Gdy św. Jan pisał swoją Ewangelię, trwały surowe prześladowania. Wielu wyznawców Chrystusa ginęło za wiarę w Niego, inni byli sparaliżowani strachem, zdarzały się odstępstwa. Bardzo możliwe zatem, że spisując świadectwo spotkania apostołów ze Zmartwychwstałym – z tego właśnie powodu Jan akcentuje podobieństwa pomiędzy wydarzeniami sprzed laty a czasami sobie współczesnymi: lęk, zamknięcie, niepewność, obawy, co będzie dalej…
Jezus przychodzi „pomimo drzwi zamkniętych” z umocnieniem, nie osądem (nawet wtedy, gdy sceptyk Tomasz domaga się dowodów). Przynosi pokój. Konfrontuje uczniów ze swoimi ranami – już nie bolą, ale pozostały blizny, wszak Zmartwychwstanie nie unieważniło krzyża, Golgoty, doświadczenia cierpienia, opuszczenia, ale nadało im nowy sens. Jezusowe „tchnienie Ducha” – połączone z przekazaniem apostołom władzy odpuszczania grzechów – zestawiane jest z „tchnieniem życia”, jakie otrzymali pierwsi rodzice w Edenie w chwili stworzenia (por. Rdz 2,7). To wszystko ma za zadanie przypomnieć uczniom, że Zmartwychwstanie, które dokonało się „pierwszego dnia tygodnia”, rozpoczęło nowy etap w dziejach świata. „I rzekł Zasiadający na tronie: »Oto czynię wszystko nowe«” – czytamy u św. Jana w Apokalipsie (Ap 21,5). Choć w innej skali, ale to samo można powiedzieć o sakramencie pokuty, który Jezusa ustanawia: odpuszczenie grzechów to przecież „powstanie z martwych”. Chrystus bierze na swoje barki nasze grzechy, niemoc. Nie musimy niczego udowadniać, do niczego doskakiwać – wszak Jego „łaską jesteśmy zbawieni”. Bramą do owej nowości (świętości) życia staje się wiara.
Opis spotkania Zmartwychwstałego i Miłosiernego z uczniami był doskonałą katechezą dla wspólnoty chrześcijan bliskiej Janowi, ale taką również jest dla nas. Po świątecznym poruszeniu, wielkopostnych rekolekcjach, dobrych postanowieniach dopada nas „proza życia”, zniechęcenie. Słabnie zapał do walki o świętość, dają znać o sobie stare przyzwyczajenia, powracają lęki, wahania. Zaczynamy przegrywać z pokusami, presją społeczną. W tę przestrzeń apatii, zamknięcie, rezygnację wchodzi Jezus – staje pośrodku nas z ciągle aktualnym przesłaniem: Ja jestem. Nie bójcie się. Pokój wam! Tomasz uczy nas, że siła wiary nie polega na „niezachwianym przekonaniu”, lecz na tym, że potrafimy udźwignąć wahania, niejasności, znosić ciężar tajemnicy, a przy tym zachować wierność i nadzieję.

