logo
logo

Zdjęcie: diecezja.pl/Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej/ Inne

Żaden człowiek nie ma prawa czuć się opuszczony

Czwartek, 13 lutego 2025 (09:51)

Aktualizacja: Czwartek, 13 lutego 2025 (10:09)

Jeśli będzie trzeba, będziemy poszukiwali nowych form pomocy, byście nie czuli się sami. Nie czuli się sami jako członkowie polskiego Narodu i członkowie tego samego świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła. Byście
nie czuli się sami, głęboko wierząc, że jest nad nami Boża Opatrzność, która sprawia, że żaden człowiek nie ma prawa czuć się opuszczony – powiedział ks. abp Marek Jędraszewski podczas spotkania z powodzianami
w ośrodku Caritas w Zakrzowie.

Dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej ks. Mariusz Słonina zaznaczył, że czas spędzony w Zakrzowie ma
być dla powodzian momentem nabrania oddechu i sił.

– Wszyscy myślimy o wielkiej nadziei, że to, co się wydarzyło, jest już za nimi, a przed nami Boże błogosławieństwo, łaska i siła – stwierdził i poprosił
ks. abp. Marka Jędraszewskiego o skierowanie
do zebranych słowa.

Metropolita krakowski powitał wszystkich w ośrodku Caritas, który jest miejscem spotkań i modlitwy. Podkreślił, że archidiecezja krakowska od razu niosła pomoc, także poprzez zbiórkę pieniędzy. Dodał, że podczas rozmów będzie pytał zebranych o ich przeżycia oraz bieżące potrzeby.

– My jesteśmy właściwie koordynatorami tej wielkiej wrażliwości ludzi, którzy na terenie archidiecezji krakowskiej mieszkają. Cechowała ich autentyczna chęć pomocy i solidarność z człowiekiem, którego osobiście
nie znali. Wiedzieli tylko, że jest potrzebna pomoc,
której udzielili – mówił. Życzył zebranym dobrego pobytu
i oddechu nadziei, a także nabrania sił wewnętrznych.

W czasie spotkania ksiądz arcybiskup rozmawiał
z poszkodowanymi. Jeden z pracowników służb wspominał moment pęknięcia tamy. – Ta tama na naszych oczach zaczęła pękać. Jeszcze ludzi ewakuowaliśmy, żeby z tych wałów schodzili. Słychać było, jak drzewa się walą. Było
to zagrożenie dla ludzi, jak i dla służb, które w tym czasie pracowały – wyjaśnił. Zwrócił uwagę, że trudno opisać wrażenia i emocje, które towarzyszyły wtedy ratownikom
i mieszkańcom.

APW, KAI

NaszDziennik.pl