Rozważanie:
Dlaczego czcimy krzyż? Ponieważ w nim najpełniej wypowiedziała się miłość Boga do człowieka. Dopełniło się przymierze. Dlatego, że Bóg pobłogosławił świat krzyżem. Czcimy nie skrzyżowane belki, ale Chrystusa, który na nich zawisł, Jego „miłość do końca”. Chodzi nie tyle o drewno, znak, co o logikę w nim zapisaną – dużo pisze o niej św. Paweł Apostoł. Wielowiekowa tradycja, w której krzyż ma stałe miejsce, uczyniły z niego podpis, który sygnuje nasze dzieje. Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. Nie ma też Polski bez krzyża. Ktokolwiek chciałby na nowo spisywać i interpretować jej historię, pomijając go, nic nie zrozumie.
W czym tkwi istota wywyższenia krzyża Jezusa Chrystusa? Nigdy nie był znakiem mocy – w jej ludzkim sensie. Pierwsi chrześcijanie długo nie mogli go zaakceptować jako signum zbawienia. Ale Bóg, pozwalając na krzyż, miał w tym swój cel. „Może gdyby Chrystus umarł od kamieni, umarłby tylko jako jeden z Żydów” – mówił bł. ks. Jerzy Popiełuszko w homilii Mszy św. za Ojczyznę 26 września 1982 r. „Gdyby położył głowę pod miecz, umarłby jako Rzymianin. Ale umierając jako niewolnik, na krzyżu, stał się bratem całej ludzkości […] Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, symbol hańby i poniżenia stał się symbolem odwagi, męstwa, pomocy i braterstwa”, podkreślał kapelan „Solidarności”, którego 78. rocznica urodzin przypada właśnie 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
Oto odpowiedź. Nie zrozumiemy krzyża, jeśli – nawet kłaniając się mu, adorując go, stając w jego obronie – nie przyjmiemy do wiadomości, że podjąć krzyż, wywyższyć go w centrum swojego życia, to dać się ukrzyżować, tzn. wpisać całe swoje ludzkie „ja”, swoje jestestwo, myśli, pragnienia w jego logikę. Święty Paweł określa to bardzo krótko: musi umrzeć stary człowiek i narodzić się nowy. „Razem z Chrystusem zostałem ukrzyżowany” – pisze w Liście do Galatów. „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,19b-20a).
Paradoksalnie dziś dla wielu ludzi krzyż Chrystusa jawi się jako znak opresji. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie: pośród wielu miejsc na ziemi przestrzeń wyznaczona przez cień krzyża jest najpewniejsza. Tam zło nie ma przystępu. Tam wolność osiągnęła szczyty.

