Wstęp
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica (Teraz i zawsze). Droga Rodzino Radia Maryja, szanowni i drodzy słuchacze Radia Maryja w kraju i za granicą. Pozdrawiam z wielką miłością wszystkich słuchaczy naszego Radia, zwłaszcza chorych, niepełnosprawnych, przebywających w prywatnych domach, w szpitalach, w Domach Opieki Społecznej, także będących w podróży – wszystkich, którzy są przy radioodbiornikach.
Jesteśmy w miesiącu wrześniu, w którym wspominamy wybuch drugiej wojny światowej, w którym przeżyliśmy beatyfikację Rodziny Ulmów, a w liturgii Kościoła łączyliśmy się z Kościołem niebieskim, przeżywając – oprócz niedziel, kilka świąt i wspomnień liturgicznych. Były to: święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (8 IX), święto Podwyższenia Krzyża Świętego (14 IX), wspomnienie Imienia Maryi (12 IX), wspomnienie Matki Bożej Bolesnej (15 IX), święto św. Stanisława Kostki, patrona Polski i młodzieży polskiej, święto św. Mateusza apostoła i ewangelisty (21 IX). Dzisiaj, 23 września, mamy wspomnienie św. Ojca Pio, niezwykłego kapłana, zakonnika franciszkańskiego, mistyka, spowiednika, obdarzonego stygmatami, mającego zdolność czytania w ludzkich sumieniach i dar bilokacji, zmarłego 55 lat temu – 23 września 1968 roku. Przed nami jeszcze święto Świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała (29 IX) i kilka wspomnień świętych: wspomnienie św. Wincentego à Paulo (27 IX), św. Wacława, męczennika (28 IX) i św. Hieronima (30 IX).
Mając na uwadze duszpasterskie hasło bieżącego roku: „Wierzę w Kościół Chrystusowy”, zapraszam wszystkich słuchaczy do spojrzenia na dzisiejszy Kościół i na zrośniętą z nim cywilizację chrześcijańską, która atakowana z różnych stron – zdaniem niektórych – chyli się ku upadkowi. Na naszych oczach toczy się niepokojący spór o obecność Boga w ludzkich sercach, w rodzinnych i narodowych wspólnotach i we współczesnej kulturze.
Nasze rozważanie ujmiemy w trzech punktach: Najpierw skierujemy rzut oka na kondycję chrześcijaństwa we współczesnej kulturze. W drugiej części wskażemy na zagrożenia wewnętrzne i zewnętrzne Kościoła i wyrosłej z niego cywilizacji chrześcijańskiej; zaś w trzeciej części zastanowimy się nad lekarstwem, które trzyma miłujący nas Bóg w swoich ojcowskich dłoniach. Rzecz w tym, czy po nie sięgniemy.
1. Wyjątkowość. Chrześcijaństwo na tle innych religii świata
W dziejach ludzkich pojawiły się różne religie, z których wiele przetrwało do dziś, na czele z wielkimi religiami świata: buddyzmem, judaizmem, chrześcijaństwem i islamem. Wobec faktu pluralizmu religijnego, jawi się nieuniknione pytanie, która z religii jest prawdziwa? Wśród dzisiejszych liberałów i postmodernistów jest nagłaśniany pogląd, że wszystkie religie mają tę samą wartość. Dlatego pochwala się dziś wielokulturowość – multikulti. Jednakże pytanie, która religia jest prawdziwa, pozostaje nadal aktualne i do rozstrzygnięcia, bowiem jeśli między religiami zachodzą wyraźne różnice, a nawet sprzeczności, to religie te nie mogą być równocześnie prawdziwe. Jest to jedna z podstawowych zasad racjonalnego myślenia – jedna z zasad logiki, głosząca, że dwa zdania sprzeczne nie mogą być równocześnie prawdziwe oraz że z dwóch zdań sprzecznych przynajmniej jedno jest fałszywe. Owszem, w wielu religiach mogą być jakieś cząstkowe prawdy. Zostawmy jednak na boku ważną sprawę prawdziwości religii i spójrzmy na atakowaną dziś spośród wszystkich religii naszą religię chrześcijańską, zwłaszcza katolicką, która stała się jednym z filarów cywilizacji chrześcijańskiej. szerzej – kultury euroatlantyckiej.
