa pierwsza, skierowana na pustyni: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rozkaż, by te kamienie stały się chlebem” (Mt 4,3 ) – przemień je w chleb i najedz się, bo przecież po tak długim poście jesteś głodny! Jako Mesjasz przemieniaj ziemię w miejsce powszechnego dobrobytu, zamieniaj kamienie w chleb. Niech ludziom wreszcie będzie dobrze. Tego przecież oni oczekują od Mesjasza. Widzimy, że pokusa była ponętna i sprytna. Miała na celu osiągnięcie dobra, wprawdzie doczesnego, ale dobra. Jezus ją jednak odrzucił. W odpowiedzi szatanowi przytoczył słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Pwt 8, 3). A więc, owszem: ważny jest chleb powszedni, podtrzymuje przecież życie biologiczne, ale człowiek to nie sama biologia, to także duch. Chlebem ziemskim nie można zaspokoić w pełni głodu człowieka. Człowiek potrzebuje innego, wyższego, doskonalszego pokarmu do zaspokojenia swego głodu. Potrzebuje Słowa Bożego, potrzebuje słowa prawdy, potrzebuje dobra, miłości, sprawiedliwości, i ostatecznie pragnie wiecznie żyć, boi się unicestwienia. Nie wystarcza mu choćby bogata, szczęśliwa doczesność, potrzebuje szczęśliwej wieczności, wiecznego trwania – w pełnej prawdzie i w pełnej miłości. A to może człowiekowi zapewnić jedynie Bóg. Ten rodzaj pokusy zwalczamy przez post.
Pokusa druga: szatan wyprowadza Jezusa na róg świątyni i mówi: „Jeśli jesteś Synem Bożym rzuć się na dół, jest przecież napisane: „Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” (Mt 4,6). Rzuć się w dół z narożnika świątyni, aniołowie zatroszczą się, żeby ci się nic nie stało. Pokaż kim jesteś, niech cię podziwiają. Stać cię na to! Chrystus odrzucił tę propozycję. Odwołał się znowu do słów Księgi Powtórzonego Prawa: „Nie będziesz wystawiał Pana Boga na próbę” (Pwt 6,16). Bóg nie chce spektakularnie okazywać swej potęgi, dla zabawy, dla sensacji. Nie wolno Boga wystawiać na próbę, prosząc Go o pozorne dobro, o dobro, w którym szukamy własnej chwały, własnego interesu. Ten rodzaj pokusy zwalczamy przez modlitwę.
Pokusa trzecia: szatan wyprowadza Chrystusa na górę, pokazuje Mu wszystkie królestwa świata, ich przepych i mówi: „Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mt 6,9). Obejmiesz rządy nad światem, poczujesz się władcą politycznym, ale musisz się mi pokłonić i będziesz pamiętał, że to ja ci to dałem, mnie to zawdzięczasz. Znowu wierutne, podstępne kłamstwo. Co na nie Chrystus? Odpowiedź i tym razem była zdecydowanie negatywna: „Idź precz szatanie!. Jest bowiem napisane: Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10). Nie chcę od ciebie władzy, posiadłości, znaczenia i nie złożę ci pokłonu. Kłaniać się powinno tylko Bogu, a nie bożkom. W kłanianiu się Bogu, w posłuszeństwie Mu okazywanym, kryje się wielkość i godność człowieka. Tę pokusę można skutecznie zwalczać jałmużną.
Drodzy bracia i siostry, wszystkie te trzy pokusy, jakie szatan przestawił Chrystusowi, miały niby na celu osiągnięcie jakiegoś dobra, ale dobra przelotnego, kruchego, które nie jest w stanie zaspokoić najgłębszych pragnień naszego serca i uczynić nas szczęśliwymi. Diabeł wiedział, że człowiek – po pierwszym rajskim grzechu, jest zraniony nieuporządkowaną pożądliwością, którą Apostoł Jan w swoim Pierwszym liście nazwał pożądliwością ciała, pożądliwością oczu i pychą żywota. Warto tu przypomnieć zawarte tam pouczenie: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2,16-17).
