logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Ks. Andrzej Adamiak/ Inne

Kochajmy Boga i Ojczyznę jak dziecko

Niedziela, 2 marca 2025 (15:56)

Aktualizacja: Niedziela, 2 marca 2025 (19:15)

Homilia ks. bp. prof. Ignacego Deca wygłoszona w  sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Polanicy-Zdroju w I sobotę marca.

Wstęp
W dzisiejszej homilii rozważymy dwa główne wątki: wątek biblijno-liturgiczny, związany z odczytanym Słowem Bożym, oraz wątek historyczno-patriotyczny, związany z obchodzonym dzisiaj Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. 


1.    W postawie dziecka wchodzimy do nieba    
a)    Dzieci jako ważna grupa społeczna


Drodzy czciciele Matki Bożej Fatimskiej, bardzo krótka, ale niezwykle treściwa i pouczająca jest dzisiejsza Ewangelia. Dlatego też warto ją jeszcze raz przywołać: „Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich Jezus dotknął; lecz Jego uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: »Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” (Mk 10,13-16).

 
Wobec dzieci jako grupy społecznej możemy wyróżnić dwie postawy: negatywną i pozytywną. Postawę negatywną spotykamy w niektórych dawnych społecznościach. Także i dzisiaj niektórzy ludzie nie tęsknią za dziećmi. Mówią, że „Ryby i dzieci głosu nie mają”. Wiele małżeństw nie tęskni za dziećmi. Małżonkowie wolą mieć w domu kotka lub pieska, zamiast dziecka. Także praktyka aborcji jest jaskrawym znakiem agresji wobec dzieci.


Na szczęście są rodziny i narody, głównie chrześcijańskie, gdzie jest przestrzegana i promowana pozytywna relacja do dzieci. W tradycji chrześcijańskiej jest taki pogląd, że trzy rzeczy zostały na ziemi ze szczęśliwego raju, z którego zostali wypędzeni pierwsi rodzice: kwiaty na łące, gwiazdy na niebie i oczy dziecka. Mówi się o niektórych dorosłych i starszych ludziach w sensie pozytywnym, pochwalnym, że są jak dzieci. Duszę dziecka miał podobno Papież, św. Jan XXIII, który zwołał Sobór Watykański II.  
Zastanówmy się, dlaczego Chrystus tak bardzo kochał dzieci i mówił: „»Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego«. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił” (Mk 10,13-16). 

 
b)    Czego możemy uczyć się od dzieci? 


Dlaczego Chrystus powiedział: „Kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” i dlaczego „brał je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je”? Otóż, w naturze dziecka tkwią takie przymioty, które zgodnie z nauką Chrystusa, są warunkiem osiągnięcia Królestwa Bożego.


Przede wszystkim dziecko zdolne jest do bezwzględnej  wiary. Dziecko jest otwarte na prawdę, dobro i piękno. Dziecko nie mędrkuje, nie wątpi, ale wierzy tym, których kocha. Do takiej wiary wobec Boga, wzywa nas Chrystus.
Dziecko szuka prawdy o świecie, o ludziach i nie potrafi kłamać, dopóki go dorośli nie nauczą. A my? –  ulegamy zwodniczym ideologiom i utopiom. Czasem za pieniądze odchodzimy od prawdy i kłamiemy, i gorszymy nasze dzieci czy wnuki. 


Dziecko jest ufne. Ma zaufanie do mamy, do taty. Jezus od nas żąda takiego zaufania. Dlatego przez św. Faustynę podyktował nam modlitwę: „Jezu, ufam Tobie”.
Wreszcie, dziecko nie dźwiga w pamięci brzemienia grzechów, bo takiego jeszcze nie ma. A nas niekiedy przygniata brzemię naszych grzechów, nawet odpuszczonych. 

 
c) Co możemy dać dzieciom? 


