Czytamy u św. Mateusza, że „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię”. Pustynia w Starym Testamencie jest symbolem wielowymiarowym, łączącym w sobie skrajne doświadczenia: surowość, samotność i zagrożenie. To miejsce kuszenia, oczyszczenia, ale też bliskości Boga. Budowania intymnej relacji z Nim, podobnie jak się to dzieje w okresie narzeczeństwa (o czym wspomina prorok Ozeasz). Na pustynię uciekają prorocy i sprawiedliwi (np. Eliasz), szukając schronienia. Hebrajskie słowo „midbar” (pustynia) sugeruje istnienie rzeczywistości, gdzie nie ma cywilizacji, co czyni ją przestrzenią, w której człowiek jest całkowicie zdany na Boga.
Medytując Ewangelię pierwszej niedzieli Wielkiego Postu, warto sięgnąć po jeszcze inny kontekst czterdziestodniowego pobytu Jezusa na pustyni. Lokuje się on na początku jego publicznej działalności, a także stanowi zapowiedź wydarzeń na Golgocie. Dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba sięgnąć do judaizmu. Mianowicie podczas jednego z najważniejszych żydowskich świąt Jom Kippur (Dzień Pojednania) wybierano dwa kozły. Pierwszy był składany w ofierze Bogu, drugi (tzw. kozioł ofiarny lub kozioł dla Azazela) stawał się symbolem przeniesienia win. Jak wyglądał rytuał? Arcykapłan wyznawał nad nim grzechy całego ludu Izraela. Wypędzenie zwierzęcia na pustynię (czasami też zrzucenie ze skały) miało wymiar głęboko duchowy: grzechy „odchodziły” wraz ze zwierzęciem w miejsce niezamieszkane, co symbolizowało Boże przebaczenie i rozpoczęcie nowego roku z czystą kartą.
Jezus przyszedł „wypełnić Prawo” – wejść całym sobą w ludzką niemoc. Dobrowolne wyjście na pustynię, modlitwa i post, zmaganie ze złym duchem zapowiada ofiarę Baranka, Paschę Jezusa – już nie zwierzę, nie rytuał (niemający sam w sobie żadnej mocy), ale sam Chrystus – w pełni wolności, jako Bóg i człowiek – weźmie na swoje barki grzechy świata, wszystkich ludzi. Stanie się Ofiarą Przebłagalną. Rozpocznie „nowy czas” – czas łaski i odkupienia, miłości i miłosierdzia, wyzwolenia z niewoli ku wolności dzieci Bożych (por. Ga 5,1;13-18). „[Bóg] skreślił zapis dłużny, obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża” – napisze po latach św. Paweł (Kol 2,14).
Przed nami ważne dni roku. Od ich właściwego zrozumienia i przeżycia zależy jakość naszej wiary. Prawdziwa wiara rodzi się tam, gdzie obumierają iluzje, zbyt ludzkie wyobrażenia o Bogu – nader często pojmowanemu „na ludzki obraz i podobieństwo”, traktowanemu jako zaledwie dopowiedzenie do codzienności; gdy uświadamiamy sobie, co naprawę stało się na Golgocie, i to, że On chce być naszym „Wszystkim”! Najgłębsza wiara rodzi się pod krzyżem.