Moi drodzy, to tak wyglądała pierwsza runda potyczki Chrystusa z szatanem na pustyni, w świątyni i na górze – przed rozpoczęciem Jego publicznej działalności. Nadmieniliśmy, że druga runda walki Chrystusa z szatanem rozegrała się na krzyżu, kiedy szatan ustami bluźnierców, kazał Jezusowi zstąpić z krzyża, wybawić siebie i pozostałych dwóch złoczyńców. Tej rundzie bliżej przyjrzymy się pod koniec Wielkiego Postu, szczególnie w Niedzielę Palmową, a teraz popatrzmy jeszcze, co czynił szatan w następnych wiekach naszej historii i co czyni dziś?
2. Działanie szatana w historii i we współczesności
Szatan po porażce z Chrystusem nie wyprowadził się z ziemi. Jest i pozostanie tutaj do końca świata. Mówią niektórzy kaznodzieje, że diabeł nigdy nie wyjeżdża na urlop, ustawicznie i pilnie pilnuje swoich interesów. Nadal przeszkadza ludziom w ich dialogu i przyjaźni z Bogiem, posługując się kłamstwem, które ma pozór prawdy. Często przychodzi tam, gdzie się planuje czy też już urzeczywistnia jakieś wielkie dobro. Sieje zamieszanie. Ponętnie, w pięknej, ozdobnej szacie, przedkłada pozorną prawdę i fałszywe dobro. Często żeruje na wspomnianych pożądliwościach, na skłonności ludzi do posiadania, do władzy, do sławy, do znaczenia, do cielesnej przyjemności. Diabeł wcielał się wielokrotnie w ludzi, którzy kłamali i niszczyli drugich. Historia zna ich z imienia i nazwiska. Działał i działa także w systemach, układach i strukturach społecznych.
Gdy obserwujemy działanie szatana w naszej historii, nie trudno zauważyć, że zły duch staje przed ludźmi ciągle na nowo z tą samą pokusą, którą przestawił w raju pierwszemu człowiekowi. Niczego nowego nie może wymyśleć. Przypomnijmy, że diabeł wzywał rajskiego człowieka do przekroczenia Bożego przykazania, obiecując mu za to Boże przymioty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,4-5). Było to pierwsze wielkie, wierutne kłamstwo, mające jednak pozory osiągnięcia jakiegoś dobra. Człowiek miał wejść w prerogatywy samego Boga. Sam miał określać, co jest dobre, a co złe. Bóg na to jednak nie pozwolił. Z tą rajską pokusą stawał szatan przed człowiekiem wielokrotnie w historii. Żeby to zauważyć, nie wracajmy zbyt daleko, popatrzmy na czasy nowożytne i współczesne. Pokusę tę widzimy w hasłach rewolucji francuskiej (1789), potem bolszewickiej (1917), a następnie w ideologiach dwudziestowiecznych totalitaryzmów, i ostatnio w rewolucji kulturowej 1968 roku, w neomarksiźmie, który ostatnio rozlewa się po Europie, nie omijając Polski. We wszystkich tych działaniach chodziło i chodzi o wypędzenie Pana Boga z życia ludzkiego, z życia indywidualnego, a zwłaszcza społecznego. Usiłowania te nazywamy próbą ubóstwiania człowieka, deifikacją człowieka. O tym, co dobre, a co złe, co należy do prerogatyw Pana Boga, próbowali decydować tyrani, przywódcy rewolucji, partii, rasy. Usiłowali oni zawładnąć całą ludzkością i kazali śpiewać: „Gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród”. Gdy upiory rewolucyjne i totalitarystyczne doznały porażki, szatan przybrał nowe szaty, wymyślił w ostatnim czasie nowe miraże, nowe hasła i mity, z którymi staje przed dzisiejszym człowiekiem. Wiemy dobrze jak się nazywają i jakie mają barwy. Za ich sprawą znowu nagłaśnia się dziś pogląd, że człowiek sam może ustalać sobie, co jest złe, a co dobre, że nie powinien podlegać żadnym odgórnym normom moralnym, że nie jest lektorem norm moralnych, ale jest ich kreatorem. Głoszą, że prawdy ogólnie ważnej, obiektywnej, zawsze obowiązujących norm moralnych, nie ma. Jeśli już coś ad hoc, na chwilę obecną, trzeba ustalić, to należy to czynić w demokratycznym głosowaniu. Zakłada się więc, że prawda nie jest dana, ale trzeba ją dopiero