Rozważanie:
Słowa, słowa, słowa… Deklaracje, obietnice, przyrzeczenia. Ileż razy wypowiadamy je każdego dnia? Biblia też jest ich pełna. Gdy Mojżesz wrócił ze świętej góry Horeb po zawarciu przymierza z Jahwe, „obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: ’Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy’”. Deklaracja została powtórzona jeszcze kilkakrotnie. Co stało się później? Gdy pozostawał dłużej nieobecny, lud odlał cielca z metalu i jemu zaczął oddawać Boską cześć (por. Wj 24n). Apostołowie, choć deklarowali wierność Jezusowi, na widok krzyża rozpierzchli się, Szymon zaparł się Mistrza, Judasz zdradził… Ile niedotrzymanych słów w twoim i moim życiu? Zdrad, grzechu, odstępstw od pierwszej miłości – pomimo wcześniejszych zapewnień wierności? Jezus w proklamowanym dziś tekście Ewangelii wysyła jasny komunikat: nie słowa, ale czyny się liczą. Nie wystarczy, by słowa były na ustach – ich treść musi się znaleźć w sercu. Za deklaracjami muszą iść czyny. Nie ma wolności (miłości, nadziei na przyszłość, rodziny etc.) bez odpowiedzialności – uczył św. Jan Paweł II podczas swoich pielgrzymek do Ojczyzny. Rzadko dziś ludzie wiążą ze sobą oba słowa. Dlatego tak często przegrywamy.

