logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/JasnaGoraNews/ Inne

Jasna Góra: Pielgrzymka Związku Sybiraków

Niedziela, 11 maja 2025 (09:49)

Aktualizacja: Niedziela, 11 maja 2025 (09:54)

Oby ta pamięć o sybirakach nigdy nie zaginęła, my jesteśmy jeszcze żywą historią – mówiła Małgorzata Kalańska, prezes Oddziału Związku Sybiraków w Katowicach, podczas pielgrzymki członków Związku Sybiraków do jasnogórskiego sanktuarium, która odbyła się 10 maja.

Dziękowali za Polskę i prosili za Polską. Na Jasną Górę pielgrzymowali ci, którzy poznali gorycz wyrwania siłą z ojczystego domu i ich potomkowie – przedstawiciele Związku Sybiraków. Przypominają o tym, że nie można zabić historycznej prawdy, ale przede wszystkim ludzkiej wiary i miłości.

Przedstawiciele Związku Sybiraków pielgrzymowali w sobotę na Jasną Górę, by modlić się za tych, których prochy pozostały na „nieludzkiej ziemi”, oraz apelować o zachowanie pamięci o losach Polaków zesłanych na Syberię i do Kazachstanu.

– Oby ta pamięć o sybirakach nigdy nie zaginęła, my jesteśmy jeszcze żywą historią – mówiła Małgorzata Kalańska, prezes katowickiego oddziału Związku Sybiraków. Przypomniała, że została wywieziona z rodziną na południe Kazachstanu w 1952 roku, mając zaledwie 7 lat. Urodzona na Kresach Wschodnich, wraz z rodziną została zesłana, gdyż bliscy odmówili przyjęcia obcego obywatelstwa. Jak wspominała, zabrali wtedy obraz Matki Bożej, który towarzyszył im przez wszystkie lata zesłańczej gehenny. – Ich siłą była mocna wiara w Boga – podkreśliła.

Stanisław Jurkin, prezes łódzkiego oddziału Związku Sybiraków, trafił na Syberię w 1949 roku jako 13-latek. Pochodzi z terenów dzisiejszej Litwy. Zesłano ich za „kułactwo”, czyli posiadanie własnej ziemi. – Pamiętam, jak spleśniałą, kiszoną kapustę płukałem i smażyłem na śmierdzącym tramie, siostry uciekały, bo nie mogły tego zapachu znieść. Ale dzięki temu też przeżyło się – wspominał były zesłaniec. Dodał, że prawdziwą bohaterką tamtego czasu była jego młodsza siostra, która płakała z głodu po cichu, by nie przeszkadzać innym.

Eugeniusz Tyszer z Zarządu Głównego Związku Sybiraków przypomniał, że o zesłańczych losach Polacy mogli zacząć mówić publicznie dopiero po czterdziestu latach od zakończenia II wojny światowej. – Przetrwaliśmy dzięki wierze w Boga, dzięki modlitwie. Tu, na Jasną Górę, przyjeżdżamy, by podziękować za ocalenie – mówił. Zachęcał również do odwiedzania Golgoty Wschodu, miejsca pamięci w Bastionie św. Barbary na Jasnej Górze.

Golgota Wschodu to jedno z pierwszych w Polsce miejsc upamiętniających Sybiraków, powstałe po 1989 roku. W podziemiach bastionu znajduje się muzeum martyrologii Polaków z Kresów Wschodnich. O tragicznych losach zesłańców „opowiadają” m.in. szklane tablice oraz Obraz Matki Bożej Wygnańców Tułaczy. To autentyczny wizerunek Maryi, który podzielił los zesłańców – od Podola po Syberię, a następnie aż do Afryki. W 2009 roku został przekazany na Jasną Górę jako szczególny dar i świadectwo.

Twórcą określenia „Golgota Wschodu” był św. Jan Paweł II, który sam doświadczył dwóch totalitaryzmów XX wieku – nazizmu i komunizmu. Pielgrzymka sybiraków była także wyrazem wdzięczności za możliwość publicznego dawania świadectwa i apelowania do młodych pokoleń, by nie zapominały o tych, którzy cierpieli w obronie polskości i wiary.

APW, KAI, facebook.com/JasnaGoraNews

NaszDziennik.pl