(J 3,16) „Na początku było Słowo”, a my moglibyśmy także powiedzieć: na początku była Miłość, a Miłość była u Boga,
i moglibyśmy dodać: u Boga na początku było Miłosierdzie, Bogiem było Miłosierdzie, bo w rzeczywistości ten cud nad cudy, to wcielenie Syna Bożego, to cóż jest innego, jak nie ta miłość Boża, która zstępuje; to miłosierdzie, które się zlewa
na ludzką nędzę, a litując się nad nią, otwiera się Boże Serce,
Bóg-Dziecko, jest drogą, którą człowiek ma wrócić do Boga: oto przynosi nam łaskę, najpiękniejsze Boże odzienie dla synów Bożych, objawia prawdę, byśmy nie błądzili, darzy miłością, byśmy Go kochali i stali się dziećmi Jego umiłowanego Ojca.
DZIEŃ V – 20 GRUDNIA
„Którzy Panu zaufali, pojmą prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali” (Mdr 3,9).
Święty Józef zaniepokojony stanem Najświętszej Dziewicy przeżywał bardzo głęboko udręczenie wewnętrzne. Była to dla niego noc, nie tylko materialna, lecz noc, gdzie trzeba było zapomnieć o swoim rozumie, o swojej woli. To była noc rozumu i noc woli i roztropności czysto ludzkiej. Ale równocześnie było i światło wiary. Mocna wiara świeciła tej nocy św. Józefowi, że nie kierował się swoim rozumem ani swoją wolą, ale kierował się objawioną wolą Bożą. Na wezwanie anioła: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1,20-21), przyjmuje posłusznie wolę Bożą.
Zawierzył Wszechmocnemu, zdał się na opatrzność ojcowską Boga, lecz także uczynił ze swej strony wszelki wysiłek, by obietnica się spełniła. Nie zostawił Dziecięcia potędze Boga, w którego wierzył, lecz przyjął Dziewicę
i Dziecię.
Stąd św. Józef, jako ten, który najbardziej kochał Maryję
i Dzieciątko, który poświęcał się dla chwały Bożej – niech będzie dla nas wzorem, jak praktykować dziecięctwo.
(BZ, t. 4.)
Jezu, Synu Boży, niech znak Twego dziecięctwa nosimy w sercach naszych!