W kontekście dzisiejszego tematu postawmy najpierw pytanie, w czym tkwi oryginalność religii chrześcijańskiej, co wyróżnia naszą religię, którą wyznajemy, wśród innych wielkich religii świata? Pogłębiona refleksja nad historycznymi i współczesnymi religiami każe nam sformułować następującą odpowiedź: religię chrześcijańską wśród innych religii świata wyróżnia prawda, że Bóg stał się człowiekiem, że zamieszkał z ludźmi na ziemi w postaci człowieka, którego historia zna pod imieniem Jezus z Nazaretu. Centralną prawdą wiary wyznawaną w chrześcijaństwie jest to, iż Bóg stał się człowiekiem, że wcielił się w człowieka: pozostając w pełni Bogiem, stając się równocześnie pełnym, prawdziwym człowiekiem. Wcielenie Boga, inkarnacja Boga w Jezusie Chrystusie jest podstawowym wyróżnikiem chrześcijaństwa wśród dawnych i współczesnych religii świata.
Św. Jan, apostoł i ewangelista, pierwszy teolog Kościoła, wyraził prawdę o inkarnacji Boga w słowach: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14); „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3,16). Podobnie prawdę tę wyraził drugi wielki teolog pierwotnego Kościoła, jakim był św. Paweł Apostoł: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Ga 4,4-5).
Gdy myślimy o wcieleniu Syna Bożego, o Jego zamieszkaniu na ziemi, to stajemy przed niepojętą tajemnicą wiary. W osobie Jezusa, w Bogu-człowieku, kumulują się przeciwstawności czy nawet pozorne sprzeczności związane z faktem równoczesnego bycia prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. W popularny sposób są one wyrażone w osiemnastowiecznej kolędzie Franciszka Karpińskiego: „Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony! Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony. Wzgardzony okryty chwałą, śmiertelny Król nad wiekami”. W zadumie nad tajemnicą wcielenia można postawić pytanie, kiedy Pan Bóg okazał bardziej swoją wszechmoc, wówczas gdy stwarzał kosmos, gdy kształtował galaktyki, czy wówczas, gdy „Słowo stało się ciałem”, gdy odwieczny Bóg, nie przestając być Bogiem, stał się człowiekiem? To jest właśnie jedna z największych tajemnic chrześcijańskiej wiary, tajemnica wcielenia, tajemnica unii hipostatycznej Jezusa, której nasz rozum ludzki nie może przeniknąć.
Jezus z Nazaretu rzeczywiście posiada wszystkie wartości, wszystkie wymiary bóstwa i człowieczeństwa. Nie można z Nim nikogo porównać, nawet największych geniuszy ludzkości, największych uczonych, polityków, filozofów czy świętych. Jezus jest największym reformatorem świata, ale reformatorem, który zabrał się za reformę ludzkiego serca. Nie wzywał do rewolucji, nie wzywał do zabijania, ale mówił, że trzeba najpierw reformować człowieka, jego wnętrze, jego serce, bo tam jest siedlisko zła i dobra, i z serca ludzkiego, jak potem apostoł to skomentował, wypływają dobre i złe czyny. Świat można zmieniać na lepszy tylko przez prawdę i miłość, które zarazem poszerzają przestrzeń prawdziwej wolności człowieka.