negocjować. W tzw. demokratycznych krajach Zachodu, także i u nas, próbuje się usuwać z miejsc publicznych krzyże i inne religijne znaki, w imię tzw. tolerancji i doktryny o neutralności państwa. Z liberalnych mediów płyną fałszywe, czyli szatańskie hasła w rodzaju: embrion, płód ludzki nie jest jeszcze człowiekiem, więc można go bezkarnie niszczyć, tak jak można np. bezkarnie niszczyć szyszkę sosny, podczas gdy za bezprawne wycięcie drzewa sosny, trzeba ponieść karę. Tzw. obrońcy życia w przyrodzie bronią dziś z wielką determinacją zwierząt, na czele z psami, kotami, krowami, co jest czymś pozytywnym, ale zarazem często, ci sami ludzie stanowczo domagają się prawa do aborcji, nie zważając na Boże przykazanie: „Nie zabijaj”, czyli zwierzęta trzeba chronić, a ludzi bezbronnych można zabijać. Jeśli dzisiejszy człowiek, tak jak rajski Adam, da się nabrać na te hasła, sam będzie musiał ponieść fatalne konsekwencje takiej postawy. Na szczęście, ci którzy wsłuchują się w Boże Słowo, którzy autentycznie się modlą, oświeceni Bożym światłem, mocą czerpaną od Chrystusa, odrzucają tego rodzaju hasła, tego rodzaju pokusy, które pochodzą od złego ducha.
Przejdźmy do końcowej, trzeciej części naszej refleksji.
3. Masowe wywózki na Sybir i Żołnierze Wyklęci – owoc działań ludzi opętanych przez szatana
Najpierw wspomnijmy Golgotę Wschodu, wywózki na Sybir, Katyń, Gułagi, a ostatnio Smoleńsk. Nocą 10 lutego 1940 roku do tysięcy domów na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej załomotali siepacze zbrodniczej organizacji bolszewickiej NKWD. Rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja naszych rodaków z Kresów Wschodnich do azjatyckiej części Związku Sowieckiego, w krainę śniegu, mrozu, głodu i ciężkiej pracy. Wśród zesłanych byli osadnicy wojskowi z rodzinami, sędziowie, policjanci, leśnicy, niżsi urzędnicy państwowi i samorządowi. Celem tej akcji była sowietyzacja i depolonizacja ziem okupowanych po 17 września 1939 roku przez Rosję Bolszewicką.
Lutowa deportacja została przeprowadzona przy mrozie dochodzącym do minus 40 st. C. Wyrywani z rodzinnych gniazd nasi rodacy musieli zostawić cały majątek nieruchomy, sprzęt rolniczy i bydło, a mogli zabrać ze sobą około 500 kg majątku ruchomego na rodzinę. Na spakowanie teoretycznie dostawali niecałe dwie godziny. Podróż na miejsce przeznaczenia trwała około 2-3 tygodnie i odbywała się w towarowych, bydlęcych, zakratowanych wagonach, bez ciepłych posiłków, bez opieki medycznej, często bez wody, w nieludzkich warunkach higienicznych. Wielu zesłańców nie przeżyło takiej wielotygodniowej podróży na Syberię czy do Kazachstanu. Deportowano zwykle całe rodziny. Ocenia się, że około jedną czwartą wypędzonych ludzi stanowiły dzieci. Ich relacje są najbardziej wstrząsającym świadectwem polskich losów na nieludzkiej ziemi.
Przypomnijmy, że podczas tej pierwszej lutowej, masowej deportacji wywieziono na Sybir – niektórzy obliczają – ponad 200 tysięcy Polaków. Dwa miesiące później, z 13 na 14 kwietnia 1940 roku, była następna masowa wywózka w tym czasie, kiedy dokonywano zbrodni katyńskiej. Trzecia duża wywózka rozpoczęła się z 28 na 29 czerwca 1940 roku i trwała prawie cały miesiąc. Objęła uchodźców wojennych, w tym znaczną liczbę Żydów. Ostatnią deportację przeprowadzono w trzech etapach, począwszy od 22 maja 1941 roku. Przesiedlono wówczas głównie rzemieślników, kolejarzy, inteligencję, robotników i zamożniejszych chłopów, a także uchodźców wojennych z terenu całych Kresów. Dnia 21 czerwca 1941 roku, dzień przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, wywieziono znowu następne dziesiątki tysięcy ludzi. Następną wywózkę, planowaną na 26 czerwca, udaremniła agresja niemiecka.
