– mówił w czasie homilii biskup bydgoski. – Właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy spojrzeć na Maryję jako Matkę Nadziei. Kiedy spotkamy się z Nią, w Jej Sercu, ujrzymy
Jej piękno, wierność, czułą miłość i duchową siłę. Niesamowicie ważne doświadczenie dla nas, zwłaszcza kiedy brakuje nam światła i nadziei – zaznaczył. Dodał, że Maryja Niepokalanie poczęta jest blisko człowieka – żywa, pełna miłości i gotowa prowadzić każdego przez najciemniejsze doliny.
Znakiem czasu – jak zauważył ks. bp Włodarczyk – jest choćby sposób myślenia młodych, którzy „cenią autentyczność, chcą być sobą, odrzucając udawanie
oraz fikcję”. – Działają w świecie cyfrowym, potrzebują dyskretnego, mądrego towarzyszenia, a także zaufania. Powierzenia zadań oraz części odpowiedzialności w dziele ewangelizacji – wyjaśnił ordynariusz diecezji bydgoskiej. Wskazał, że znakiem czasu na pewno jest odejście wielu ludzi od Boga i Kościoła. – Kryzys wiary powoduje często utratę sensu życia. Do Kościoła wprowadza tęsknotę za tym, co było, ale też zamykanie się w swoim bezpiecznym kręgu. Ten kryzys jest poważnym znakiem czasu, który warto przekuć w znak nadziei – podkreślił, zauważając,
że nadzieja nie jest jednak sprawą taniego optymizmu, temperamentu czy pogody ducha. Dobrze, jeśli to jest,
ale ona bierze się jednak z trzymania za rękę Pana Boga. Chrześcijanie nadzieję noszą w sobie. To nie jest nadbudowa, dodatek. Jesteśmy cali utkani z nadziei
– zaakcentował.
Biskup bydgoski podkreślił, że w kulturze euroatlantyckiej widać alarmujące symptomy: badania wskazują, że około 20 proc. młodych przeżyło epizod lub stan depresji.
To – według ordynariusza – przejaw braku nadziei.
– Europa gwałtownie się starzeje, rodzi się mało dzieci, widać też rozpad więzi rodzinnych i społecznych, w wielu miejscach oziębienie, „wystudzenie” wiary i religijności. Wielu ludzi po prostu nie widzi sensu życia – stwierdził.
W ocenie ks. bp. Włodarczyka z odpowiedzią przychodzi Kościół, który ma „coś”, a w zasadzie Kogoś do zaoferowania. Dodał, że nie chodzi o nadzieję rozumianą tylko jako optymizm, satysfakcję, dobrostan, dobrobyt, samorealizację, pozytywne myślenie, liczenie na łut szczęścia, choć to jest potrzebne i wartościowe. – Jednak to zdecydowanie za mało. Potrzebujemy większej nadziei. Jeśli nie mamy tej na zbawienie i na życie wieczne, a to właśnie daje Chrystus, daje chrześcijaństwo, to nasze życie jest zawieszone w próżni, po prostu nie ma kierunku. Strzałka czasu rozumiana jako kairos, a nie tylko chronos, czyli jako czas zbawienia, jest jednokierunkowa, i to wychylona w stronę nieba, które zaczyna się teraz,
już dziś – powiedział. […]
Według ordynariusza diecezji bydgoskiej „nie ma co się czarować: jesteśmy jakby na wojnie”. – Mam na myśli tę kulturową i cywilizacyjną, na której ścierają się postawy
i systemy wartości. Kiedy bronimy życia od poczęcia do naturalnej śmierci – nienawidzą nas, atakują, blokują
w internecie. Kiedy nagłaśniamy historie ludzi nawróconych na wiarę w Jezusa – nazywają to propagandą.
Gdy sprzeciwiamy się wyrzucaniu krzyży z placówek publicznych – zarzuca się nam, że naruszamy neutralność religijną, choć do końca nikt nie mówi, o kogo konkretnie
w tym „naruszaniu” chodzi. Posiadanie i wyznawanie własnych poglądów: konserwatywnych, katolickich
– nazywane jest coraz częściej „mową nienawiści”. Tolerancja obowiązuje nas, ale nie obowiązuje reszty świata – zwrócił uwagę.
Biskup Krzysztof Włodarczyk podkreślił, że za cel ataku, hejtu, wyśmiewania wybiera się zawsze osoby wyraziste, bezkompromisowe w kierowaniu się etosem Ewangelii
w życiu osobistym, zawodowym czy publicznym.