2. Dzisiejsza kondycja chrześcijaństwa
a) Awersja do Boga w czasach nowożytnych
Drodzy słuchacze, na progu czasów nowożytnych w kulturze europejskiej pojawił się proces, który filozofowie dziejów nazwali deifikacją człowieka. Proces ten, najkrócej mówiąc, polegał na odrzuceniu obrazu Boga pozostawionego nam przez Chrystusa i na przypisywaniu człowiekowi Boskich przymiotów. Pod koniec XVIII wieku pojawiali się coraz liczniejsi, filozofowie, społecznicy, politycy, którzy wmawiali narodom Europy i świata, że ludzie mogą się obejść bez Boga, że chrześcijanie zapatrzeni w Boga hamują rozwój społeczny, że opóźniają stworzenie dobrobytu na ziemi. W imię pseudonaukowych haseł religię zaczęto usuwać z życia społecznego. W roku 1789 rewolucja francuska zaproponowała budowę nowoczesnego świata bez Boga, bez religii, bez Kościoła wedle hasła: „wolność, równość, braterstwo” (liberte, egalite, fraternite). Szybko jednak okazało się, że hasła te oderwane od Boga stały się nieskuteczne, puste. Nie pomogła ani gilotyna, ani bezbożna propaganda zastosowana do walki z religią i Kościołem. Niestety, ów francuski, oświeceniowy mit o Bogu, który jest wrogiem człowieka, o religii, która rzekomo hamuje postęp i dobrobyt na ziemi, nie był li tylko chwilowym zjawiskiem, ale dał impuls do tworzenia nowych bezbożnych filozofii i ideologii. Na gruncie oświeceniowych idei narodziło się w XIX wieku wiele ateistycznych filozofii, na czele z marksizmem i filozofią nihilistyczną Fryderyka Nietzschego, z których wyrosły w XX wieku dwa totalitaryzmy: sowiecki komunizm i niemiecki faszyzm. Systemy te dokonały ogromnego spustoszenia na kontynencie europejskim i są w dużej mierze odpowiedzialne za wymordowanie w XX wieku prawie 200 mln ludzi. Żaden wiek w dziejach świata nie złożył w daninie tak wielkiej liczby ofiar z ludzi! Stąd też Jan Paweł II w roku 1995 w encyklice Evangelium vitae napisał: „Wiek XX zapisze się jako epoka masowych ataków na życie, jako niekończąca się seria wojen i nieustanna masakra niewinnych istot ludzkich. Fałszywi prorocy i fałszywi nauczyciele odnieśli w tym stuleciu największe sukcesy” (EV, 17). Historia XX wieku pokazała, jak okrutny może być człowiek, który przestanie wierzyć i miłować Pana Boga, który pogardzi Jego prawem. Historia jest naprawdę nauczycielką życia.
Drodzy słuchacze, przyszedł czas, by popatrzeć, co dzieje się dzisiaj na naszych oczach w naszym europejskim domu, co także zaczyna się dziać w Polsce.
b) Zagrożenia cywilizacji chrześcijańskiej od wewnątrz
Przez nasz kontynent europejski przesuwa się dzisiaj nowa fala agresji na chrześcijaństwo, a w szczególności na Kościół katolicki. Przeszła fala oświeceniowa, bolszewicka, nazistowska, a nadeszła fala neomarksistowska, liberalno-lewacka. Nie jest to agresja militarna. W Europie nie ma dziś, przynajmniej na razie, gilotyny i więzień dla wyznawców Chrystusa, ale jest dyktatura relatywizmu, zjawisko chrystianofobi, demoralizacji, ośmieszania tego, co chrześcijańskie. Słusznie się mówi, że katolicyzm jest dziś najbardziej prześladowaną religią w świecie. W mediach liberalnych, panoszy się poprawność polityczna, dyktowana przez ideologię neomarksizmu. W imię wzniosłych haseł: nowoczesność, wolność, tolerancja, demokracja, chce się zniszczyć tradycyjne małżeństwo i rodzinę, podcina się korzenie, z której wyrosła kultura europejska i cywilizacja chrześcijańska.
Drodzy słuchacze, przypomnijmy, że cywilizacja chrześcijańska, w ramach której funkcjonuje Kościół katolicki, wspiera się na trzech głównych filarach: greckiej filozofii, rzymskim prawie i religii chrześcijańskiej. Wszystkie te filary są dzisiaj w różny sposób podcinane i osłabiane.