Dodajmy jeszcze, że sowieckie deportacje Polaków na Sybir nie zakończyły się ani po umowie generała Sikorskiego ze Stalinem, ani po zakończeniu wojny. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, z terenów zaanektowanych przez Sowietów, z ziem polskich deportowano w głąb Związku Sowieckiego co najmniej 200 tysięcy następnych rodaków. Szczególną cechą deportacji było to, że „wyroki” na setki tysięcy rodzin wydawały nie sądy, lecz policja polityczna, posługująca się donosami politycznych kolaborantów i innych, przeróżnych łotrów. Na obszarze kontrolowanym przez Niemców działało Gestapo, zaś na obszarze kontrolowanym przez Sowietów szalało NKWD.
Drodzy bracia i siostry, drugą grupą ludzi, których chcemy dziś wspomnieć, są Żołnierze Wyklęci, Niezłomni. Diabeł w najnowszych czasach wcielił się w wielu ludzi, w ludzi, którzy ze swoich serc wypędzili Pana Boga, przestali być świątynią dla Ducha Świętego, a stali się mieszkaniem dla ducha złego. Wśród nich byli oprawcy, którzy po drugiej wojnie światowej skazywali na śmierć i rękami katów mordowali tych, którzy walczyli o prawdziwą, pełną niepodległość i suwerenność naszej Ojczyny. Gdy przybliża sie Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych, trzeba przypomnieć, że po drugiej wojnie światowej poplecznicy Stalina zakatowali w aresztach ponad 20 tys. żołnierzy niepodległościowego podziemia, a blisko 5 tys. zamordowali na mocy tzw. wyroków sądowych. W prawicowej prasie czytamy, że pogrobowcy komunistów mają do dziś swoje media, zasiadają w sądach, uczą w szkołach, są posłami i działają w samorządach, i nadal kłamią o Żołnierzach Wyklętych. Pod wzniosłymi hasłami demokracji, praworządności, tolerancji, równości szerzą bezbożne idee i podejmują gorszące, szkodliwe dla Narodu działania.
My zaś, uzbrojeni w wiarę i miłość do Pana Boga, do Kościoła i do Ojczyzny widzimy w Żołnierzach Wyklętych narodowych bohaterów. Znamy ich nazwiska i dokonania. Dziś wymieńmy tylko dwa nazwiska. Łukasz Ciepliński napisał na grypsie przed śmiercią takie słowa: „Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą”. Danuta Siedzikówna „Inka”, idąca na śmierć, prosiła, aby do jej babci dotarły słowa, że „zachowała się, jak trzeba”.
Zakończenie
Drodzy bracia i siostry, w modlitwie „Ojcze nasz” codziennie powtarzamy słowa: „I nie wódź nas na pokuszenie”, co w Ewangelii według św. Łukasza ma zapis: „I nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” (Łk 11,4b). Bóg nam daje siły do zwyciężania pokus. Ta moc i siła płynie z Krzyża Chrystusa. Zatem w chwili pokusy patrzmy na krzyż, patrzmy na obraz Jezusa Miłosiernego i mówmy: „Jezu, ufam Tobie”; „Jezu, Twój jestem w życiu i po śmierci”. Jezu, nasz Zbawicielu, daj się znaleźć i pokochać tym, którzy dziś walczą z Bogiem i z Twoim Kościołem. Niech się nawrócą, aby nie mordowano ludzi, aby zmalała żądza władzy i posiadania. Panie Jezu, wspomagaj nas, którzy w Tobie pokładają nadzieję, którzy garną się do Twojej Matki, którą nam podarowałeś. Wspomóż nas, abyśmy mocą Ducha Świętego pokonywali pokusy szatana. Idziemy za Tobą wielkopostną drogą, drogą: modlitwy, postu i jałmużny, abyś nas w nadchodzące święta wielkanocne obdarzył nową wiarą, nadzieją i miłością, a w przyszłości życiem wiecznym. Amen.

