logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Chrystus nie chce naszej bylejakości

Czwartek, 17 kwietnia 2025 (16:41)

Aktualizacja: Czwartek, 17 kwietnia 2025 (21:48)

Chrystus nie chce naszej bylejakości, a tym bardziej zdrady. Nie chce układania Kościoła według naszych pomysłów – przypomniał kapłanom w Wielki Czwartek metropolita częstochowski ks. abp Wacław Depo podczas Mszy Krzyżma Świętego w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

W homilii ks. abp Wacław Depo przypomniał, że „Chrystus chciał pozostać obecny w swoim Kościele w cudowny, a zarazem prosty sposób pod osłoną chleba i wina i w osobach tych, których wezwie po imieniu”. Dodał, że pozostaje obecny „pod znakami sakramentów Eucharystii i kapłaństwa, które wyrażają i komunikują Jego miłość”.

Nawiązując do proroka Izajasza, stwierdził: „Zdumiewa nas wprost ewangeliczny przekaz proroka Izajasza mówiący o bliskości Boga, który będzie czuwał nad nami. Powołuje nas i namaszcza do misji głoszenia Dobrej Nowiny ubogim, opatrywania serc złamanych”.

Podkreślił, że „ta wiara w bliskość i przynależność do Boga nie jest jakimś związkiem wymyślonym przez ludzi, ale więzią osobową duszy i ciała człowieka”, a powołanie to odkrywanie „ciepła tej więzi i zaufania, że chodzę w kręgu Opatrzności Bożej”.

Metropolita częstochowski przypomniał o znaczeniu kapłańskich rąk: „W Liście Apostolskim o tajemnicy i kulcie Eucharystii z roku 1980 św. Jan Paweł II przypomniał o istnieniu w rzymskiej liturgii szczególnie poruszającego znaku świętej bojaźni, a jest nim dar Ducha Świętego, a mianowicie namaszczone ręce kapłana”.

„Ręce Jezusa, Boga-Człowieka, błogosławiły i rozmnażały chleb, błogosławiły dzieci, brały je w objęcia, uzdrawiały chorych, umywały uczniom nogi, aby następnie przemienić chleb i wino w Ciało i Krew za zbawienie świata. Nasze ręce namaszczone, związane z Panem wznoszą się w modlitwie za nas samych i za cały Lud Boży. Możemy Chrystusa dotykać i unosić. Nieść Go jako pokarm i zadatek życia wiecznego”.

Zacytował też Benedykta XVI: „Jakże wielkie to zobowiązanie... jak wielka to mogłaby i powinna być zmiana, gdyby ten znak każdego dnia nas pobudzał i nami kierował”. Dodał: „żeby nasze ręce były narzędziem błogosławieństwa, żebyśmy my sami dzięki Jego miłosierdziu stawali się błogosławieństwem”.

Omawiając Ewangelię, przypomniał: „Natrafiamy po raz kolejny na słowa proroka Izajasza, do których odwoływał się sam Chrystus w momencie, kiedy podejmował swoje mesjańskie posłannictwo”. I podkreślił: „To nie my siebie wybieramy, nie czynimy siebie samych kapłanami. Z pewnością nasza zgoda jest Bogu potrzebna, ale przede wszystkim jest to działanie samego Boga dla swojego ludu”.

W odniesieniu do współczesnych problemów Kościoła zaznaczył: „Smutne jest to, że w codziennym życiu spotykamy tzw. oczyszczenie Kościoła, które jest Jego niszczeniem, również w tym sakramentu kapłaństwa, wskazując na nasze słabości”.

Zakończył słowami przestrogi: „Wszelkie moralizowanie, które nie szuka dobra wspólnego i nie bierze odpowiedzialności za przyszłość, służy diabelskiemu zamętowi. Nie możemy pozwolić na kulturę unieważniania prawdy, bo dla nas prawdą jest Chrystus. Kościół nie jest jakąś organizacją pozarządową”.

JG, KAI

NaszDziennik.pl