– Filar filozofii – nauki
Dzisiejsza nauka, niestety, nie wyzwoliła się od wpływów ideologii. W mediach liberalnych, jeśli już się coś pisze czy mówi o filozofii, to prezentuje się już rzadziej skompromitowaną filozofię marksistowską w jej pierwszym wydaniu, ale promuje się filozofię liberalistyczną, postmodernistyczną, która zbliżona jest wyraźnie do ideologii, gdyż nie liczy się z faktami i z regułami zdrowego rozsądku. Zachwyca się niektórymi ideami współczesnej pseudopsychologii. Jest to widoczne gołym okiem w ideologii gender i w programach ugrupowań lgbt. Na uniwersytetach pogardza się dziś filozofią klasyczną, która na bazie zdrowego rozsądku i ludzkiego doświadczenia wskazywała w makrokosmosie na Pana Boga, a w mikrokosmosie, w człowieku – na ludzkiego ducha, który zdolny jest do wiedzy i do wiary, i cieszy się zdolnością wolnego wyboru. Pamiętajmy, że z promowanych dziś filozofii zranionych różnymi ideologiami i utopiami wyrosły europejskie totalitaryzmy. Nie jest obojętne, jaką filozofię aplikujemy do nauk szczegółowych czy do teologii, z jakim obrazem świata, człowieka i Boga. Dużą rolę odgrywają tu pieniądze. Potwierdza się powiedzenie, że gdy pieniądze są na stole, to prawda milczy. Prawdy nie kupuje się za pieniądze, natomiast za pieniądze sprzedaje się kłamstwo. Niestety, proceder ten widoczny jest w niektórych ośrodkach uniwersyteckich, także już w Polsce. Dzieje się niedobrze, gdy nauka poddaje się zniewoleniu ideologicznemu, gdy z grodu nauki usuwa się etykę, uczciwość badawczą i dydaktyczną. Nie jest też dobrze, gdy naukę uzależnia się od ekonomii, która dyktuje tematy badawcze i korzysta z owoców badań naukowych, nie zawsze służących dobru człowieka. Wspieramy modlitwą ministra nauki i edukacji, który broni naukę przed ideologią, który wyszedł ze środowiska, o którym przez wiele lat mówiono: „Od Lizbony do Seulu, filozofia tylko w KUL-u”.
– Filar prawa
Jest on dzisiaj zagrożony przede wszystkim przez lekceważenie, a nawet eliminację prawa Bożego: naturalnego i pozytywnego (objawionego), a więc prawa wszczepionego przez Boga w stworzenie, w naturę martwą i żywą – także w człowieka oraz prawa danego w dziejach zbawienia, wśród którego na czoło wysuwa się Dekalog i Ewangelia Chrystusa. Wiemy, że w majestacie prawa stanowionego, niezakotwiczonego w prawie Bożym, dzieje się wiele zła. W majestacie takiego prawa zmierzały kiedyś pociągi do Auschwitz. Św. Piotr wezwany na przesłuchanie przed Sanhedryn za głoszenie zakazanej przez prawo nauki Jezusa, odpowiedział: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29). Każde prawo ludzkie powinno być zgodne z prawem Bożym: naturalnym i pozytywnym. Dlatego Kościół protestuje, gdy parlamenty czy inne podmioty stanowiące prawo, uchwalają prawa niezgodne z prawem Bożym, z Dekalogiem, np. prawo do aborcji, do zapłodnienia in vitro, prawo do eutanazji, prawo do zawierania związków homoseksualnych. Ludzie mądrzy mówią, że naród, który nie szanuje życia ludzkiego, przygotowuje sobie przedsionek piekła. Pamiętamy, co powiedział Papież Benedykt XVI podczas wizyty apostolskiej w Niemczech, że gremia, które uchwalają prawo niezgodne z prawem Bożym, zazwyczaj przeobrażają się w bandę przestępczą.
