Rożważanie:
„Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: »Krzywda mi się dzieje«, a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie” – woła prorok Habakuk. Panie, czy zaglądasz czasem na oddziały onkologiczne, do hospicjów? – chcielibyśmy dodać od siebie. Bywasz w Gazie? Dlaczego nie powstrzymujesz zadającej ból pięści? Czy nie lepiej byłoby, gdyby kara natychmiast dosięgła krzywdziciela? Spójrz, wielu wątpi w Ciebie – czy naprawdę jesteś Bogiem miłości i miłosierdzia?
Jakże bliskie są nam pytania proroka. Jezus miał świadomość, że nie będzie łatwo. Wiedział, ile wewnętrznych walk jego wyznawcy będą musieli stoczyć, z iloma wątpliwościami zmagać się w bezsenne noce, ile ostrych jak sztylet pytań będzie kłuć ich umysły, nawet w momentach najświętszych, najbardziej doniosłych. A wszystko to z tej przyczyny, że na początku Bóg darował – i zadał – nam wolność. W jej przestrzeni idziemy do świętości, wzbijamy się na szczyty! Ona też może doprowadzić nas do największego upodlenia. Tak wiele od nas zależy. Na szczęście nie wszystko.
Wiara jest trudem, walką. Ale też łaską, darem. Nie jest ślepa. Wiara poszerza spojrzenie wtedy, gdy jest pokorna i ufna – wtedy jest najmocniejsza, ponieważ pozwala działać potężnemu Stwórcy. A dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Wzrasta, gdy współgra z rozumem, unosząc ducha ludzkiego ku kontemplacji prawdy.
Tak łatwo przychodzi nam dziś zapierać się Jezusa, Jego Kościoła. Boimy się stygmatyzacji, posądzenia o wstecznictwo. Ręka, która w publicznym miejscu ma wykonać znak krzyża, zdaje się ważyć tony. Ale też wiara zaczyna tak naprawdę smakować, gdy się odkrywa, że pójście za Chrystusem kosztuje.