Oprócz obdarzania naszych dzieci rzeczami materialnymi: np. jedzeniem, zabawkami, urządzeniami technicznymi, a także wartościami duchowymi, takimi jak: prawda, wiara, nadzieja i miłość, możemy dzieci błogosławić – tak, jak to czynił Jezusa. Znam takich rodziców, którzy to czynią wobec swoich dzieci. Błogosławią dzieci, gdy udają się do szkoły, czy w ogóle gdzieś wychodzą z domu na jakieś zajęcia czy imprezy, a także gdy wieczorem układają się  do spania. Rodzice śp. ks. Grzegorza Umińskiego, byłego mojego kapelana i sekretarza, zawsze błogosławią przy powitaniu i pożegnaniu swoich gości, robiąc znak krzyża na czole.

   
2.  Żołnierze Wyklęci – jako miłośnicy Boga i Ojczyzny


Moi drodzy, Bogu niech będą dzięki, że sprawiedliwości stało się zadość, że wreszcie nadszedł czas na rehabilitację Żołnierzy Wyklętych, którzy po wypędzeniu z terenu Polski przez Niemców nie złożyli broni, ale podjęli walkę z nowym okupantem – z Sowietami, bolszewikami, którzy po zakończeniu drugiej wojny światowej pozostali u nas i zaczęli nas na siłę komunizować i ograbiać nas z wartości religijnych i narodowych. Ci okupanci, Sowieci, przez swoich kolaborantów w Polsce mordowali naszych narodowych bohaterów i patriotów, którzy nie złożyli broni, ale podjęli walkę z nowym okupantem. Tak wielu spośród nich zginęło z rąk sowieckich i polskich oprawców, którzy nazywali ich Żołnierzami Wyklętymi, zdrajcami, bandytami i potem przez lata zabijali o nich pamięć, wyrzucając ich na śmietnik historii. Dziś zabiegamy o to, aby przywrócić im należne miejsce w pamięci następnych pokoleń.

Zaprezentujmy w zarysie najbardziej znanych Żołnierzy Wyklętych, zwanych przez nas Żołnierzami Niezłomnymi:


– Płk Łukasz Ciepliński pseudonim „Pług” (1913-1951)


W r. 1939 walczył w bitwie nad Bzurą i w Puszczy Kampinoskiej. Był prezesem IV Zarządu „Wolność i Niezawisłość”. W 1947 r. został aresztowany przez UB i przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie 1 marca 1951 r. Razem z prezesem ppłk. Łukaszem Cieplińskim od strzału w tył głowy zginęło sześciu jego współpracowników. Ten właśnie dzień wybrano na obchodzony od r. 2011 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 38-letni prezes Ciepliński wiedział, że nie będzie miał pogrzebu, tylko zostanie potajemnie wrzucony do jakiegoś bezimiennego dołu. Dlatego tuż przed śmiercią połknął medalik z Matką Boską. To, jak dotąd, nie wystarczyło do identyfikacji jego szczątków na „Łączce” na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Zachowały się jednak jego grypsy – pisane w tajemnicy przed ubecją listy do rodziny. Czekając w celi śmierci na wykonanie wyroku, Ciepliński pisał je do żony i małego syna Andrzejka, którego osobiście nigdy nie poznał: Oto treść tych grypsów: „Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków [...] Bądź katolikiem, to znaczy pragnij poznać wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu” [...]  W ostatnich godzinach życia Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę, oraz za to, że dał mi tak dobrą Żonę i wielkie szczęście rodzinne” [...] „Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość – a człowiek pohańbioną godność ludzką odzyska. Podpisany Łukasz”.


– Gen. August Emil Fieldorf, pseudonim „Nil” (1895-1953)


Walczył w pierwszej wojnie światowej, a potem podczas nawały bolszewickiej w 1920 r. i podczas wojny obronnej w 1939 r. Uczestniczył w tworzeniu zrębów Polskiego Państwa Podziemnego. Był dowódcą Kedywu Komendy Głównej AK. Skazany na śmierć. Wyrok wykonano przez powieszenie 24 lutego 1953 r. w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Napisał do żony Janiny Fieldorf po skazaniu na śmierć słowa: „Czy wiesz, dlaczego mnie skazali? Bo odmówiłem współpracy z nimi. Pamiętaj, żebyś nie prosiła ich o łaskę! Zabraniam tego”. 


