Rozważanie:
Okres wielkanocny w liturgii to m.in. pasjonująca historia młodego Kościoła, rozwijającego się z wielką mocą, choć przecież nie bez trudności i przeszkód – dzieje się tak zawsze wtedy, gdy Dobra Nowina nakłada się na niedoskonałą „materię ludzką”. Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje dylematy związane z wyjściem Kościoła na tereny leżące poza granicami Izraela, a dokładnie rzecz ujmując, z tym, jak traktować wyznawców Chrystusa pochodzących z pogaństwa: mieli przyjmować znak obrzezania czy nie? Co z zasadami, które nakładała Tora – czy aktualny jest jeszcze podział na pokarmy czyste i nieczyste? Czy setki przepisów, których miał dopełnić pobożny Żyd, nadal obowiązują? Iskrzyło nawet wśród apostołów, „doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą” – czytamy dziś. Na innym miejscu autor Dziejów Apostolskich pisze o niejasnym zachowaniu Piotra, który z chrześcijanami pochodzenia żydowskiego przestrzegał koszerności podczas posiłków, ale już z wywodzącymi się z pogaństwa – niekoniecznie. Zostaje za to surowo skarcony (Ga 2,11n). Barnabie i Pawłowi mieszkańcy Listry chcieli oddać boską cześć, widząc w nich Zeusa i Hermesa. Naturalne pragnienie przynależności sprawiło, że w Koryncie wspólnoty podzieliły się („Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”). Problem musiał być niemały, skoro Apostoł Narodów już na początku swojego listu surowo je za to karci (1 Kor 1) itd. Niejedno wielkie dzieło upadło poprzez wewnętrzne spory, podziały, ludzkie imaginacje „jak ma być”. Dlaczego Kościół przetrwał?
Odpowiedź jest prosta. „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…” – napisali „apostołowie i starsi” po pierwszym soborze jerozolimskim (Dz 15,28), który rozstrzygnął wiele z powyższych dylematów. Cóż za zuchwałość?! – chciałoby się zawołać. A jednak to nie bluźnierstwo ani pomyłka. Byli świadomi obietnicy danej przez Jezusa: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko”. Wiedzieli, że Kościół to nie ich dzieło, moc nie płynie z nich, ale z Tego, który za nas oddał swoje życie! Było w nich posłuszeństwo wiary, gotowość do słuchania tego, co mówi Duch Święty – i mądrość, którą od Niego otrzymali.
To też odpowiedź na współczesne dylematy. I ścieżka, która prowadzi do ich rozwiązania.