– Zrozumiały jest więc atak na Radio Maryja, a przy tym na ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka CSsR. Kiedy ktoś
jest wyrazisty, bezkompromisowy, kieruje się Ewangelią, prawem, które daje Jezus Chrystus, a to jest prawo miłości i odpowiedzialności. Musimy się wspierać, bo nie każdy przecież potrafi wytrzymać zmasowany hejt, taką lawinę pomówień i insynuacji. Więc potrzeba wsparcia wzajemnym, życzliwym słowem i modlitwą, bo sobie
sami wtedy pomagamy, żeby nie zdezerterować też
– powiedział.
Jak się zachować w tej sytuacji? Jak nie pozwolić się zmarginalizować? – pytał biskup, mówiąc, że odpowiedź wydaje się prosta, a zarazem niełatwa do wykonania.
– Z niesłabnącą cierpliwością musimy przebijać się
z przesłaniem Ewangelii do świata – zarówno tego realnego, jak i tego wirtualnego. Nie stać nas, wierzących, na bierność, na nicnierobienie, bo wiara zawsze wymaga działania. Tylko odwagą płynącą z mocnej wiary można zneutralizować nienawiść, która panicznie boi się ludzi dzielnych, współczesnych proroków. Prorok to ktoś, kto jednoczy w sobie dwa elementy. Po pierwsze, bliskość Boga, a drugą cechą jest znajomość ludzkich spraw, świata, w którym ma prorokować. Nie prorokuje gdzieś
w powietrzu, jest w konkretnej rzeczywistości obecny bliskością Boga, ale też odważny w tym, co ma powiedzieć. Nie jest po to, by się przypodobać tym, do których jest posłany, ale głosić to, co Bóg chce – wyjaśnił.
Czyż można przypisać tych cech proroka Radiu Maryja
i wszystkim dziełom? – pytał biskup. – To właśnie Radio Maryja, prorok nadziei, od 34 lat formuje obywatelską, katolicką postawę i pogłębia świadomość społeczno-
-polityczną milionów Polaków. Przez lata było jedyną rozgłośnią, która nie tylko ujawniała prawdę, obnażała polityczne manipulacje, ale także stwarzała możliwość bezpośredniej rozmowy obywateli z politykami, naukowcami i innymi ważnymi postaciami życia publicznego. Jednoczyło Polaków na wspólnej modlitwie i katechezie. Wszystko to budowało szczególną więź. Powstawały liczne koła Rodziny Radia Maryja w kraju i za granicą. Wielka, katolicka wspólnota rozrastała
się, a ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk wraz z ojcami redemptorystami podejmowali kolejne wyzwania i realizowali nowe, odważne pomysły – zaznaczył.
Biskup Krzysztof Włodarczyk przypomniał, że powstały wydawnictwo, Telewizja Trwam, Instytut Edukacji Narodowej, potem uczelnia wyższa, mająca dziś statut Akademii. Otwierane są kolejne kierunki, a program nauczania jest niezwykle atrakcyjny. – Na działalność ojców redemptorystów składa się wiele dzieł edukacyjnych, historycznych, patriotycznych, kulturalnych, medialnych. Toruński ośrodek realizuje liczne sympozja, wystawy, koncerty, a nawet produkuje filmy fabularne. Wszystko
to dla rozwoju polskiej kultury, społeczeństwa obywatelskiego, edukacji młodzieży, aktywizacji seniorów. Jednym z ostatnich dzieł ojców redemptorystów jest wspaniałe, pełne nowatorskich rozwiązań Muzeum
„Pamięć i Tożsamość”. I dzisiaj może dlatego też to muzeum jest tak bardzo atakowane, bo jest wyraziste, bezkompromisowe, broni prawdy – zaznaczył.
Na zakończenie modlitwy z udziałem kapłanów, osób konsekrowanych, parlamentarzysty i wiernych głos zabrał o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. – To nie jest przypadek,
że Radio Maryja tutaj przyszło – mówił, przypominając historię powstania rozgłośni. – To nie jest przypadek,
że to Radio na nasze czasy. Jedno: Maryja, i dlatego ciągle oddajemy się Jej i dziękujemy za wszystko, co robicie.
Od początku Bydgoszcz i Toruń, Toruń i Bydgoszcz. Kiedyś komuniści tak przeciwstawiali sobie te miasta. Teraz też nas tak przeciwstawiają – jeden drugiemu – nie dajmy się tak. Trzeba sobie ręce podać, a nie pięści. Jak śpiewamy „abyśmy byli jedno”, to mówią „oni tam tańczą”. A teraz jeden z tych ministrów mówi: „a teraz ten Rydzyk będzie
w prokuraturze tańczył”. Nie będę tańczył, tylko sobie usiądę na krześle. Mam nadzieję, że dadzą krzesło.
My nie tańczymy, tylko podajemy sobie dłonie. Nie idziemy z pięścią do drugiego człowieka. I tak idźmy, Matka Boża prowadzi nas do Jezusa, Bóg jest miłością – powiedział Dyrektor Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Galeria zdjęć dostępna TUTAJ.

