logo
logo

Ewangelia i Rozważanie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Badajcie, co jest miłe Panu

Niedziela, 15 marca 2026 (08:18)

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam” – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.

A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?”. Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten”, a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny”. On zaś mówił: „To ja jestem”.

Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”.

Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”. Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?”. I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?”. Odpowiedział: „To prorok”.

Rzekli mu w odpowiedzi: „Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?”. I wyrzucili go precz.

Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?”. On odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?”. Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!”, i oddał Mu pokłon. (J 9,1.6-9.13-17.34-38)

Święty Paweł zwraca się dziś do nas ze szczególną prośbą: „Postępujcie jak dzieci światłości. […] Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności”. Grozi nam bowiem falsyfikacja prawdy – nieustannie za progiem wierności czai się demon z fałszywą dobrą nowiną, głoszącą, iż poradzimy sobie w życiu bez Boga, zbudujemy szczęśliwy świat bez Niego. Wielu jej uległo, w tym nasi prarodzice Adam i Ewa. „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” – czytamy w Księdze Rodzaju (Rdz 3,4-5). Wiemy, że poddali się pokusie: „Otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy”. Dopiero po upadku Adam z Ewą rozpoznali swoją nędzę.

Pan Jezus też otwiera oczy. Być może (z naszej perspektywy) dziwny gest położenia błota na oczy niewidomego miał być przypomnieniem aktu stworzenia, nikłości „prochu ziemi”, z którego Bóg ulepił ciało człowieka (por. Rdz 2,7). Problem polegał na tym, że wtedy materia przesłoniła to, co nieskończone! Jezus, nawiązując do opisu z Księgi Rodzaju (dobrze znanego przecież świadkom cudu), „naprawia” ludzką zdolność widzenia. W Nim Bóg daje się zobaczyć, dotknąć. Co ważne: samo nałożenie błota nie uzdrowiło niepełnosprawnego człowieka. Dopiero posłuszne wykonanie polecenia Jezusa – udanie się do sadzawki Siloam („Posłany”) i obmycie oczu – przyniosło efekt. Zatem uzdrowienie stało się konsekwencją wiary i posłuszeństwa, a nie samej substancji. Nie ma tu magii – jest moc zaufania Chrystusowi!

Chrystus „odwraca” skutki czynu Adama i Ewy – o ile „przejrzenie” po grzechu boleśnie ukazało im, co znaczy „skazanie na siebie”, o tyle cud dokonany przez Jezusa otwiera na zbawienie, miłosierdzie Boga. Przypomina nam wszystkim: jest ratunek! Dla każdego. Warunek jest jeden: przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela oraz nawrócenie serc.

Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik