Rozważanie:
Trochę gubimy się w biblijnej terminologii: pasterz, owce, pastwisko, zagubiona owca, owce kroczące za pasterzem. Gdzie w XXI wieku można zetknąć się z takim obrazem? Na tatrzańskich halach? A może podczas wyprawy na Bliski Wschód? Poza tym powyższe słowa (ośmieszane w kabaretach i na portalach wrogo nastawionych do chrześcijaństwa) kojarzą się niekiedy nam z infantylnością, kościelną zaściankowością itp. Niesłusznie. Na ewangeliczne obrazy trzeba spoglądać oczami Jezusa i Jemu współczesnych. A to zasadniczo zmienia postać rzeczy.
Obraz Dobrego Pasterza, za którym idą owce, to przede wszystkim świadectwo pogłębionej relacji, jaka istnieje pomiędzy Stwórcą i stworzeniem, Ojcem i Jego dziećmi, Tym, który jest samą świętością, pełnią życia, i nami, ciągle do niej dorastającymi. Nie ma w niej przymusu – jest bliskość, zaufanie, miłość. Jest też świadectwo Pasterza, który zobowiązuje się chronić owce, szukać zagubionych, a gdy przyjdzie taka potrzeba – oddać za nie życie. Wiemy, że Chrystus – pozwalając się przybić do krzyża, biorąc na swoje barki wszystkie grzechy świata i zmartwychwstając z martwych, pokonując śmierć – potwierdził wcześniejsze deklaracje.
Święty Jan odnotowuje inne słowa Jezusa: „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9). Jak je rozumieć? Wejść przez bramę to przyjąć samego Chrystusa, przemienić swoje myślenie, sposób postrzegania siebie, innych, całej rzeczywistości, przyjąć dar zbawienia. Święty Augustyn widzi w tym obrazie odniesienie do chrztu świętego: „Weszliśmy przez wiarę, umierając, wychodzimy. Lecz jak weszliśmy przez samą wiarę, tak będąc wierzącymi z ciała, wychodzimy przez samą wiarę, abyśmy mogli znaleźć pastwiska. Życie wieczne nazywa się dobrym pastwiskiem”.
W świecie chaosu, dominującej niepewności, koniunkturalizmu i zmienności potrzeba bezpieczeństwa wydaje się szczególnie ważna. Konieczne wydaje się odróżnienie nadziei od iluzji – łatwo je pomylić. Bóg jest naszą nadzieją, ponieważ stał się jej gwarantem w Jezusie Chrystusie. Iluzja to tylko słowa, obietnice, nicość… Aby pójść za Dobrym Pasterzem, potrzeba odwagi – często jej dziś nam brakuje, bo też przyznanie się do wiary w Niego coraz więcej kosztuje. I uwagi – łatwo w globalnym wielogłosie zagubić Boże wezwania, zbłądzić, idąc za fałszywymi głosami.