Mówiąc o słusznym, sprawiedliwym prawie jako filarze cywilizacji chrześcijańskiej, dotknijmy też sprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Zauważmy, że opacznie bywa rozumiana dziś niezawisłość sędziów. Nie można mówić o absolutnej niezawisłości sędziów. Wyrok sędziowski powinien być – owszem – niezawisły, niezależny od zewnętrznych wpływów, np. od władzy, od potentatów finansowych, od polityków, ale winien być zależny od prawdy, od dobra, od prawego sumienia, a także od zdroworozsądkowego poczucia sprawiedliwości.
– Filar religii chrześcijańskiej
Od wielu lat Europa odcina się od korzeni chrześcijańskich. Przypomnijmy, że twórcy konstytucji europejskiej, mimo wielokrotnych próśb Papieża Jana Pawła II, mimo tylu petycji płynących od różnych, liczących się środowisk intelektualnych, postawili na swoim i przyjęli konstytucję bez odwołania się do Boga i bez wspomnienia o chrześcijańskim dziedzictwie Europy. Niektórzy europejscy politycy, mających u nas swoich zwolenników, przestrzegają nas przed państwem wyznaniowym. Jednakże jak się dobrze rozejrzymy, to zauważymy, że w wielu krajach Europy Zachodniej zapanowało państwo wyznaniowe, tyle tylko, że owym wyznaniem nie jest katolicyzm, ale ideologia lewicowo-liberalna, której częścią jest ideologia lgbt. Bogu dzięki – Polska jeszcze temu nie uległa. Piewcy nowego porządku nie ustają jednak w wysiłkach, by i u nas nastała oświecona dyktatura politycznej liberalnej poprawności.
Innym bardzo niepokojącym zjawiskiem jest publiczne znieważanie tego, co święte w naszej religii katolickiej: Eucharystii (przez publiczne parodiowanie Mszy św.), krzyża, jasnogórskiej ikony, urządzanie czarnych marszów, parad równości. Raz po raz pojawiają się sztuki teatralne o antykatolickim przesłaniu, z elementami wyszydzania wartości chrześcijańskich. Zapowiada się opiłowanie Kościoła z przywilejów. Z drugiej strony nagłaśnia się tezę, że religia jest sprawą prywatną i w związku z tym nie powinno się w przestrzeni publicznej nosić symboli religijnych, co już tak zdecydowanie zwalczane jest w krajach zachodnich. A my wiemy, że ludzie światli i tolerancyjni nie powinni być wrogami symboli religijnych. Tyle że tu nie chodzi tak naprawdę o tolerancję, ale o narzucanie jedynie słusznego wyznania liberalno-lewicowego. Widzimy, jak tolerancję odrywa się dziś od prawdy, a prawda przecież stoi u podstaw wszelkich wartości. Jest naczelną wartością nie tylko w kulturze, a więc w nauce, w sztuce, w etyce, w religii, ale także w dziedzinie życia społecznego: w dziedzinie ekonomii i polityki. Bez prawdy wszystko staje się fałszywe i podejrzane, nawet dobro i piękno, wolność, tolerancja czy nawet miłość. Rozumiemy, dlaczego Chrystus powiedział: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32 ).
c) Zagrożenie cywilizacji chrześcijańskiej od zewnątrz – przez napływ niekontrolowanych emigrantów
Wątek ten jest nam znany, dlatego w tym fragmencie katechezy ograniczę się do przytoczenia jedynie opinii na temat imigrantów jednego z kardynałów z Bliskiego Wschodu. Hierarcha zapytany, czy islam może opanować Europę, odpowiedział, że jest to możliwe, jeśli Europa się nie przebudzi i nie zmieni swojej filozofii życia. Obecnie islam ma nadzieję na religijne podbicie Europy w oparciu o dwie przesłanki. Pierwsza przesłanka to zapaść demograficzna w Europie. Europa dziś się starzeje i umiera. Małżeństwa w krajach europejskich mają przeważnie po jednym czy po dwoje dzieci. Brakuje już dzisiaj rąk do pracy. Przyjmowani emigranci mogą stać się większością i przejąć ster rządów w niektórych państwach. Przesłanka druga za możliwym przejęciem Europy przez islam wypływa ze słabej kondycji chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Jest się nad czym zastanowić!
