Na początku Liturgii proboszcz parafii Narodzenia NMP w Krakowie-Bieżanowie, ks. Leszek Uniwersał, podziękował metropolicie krakowskiemu za przewodniczenie uroczystościom. Powitał także przy ołtarzu kapłanów na czele z tymi, którzy czterdzieści lat temu brali udział w wydarzeniach w Bieżanowie – ks. Ryszarda Umańskiego
i ks. Artura Łyskowskiego.
W homilii, w kontekście obchodzonego 22 lutego w liturgii święta Katedry św. Piotra, ks. abp Marek Jędraszewski podkreślił, że wiara apostoła jest najważniejszym punktem odniesienia do wiary wszystkich wierzących. Odnosząc się do Listu św. Piotra, który skierowany był do chrześcijan w Bitynii, metropolita krakowski zwrócił uwagę, że apostoł był świadom swoich przymiotów, że jest starszym, świadkiem Chrystusowych cierpień i uczestnikiem tej chwały, która ma się objawić. Dlatego Piotr skierował do przełożonych Kościoła w Bitynii kilka próśb. Apelował o nauczanie Ewangelii mimo prześladowań, robienie tego dobrowolnie, bezinteresownie i w zgodzie z wolą Bożą, zachowując przy tym dwie szczególne cechy ducha: miłość i łagodność oraz żyjąc nadzieją przyszłej chwały.
W tym kontekście przywołał wydarzenia sprzed 40 lat, kiedy w Bieżanowie wybuchł strajk głodowy. Była to Środa Popielcowa, 19 lutego. Dokładnie cztery miesiące od bestialskiego zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki. Metropolita przypomniał, że w połowie stycznia 1985 r. trwał proces toruński, w którym „nie sądzono morderców księdza Jerzego, ale osądzano Kościół”. – I dlatego ten sprzeciw ludzi, ten bunt przeciwko, wydawałoby się, wszechobecnemu kłamstwu. I stąd ten strajk głodowy w obronie dobrej pamięci o Księdzu Jerzym; w obronie Kościoła, wówczas prześladowanego, w obronie wszystkich wielkich, odważnych ludzi tamtych niełatwych 80. lat – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.
Zaznaczył, że tzw. masy wierzących, jak o wiernych Kościoła mówiła wówczas propaganda komunistyczna, nie uległy jej, czego przykładem są właśnie wydarzenia sprzed 40 lat w Bieżanowie.
Był to najdłuższy strajk głodowy w Polsce. Trwał 194 dni. Wzięło w nim udział 378 osób z 67 miejscowości, a każda przynajmniej przez trzy doby trwała na strajku rotacyjnym. Strajkujących wspomagali parafianie z Bieżanowa. – Okazało się, że tzw. masy wierzące wiedziały, jeśli nie wprost, to intuicyjnie, po jakiej stronie leży prawda, kto jest katem, a kto jest ofiarą i o jaką stawkę w tych zmaganiach chodzi: o Ewangelię, o Kościół, o Ojczyznę, dla której warto po raz kolejny w naszych jej dziejach cierpieć i przelewać krew – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.
Na tym tle wskazał na postać ówczesnego proboszcza bieżanowskiej parafii, ks. Adolfa Chojnackiego, który przyjął strajkujących do podziemi kościoła i wspierał nie tylko duchowo, ale także czynnie. – Brało w nim udział zazwyczaj kilkanaście osób jednocześnie, w porywach dwadzieścia, ale były dni, kiedy nikogo nie było. I wtedy ks. Adolf sam pościł i głodował, żeby strajk trwał, żeby nie został przerwany – przypominał arcybiskup, nazywając
ks. Chojnackiego „pasterzem na miarę trudnych czasów”.
– Miał odwagę na ten trudny czas, w którym przyszło mu żyć, patrzeć oczyma wiary. On nie uprawiał polityki, jak to brzmiało i brzmi po dzień dzisiejszy w odniesieniu do niektórych duchownych ze strony sił czy to postkomunistycznych, czy lewackich. On patrzył na politykę w świetle Ewangelii i dzięki temu miał jasny obraz sytuacji, w jakiej Polska się znalazła – wyjaśniał metropolita.
Podkreślił także symbolikę dwóch wydarzeń, które miały miejsce w czasie protestu. 21 lipca 1985 r. właśnie w kościele w Bieżanowie odsłonięto i poświęcono pierwszą w Krakowie tablicę upamiętniającą polskich oficerów zamordowanych w Katyniu w roku 1940. Potem, 22 lipca, uroczyście przyniesiono na cmentarz ziemię z miejsc kaźni i walk Polaków o wolność – począwszy od konfederacji barskiej, po kopalnię „Wujek” i „Lubin”, gdzie polała się krew robotników na początku lat osiemdziesiątych.
Ksiądz arcybiskup powiedział, że „po 40 latach z wdzięcznością myślimy o ks. Chojnackim i wszystkich osobach, które miały odwagę protestować poprzez modlitwę i post”. – Dziękujemy za tamto świadectwo. Tym, którzy byli uczestnikami tamtych wydarzeń. Dziękujemy tym, którzy wspomagali. Wysławiamy Boga za ich wiarę i chcemy na tej ich wierze budować nasze postawy dzisiaj – mówił metropolita, zwracając uwagę, że współcześnie ogranicza się liczbę lekcji języka polskiego, historii i religii w polskich szkołach, a także chce się deprawować dzieci i młodzież poprzez programy edukacyjne w imię zdrowia, które będą niszczyły ich wrażliwe, niewinne serca. Zauważył, że paradoksalnie to minister odpowiedzialna za te programy „niedawno publicznie oświadczyła, że byli polscy naziści, którzy budowali baraki dla Żydów przed ich wyniszczeniem w Auschwitz”.
– Nie może być większej obrazy dla polskiego Narodu niż te słowa. Ale można powiedzieć, co za zbieżność – przekłamywanie historii, wyrzucanie Boga, deprawacja sumień. Wszystko razem. Pytanie o przyszłość – o to, jaka będzie Polska. O to pytanie także – czy jest w nas dość siły, by tak jak przed 40 laty podjąć protest, nawet o chlebie i wodzie, by postawić tamę kłamstwu i złu. Czy jest w nas dość takiej siły? – zakończył ks. abp Marek Jędraszewski.