– Rotmistrz Witold Pilecki (1901-1948)


W czasie II wojny światowej dobrowolnie dał się zamknąć w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Zorganizował tam konspiracyjny Związek Organizacji Wojskowej, pisał raporty, które AK przekazywała na Zachód. Po wojnie walczył przeciw komunistom o niepodległość. Po okrutnym śledztwie, w pokazowym procesie skazany na śmierć. Zamordowany 25 maja 1948 r. w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie przez komunistycznych oprawców strzałem w tył głowy. Zostawił po sobie słowa: „Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić”. 


– Płk Zygmunt Szendzielarz, pseudonim „Łupaszka” (1910-1951)


Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. Dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł. Zorganizował 5. Brygadę Wileńską AK. Na jej czele przeprowadził kilkadziesiąt udanych akcji przeciw niemieckim siłom okupacyjnym i partyzantce sowieckiej. Zamordowany 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Pozostawił po sobie słowa: „Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków”.


– Danuta Siedzikówna, pseudonim „Inka” (1928-1946)


W  1943 r. wstąpiła do Armii Krajowej. Skierowano ją na kurs sanitariuszek. W czerwcu 1945 r. dołączyła do 5. Brygady Wileńskiej „Łupaszki”. Jako sanitariuszka brała udział w akcjach na Pomorzu. Aresztowana przez UB, przesłuchiwana i torturowana, po dwugodzinnym procesie otrzymała wyrok śmierci, który wykonano 28 sierpnia 1946 r. w więzieniu w Gdańsku. W chwili egzekucji „Inka” nie miała ukończonych 18 lat. Tuż przed śmiercią napisała: „Powiedźcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. 

 
– Feliks Selmanowicz, pseudonim „Zagończyk” (1904-1946)


Zmobilizowany w sierpniu 1939 r. służył w Korpusie Ochrony Pogranicza. W czasie wojny walczył w oddziałach partyzanckich, m.in. u mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Po wojnie nadal walczył w patrolach partyzanckich na ziemi wileńskiej. Po jakimś czasie został uwięziony i skazany na śmierć. Został rozstrzelany razem z Danutą Siedzikówną „Inką” 28 sierpnia 1946 r. 

 
– Józef Franczak, pseudonim „Laluś” (1918-1963) –  ostatni Żołnierz Niezłomny poległy z bronią w ręku


Po sowieckiej agresji 17 września 1939 r. dostał się do niewoli, z której udało mu się uciec. Ścigany przez sowieckie NKWD brał udział w akcjach skierowanych przeciwko sowieckim funkcjonariuszom. Od 1953 r. ukrywał się samotnie, wierząc, że doczeka wolnej Polski. Zdradzony przez agentów, 21 października 1963 r. został otoczony przez oddziały SB i ZOMO w miejscowości Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie. Został zastrzelony, gdy próbował przedostać się do pobliskiego lasu. 


Zakończenie
Drodzy bracia i siostry, Wyklęci przez komunę żołnierze II Rzeczypospolitej wrócili do świadomości Polaków. Plan wasali Moskwy, tych powojennych i tych późniejszych, aby zatrzeć po nich wszystkie ślady, wymazać ich z historii, nie powiódł się. Nasi bohaterscy żołnierze przetrwali, bo byli naprawdę niezłomni. Dziś jako prawdziwi bohaterowie i patrioci odzyskują w naszej narodowej historii zasłużone miejsce. Ojczyzna o nich nie zapomniała. Dziś wspominamy ich z wdzięcznością i miłością i zabiegamy o to, aby od nich dzisiejsze pokolenia uczyły się miłości do Ojczyzny. Modlimy się dziś za nich, aby gdy jeszcze tego potrzebują, zostali oczyszczeni z grzechów zbawczą krwią Chrystusa i przyjęci do niebieskiej chwały. Modlimy się za naszą Matkę Ojczyznę, aby pozostała katolicka, solidarna, demokratyczna i nasza. Amen.      
Więcej zobacz w galerii zdjęć TUTAJ.

Notował Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl