logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ciężar kamieni

Niedziela, 6 kwietnia 2025 (08:47)

Aktualizacja: Niedziela, 6 kwietnia 2025 (11:09)

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A ona odrzekła: „Nikt, Panie!”. Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”. (J 8,1-11)

Rozważanie:

To był szok! Zaskoczenie! Jak można było stanąć po stronie kobiety pochwyconej na cudzołóstwie? Prawo jasno określało zasady. Skandal! Jeszcze nie wiedzieli, że za niedługi czas dokona się „skandal krzyża” – nieskończenie donioślejszy i ważniejszy od zaaranżowanej naprędce sceny samosądu. Jezus mógł odpuścić kobiecie jej grzechy z prostego powodu: wziął je na siebie, cały ich ciężar. Na opustoszałym placu usłanym kamieniami, które miały stać się narzędziem mordu, pozostał tylko On i ona. Przestały się liczyć zaciśnięte pięści, syczące głosy, badawcze spojrzenia. Zakrólowała czysta miłość!

Ewangeliczny epizod, który odnotował św. Jan, powtarza się za każdym razem, gdy wstajemy od kratek konfesjonału. Jednych one śmieszą, innych przerażają, jeszcze innych gorszą. Stają się znakiem sprzeciwu. To jest przyczyna wielu nieszczęść tego świata. „Skandal miłosierdzia”, podobnie jak przed dwudziestoma wiekami, dziś również budzi emocje. Ciekawe, że im bardziej ludzie sami nurzają się w grzechu, tym mocniej ściskają kamienie w dłoniach. Tym ich więcej, im więcej skamieliny w sercach.

Ponad ćwierć wieku temu kard. Joachim Meisner, rozważając słowa Jezusa „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48), mówił do biskupów niemieckich: „Te słowa zostały wpisane Kościołowi w jego metrykę. Wydaje się jednak, że Kościół stale, a dziś bardziej niż kiedykolwiek, oddala się od tego celu […]. Gdzie leży przyczyna? Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, że trudno w nią uwierzyć: przyczyną tego stanu rzeczy są nasze puste konfesjonały […]. Wszystkie nasze wysiłki i reformy będą skierowane ku próżni, jeśli nie odkryjemy na nowo sakramentu pokuty jako źródła życia, odnowy i wszelkiej reformy […] Odszukajmy więc zagubiony sakrament pokuty, a znajdziemy odnowiony i oczyszczony Kościół”.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik