logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Wdzięczność otwiera na Bożą łaskę

Niedziela, 12 października 2025 (08:59)

Aktualizacja: Niedziela, 12 października 2025 (12:49)

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!”. Na ten widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg
i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł:
„Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. (Łk 17,11-19)

Rozważanie:

Choć nie ma jej w katalogu cnót, może za taką śmiało uchodzić. Wszak już w starożytności Cyceron pisał,
iż „wdzięczność jest nie tylko największą cnotą, lecz
matką wszystkich innych cnót”. Nie brak opinii, iż jej brak wzmacnia w człowieku egoizm, zatruwa właściwy ogląd rzeczywistości. Święty Ignacy Loyola uznał niewdzięczność za korzeń całej ludzkiej biedy. W liście do jednego ze swoich współtowarzyszy, Szymona Rodrigueza, wskazał,
że „niewdzięczność jest najbardziej okropna ze wszystkich grzechów. […] Jest zapominaniem o otrzymywanych łaskach, pożytkach i błogosławieństwach. Jako taka jest ona przyczyną, początkiem i źródłem wszystkich grzechów i nieszczęść”. O niej też wspomina Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii.

Gdyby tak udało się policzyć, a następnie ująć
w statystyczne tabele, ile w naszej modlitwie jest uwielbienia Boga, wdzięczności za łaski, jakie od Niego otrzymujemy, jaką zaś jej część stanowią prośby, jak by
to wyglądało. „Jezu, błogosław, daj, pomóż, uzdrów,
wskaż kierunek, obdaruj niebem! Maryjo, prowadź, chroń, wyproś mi błogosławieństwo u Syna! Święci patronowie, wstawiajcie się za nami! Aniele Boży, Stróżu mój,
ty zawsze przy mnie stój!”. Kościoły zaludniają się młodymi ludźmi przed maturą, egzaminami – a kiedy już jest „po”, świecą pustkami. Jak trwoga to do Boga – brzmi stare porzekadło. Jakże prawdziwe. Zapominamy o wdzięczności jak dziewięciu uzdrowionych trędowatych.

Wdzięczność otwiera na Bożą łaskę, buduje relację, wzmacnia tożsamość. W Ewangelii św. Łukasza dziś czytamy, że tylko jeden z nich wrócił do Jezusa, aby podziękować za zdrowie. Nie była to tylko suma kroków, sam gest dobrej woli. W tekście użyte zostało greckie słowo „heurisko”, które oznacza: „znaleźć coś w procesie szukania, przypadkowo natknąć się na coś”, ale także „odkryć coś abstrakcyjnego, zrozumieć, osiągnąć poznanie”. Można więc powiedzieć, że trędowaty „znalazł” w Jezusie coś więcej niż tylko sprawność fizyczną, zdrowie. A może został przez Niego odnaleziony? Wdzięczność sprawiła, że pozwolił się odnaleźć.

Odnalazł w Nim sens życia. I to był większy cud niż uzdrowienie z trądu.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik