Rekolekcje trwające od niedzieli do dziś w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej gromadzą rzesze wiernych, którzy pragną formować swoje sumienia i wzrastać w miłości
do Boga. Charyzmatyczny kaznodzieja ks. Dominik Chmielewski SDB, założyciel wspólnoty Wojowników Maryi
i wielki czciciel Matki Bożej, prowadzi wiernych do refleksji nad miłością Boga względem nas.
– Sensem naszego życia jest poznać i uwierzyć miłości, jaką Bóg ma ku nam – mówił w czasie poniedziałkowej homilii rekolekcjonista i tłumaczył, że aby nasze życie stało się odpowiedzią na tę Bożą miłość, musi zostać oczyszczone z grzechu i przywiązania do niego. – Dlaczego wielu z nas nie doświadcza tej miłości? Bo nie chce nam się zainwestować w tę najważniejszą relację z Nim [Bogiem]
– tłumaczył. W odniesieniu do św. Pawła zachęcał,
że powinniśmy, tak jak on, wszystko, co nas oddziela
od miłości Jezusa Chrystusa, uznać za śmieci.
Jak podkreślił, brak troski o tę relację powoduje,
że szukamy miłości gdzie indziej, a że jej nie znajdujemy, że nie przynosi nam ona spełnienia, to zatruwamy się poczuciem własnej bezwartościowości, co skutkuje grzechami: zazdrości, zawiści, zemsty, pogardy, obmawiania, plotkowania, oczerniania, osądzania.
Korzeń zła
– Korzeniem tych strasznych grzechów jest to, czego może nawet nie zauważamy na początku […], że nieustannie się porównujemy z innymi – wskazywał ks. Dominik Chmielewski. Kontynuował, że jeśli w tym porównaniu widzimy siebie jako lepszych, to wpadamy w pychę
i pogardę wobec innych ludzi, a jeśli zaś odczytamy siebie jako gorszych, rodzi się w nas zawiść, chęć zniszczenia, poniżenia tego, kto wydał nam się lepszy.
– Nic tak nie gniewa Boga – mówi św. Doroteusz – nic nie czyni człowieka tak nagim i opuszczonym jak obmawianie, osądzanie i pogarda względem bliźnich – akcentował kapłan oraz uwrażliwiał, że z łatwością przychodzi nam osądzanie i przyklejanie do innych ludzi łatek, takich jak rozpustnik, złodziej itd., których nie zdejmujemy nawet po szczerej pokucie i nawróceniu tych, których osądziliśmy.
– Dlaczego nie osądzamy raczej samych siebie i własnych grzechów, które doskonale znamy i za które mamy kiedyś odpowiedzieć przed Bogiem? Dlaczego sobie przywłaszczamy sąd Boży? – pytał retorycznie i wskazywał, że bardzo współczuje tym, którzy tak surowo
i bezwzględnie osądzają publicznie w mediach innych grzeszników. Duchowny odniósł się do aktualnych ataków na Kościół. Ostrzegał, że taka postawa niszczy zarówno życie osobiste, jak i wspólnotowe.
Fałszywe oczyszczenie
– To nie ma nic wspólnego z oczyszczaniem Kościoła
– przekonywał i tłumaczył, że dziś jest powielany mechanizm osłabiania wpływu Kościoła na społeczeństwo zastosowany w hitlerowskich Niemczech. – Hitler wiedział, że jedynym, który może powstrzymać jego dojście do władzy i rozpoczęcie zdegenerowanego totalizmu, jest Kościół katolicki. Mówił Hitler: nie walczcie z prawdami wiary Kościoła katolickiego, bo stworzycie armię męczenników. Bombardujcie codziennie – nieważne
czy prawdziwymi, czy sfałszowanymi, spreparowanymi dowodami – skandalami z udziałem księży. Cała propaganda III Rzeszy preparowała mnóstwo fałszywych, zniesławiających pomówień w stronę kapłanów i biskupów – wskazywał na przyczyny osłabienia autorytetu moralnego Kościoła katolickiego w Niemczech. – Czy dziś nie dzieje się to samo? – zachęcał do refleksji nad trwającymi atakami na duchownych i wspólnotę wiary.
– Ilu moich braci staje dziś w obronie tych, którzy zostali fałszywie oskarżeni! Nie udowodniono im winy, ale na podstawie tylko zarzutów i oskarżeń już skazano – mówił
z bólem kaznodzieja i zauważył, że Jezusa też skazano
na podstawie fałszywych zeznań złożonych przez fałszywych świadków.
– Dobrze wiemy my, kapłani, i szczególnie biskupi, ile jest fałszywych, spreparowanych zarzutów, fałszywych świadków. To ma być propagandowe zniszczenie autorytetu moralnego Kościoła. To, co dzisiaj dzieje się z Janem Pawłem II, to jest dokładnie ta sama metoda – podkreślił ks. Dominik Chmielewski SDB i dodał, że to „ciągle ta sama metoda, ciągle te same narzędzia. Ciągle ten diabeł, oskarżyciel, który w dzień i w nocy – jak mówi Apokalipsa – oskarża nas przed Bogiem”.
Przestrzegając przed pochopnymi osądami, zaznaczył,
że tylko Bóg zna historię wewnętrznych walk, jakie toczymy z pokusami, i tylko On wie, czy nasze zasługi
nie przewyższają winy. Prosił, byśmy kierowali się miłością, na wzór tej, którą kieruje się Bóg, a nie nienawiścią
i pogardą fałszywego i upadłego oskarżyciela.
Jak przestrzegł, fałszywy i potępiający sąd może stać się wyrokiem potępiającym dla naszej własnej duszy. Zaapelował, by na poważnie biorąc te refleksje do swych serc, w ich perspektywie przygotować się i przeżyć godnie wielkopostną spowiedź.
Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Więcej warto również zobaczyć w galerii zdjęć TUTAJ.