3. Co dało i co może dać chrześcijaństwo ludzkiej kulturze i światu ?
W ostatniej części naszego przedłożenia spójrzmy na wspólnotę Kościoła, którą Jezus zostawił po swoim ziemskim życiu, w której przebywa aż do końca świata, spójrzmy na chrześcijaństwo jako na instytucję Bożo- ludzką, obecną i działającą w historii. Postawmy ogólne pytanie: co dało chrześcijaństwo ludzkiej kulturze? Co dało Europie i światu? Co może nadal dawać? Najpierw spróbujmy powiedzieć, jak na to pytanie odpowiadają chrześcijanie jako ludzie przyjmujący, że Jezus jest ich Zbawicielem, a następnie powiemy, jak na to pytanie może odpowiedzieć obiektywny, nieideologizowany człowiek nauki i kultury: historyk, kulturoznawca czy religioznawca.
Chrześcijanie wielbią Boga, iż nie zostawił ich samych z ludzkim tragicznym losem, wystawionych na pastwę wrogich i niezrozumiałych żywiołów, wystawionych na pastwę śmierci. Dziękują Bogu za to, że przyszedł na ziemię, niosąc nam ratunek i wyzwolenie. Trwając w dziękczynieniu i wielbieniu Boga, mają świadomość, że Bóg już bardziej nie mógł przybliżyć się ku człowiekowi jak samemu stać się nim, biorąc udział w jego losie przez swoją mękę i krzyż.
Co mogą do tego dodać uczciwi religiolodzy, badacze różnych religii i kultur świata? Na pytanie, co chrześcijaństwo dało światu najbardziej oryginalnego i niepowtarzalnego, mogą powiedzieć, patrząc na chrześcijaństwo przez pryzmat nauki zawartej w Biblii, że w doktrynie biblijnej znajdujemy dwie fundamentalne prawdy, których nigdzie indziej nie znajdziemy. Jest to prawda o Bogu i o człowieku. Bóg w objawieniu biblijnym jest z jednej strony transcendentny wobec świata i człowieka, a zarazem w Jezusie Chrystusie stał się bardzo bliski człowiekowi. Jest Bogiem miłosiernym i sprawiedliwym, pragnącym zbawić każdego człowieka. I druga prawda, której również gdzie indziej nie znajdziemy, to prawda o człowieku, którego Bóg czyni partnerem dialogu, do którego zwraca się jak do dziecka. Bóg może go pouczać, zachęcać, upominać, ale ostatecznie to człowiek będąc wolnym, sam winien się nawrócić, przyjmując tym samym Boga lub Go odrzucając.
Te dwie fundamentalne prawdy pozwoliły wypracować w myśli chrześcijańskiej koncepcję człowieka jako osoby. To właśnie na kanwie tych dwóch prawd podczas sporów o prawdę o Trójcy Świętej i prawdę o Chrystusie, filozofia chrześcijańska jako pierwsza w dziejach filozofii, oznajmiła pod koniec starożytności, że człowiek jest osobą. Z tej właśnie fundamentalnej prawdy antropologicznej wyrosła – dzisiaj tak głośna – prawda o godności człowieka, o jego prawach i obowiązkach, o wolności, o demokracji. Można śmiało powiedzieć, że prawda o człowieku jako osobie legła u źródeł cywilizacji i kultury europejskiej. Raz jeszcze trzeba mocno podkreślić to, iż ta wizja człowieka jako osoby zaistniała dzięki temu, że Europa była już wtedy chrześcijańska. Jeśli Europa jako pierwsza budowała uniwersytety, to dlatego, że była chrześcijańska. Jeśli Europa jako pierwsza budowała szpitale i przytułki, to także dlatego, że była chrześcijańska. Jeśli Europa była wielką i wywierającą tak ogromny wpływ na inne kontynenty, do również dlatego, że była chrześcijańska. To Europa, dlatego że była chrześcijańska, wychowywała ludzi na świętych, zdolnych do bezinteresownej miłości, ofiary i poświęceń.
Jednakże w imię historycznej prawdy trzeba też zauważyć, że w tejże chrześcijańskiej Europie wydarzyło się coś, co gdzie indziej nie miało prawa się stać. Właśnie dlatego, że chrześcijaństwo powiedziało człowiekowi, że jest wolny, że Bóg jedynie może czekać aż się nawróci, to człowiek w Europie wpadł na myśl, aby w imię wolności i autonomii zakwestionować istnienie Boga, i tak właśnie w Europie, a nie gdzie indziej zrodził się ateizm. Człowiek w imię wolności wypowiedział walkę Bogu. Na progu czasów nowożytnych rozpoczął się proces deifikacji człowieka, który polegał na odbieraniu prominentnych cech Bogu i przypisywaniu ich człowiekowi. Wraz z szerzeniem się myśli ateistycznej postępowała walka z Kościołem, zwłaszcza katolickim. Ów proces walki z Bogiem i Kościołem, połączony z okrutnym ludobójstwem osiągnął swoje apogeum w dwóch totalitaryzmach XX wieku. Okazało się, że rozum ludzki wyniesiony przez ateistyczną myśl do najwyższej instancji, z jednej strony przyspieszył rozwój nauk, zwłaszcza technicznych, ale z drugiej – odrzucając wartości etyczne, objawił swoją największą słabość i niemoc. Nie był w stanie odkryć sensu ludzkiego życia, nie był zdolny powiedzieć, dlaczego warto żyć mimo zła i cierpienia. I właśnie od tego czasu człowiek mimo wspaniałego rozwoju nauki i techniki ma coraz większe problemy ze sobą samym. Nie wie, kim jest, nie wie, kim powinien być.
Po upadku totalitaryzmu brunatnego i czerwonego wcale nie zakończyła się walka o prawdę o człowieku, jak to przypomniał Papież Jan Paweł II w słynnym przemówieniu do ludzi nauki i kultury w kolegiacie św. Anny w Warszawie – w dniu 8 czerwca 1997 r. Dzisiaj jest ona zniekształcana przez liberalizm moralny, postmodernizm, relatywizm, subiektywizm. Zło przywdziewa dzisiaj nowy strój. Przychodzi do nas w opakowaniu dobra, a kłamstwo przemyca się w opakowaniu prawdy. Promowanie dzisiejszych liberalistycznych kierunków myślowych i życiowych postaw, czego jesteśmy świadkami w mediach liberalnych, sprawia, że dzisiejszy człowiek próbuje rozwiązywać swoje problemy, uciekając w obce religie, sekty czy najdziwaczniejsze ideologie. To wszystko rodzi frustrację, agresję, popycha w nieprzewidywalne zachowania, takie jak ucieczka w narkomanię, seks czy alkoholizm.
Jeśli to sobie uświadomimy, to rozumiemy lepiej troskę ostatnich Papieży, zwłaszcza św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i obecnego Papieża Franciszka o zachowanie tożsamości Europy jako chrześcijańskiej, a także całej cywilizacji chrześcijańskiej, która w różnych częściach świata ma swoich przeciwników. Nie wolno nam zatracić tego wspaniałego dziedzictwa chrześcijańskiego. Warto przy okazji przypomnieć, że z inspiracji chrześcijańskiej narodziły się najpiękniejsze dzieła sztuki w dziedzinie literatury, architektury, rzeźby, malarstwa czy muzyki. Są one dzisiaj chlubą chrześcijaństwa.
Zakończenie
Na zakończenie warto zauważyć, że wszelkie kryzysy ekonomiczne, energetyczne, finansowe, polityczne czy społeczne są zawsze konsekwencją kryzysu moralnego. Pomyślność rodzin, narodów i tkwi nie tyle w dobrobycie gospodarczym, ale w postępie moralnym, duchowym, w którym doświadcza się prawdy, dobra i piękna. Dlatego bądźmy zatroskani o kondycję rodziny i narodu przez autentyczny powrót do chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo ma ciągle najlepszy lek do uzdrowienia człowieka i świata. To lekarstwo ma nazwę: „Jezus Chrystus”.

