Oto pełna treść wpisu ks. bp. Artura Ważnego:
„Dom Chłopaków nie jest potrzebny.”
Często wydaje nam się, że świat naprawią nowe struktury, a tymczasem świat ratuje tylko miłość, która – jak ewangeliczne ziarno – daje się „skonsumować” dla dobra drugiego. Broniszewice to nie tylko mury, to przede wszystkim żywe relacje, których nie wolno przeciąć jednym pociągnięciem pióra w imię źle pojętej efektywności. Kiedy słyszę, że takie miejsca są rzekomo „niepotrzebne”, pytam z bólem: czy w naszych współczesnych projektach jest jeszcze w ogóle miejsce na bezbronną miłość? Prawdziwy dialog nie szuka oszczędności kosztem tych, którzy sami o siebie nie zawalczą, lecz dróg, by to, co kruche, mogło bezpiecznie trwać. Bądźmy jak św. Wojciech – odważni w głoszeniu prawdy, że człowiek i jego dom są zawsze ważniejsi niż najbardziej logiczny system. Pozwólmy siostrom nadal być żywym znakiem Ewangelii, która nie przelicza daru na pieniądze, lecz po prostu kocha do końca.
***
Dnia 19 kwietnia br. na facebook.com/dpsbroniszewice pojawił się wpis:
„DOM CHŁOPAKÓW nie jest potrzebny, nie służy wystarczająco Dzieciom z największymi niepełnosprawnościami, nie wspiera odpowiednio polskich Rodzin.
Taką wizję przedstawia dziś Pani Minister Katarzyna Nowakowska – Wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i jej zespół profesjonalistów w ministerstwie – wizję, w której ma powstać coś rzekomo LEPSZEGO, a Dom Chłopaków nie będzie już mógł przyjmować nowych DZIECI.
Przez osoby ze środowiska Pani Minister jesteśmy nazywane „betonem” – kimś, kto rzekomo nie rozumie, co jest prawdziwym dobrem dla Dzieci. W nowej ustawie pojawia się zapis, że Dzieci nie będą już kierowane do naszego Domu i innych tego typu miejsc. Ma nastąpić tzw. deinstytucjonalizacja.
W związku z tym tworzone będą OŚRODKI TERAPEUTYCZNE dla Dzieci (kolejna instytucja w ramach deinstytucjonalizacji), które – w naszej ocenie – będą dużo uboższe we wspieraniu rozwoju Dzieci niż to, co Chłopcy mają dziś w DOMU CHŁOPAKÓW. Ale może się mylimy w tej ocenie... Może rzeczywiście będzie inaczej, niż wynika to z naszych doświadczeń i codziennej pracy...
Oczywiście oficjalna narracja Ministerstwa i Pani Minister kierowana do mediów jest zupełnie odwrotna: że jesteśmy potrzebni, że jesteśmy profesjonalni w pracy z Dziećmi z najcięższymi niepełnosprawnościami, że wykonujemy ważną misję itd. I co w związku z tym? Dzieci od przyszłego roku nie będą już mogły znaleźć u nas Domu. Bo w Polsce powstaną dużo lepsze OŚRODKI TERAPEUTYCZNE.
Duuuuuużo LEPSZE!
Może rzeczywiście Dzieci z czterokończynowym porażeniem, z wadami genetycznymi, z głębokim autyzmem, zaczną biegać, mówić i założą swoje rodziny właśnie dzięki OŚRODKOM TERAPEUTYCZNYM. Byłoby super.
Ale każdy, kto miał do czynienia z Dziećmi z głębokimi niepełnosprawnościami wie, że to wizja oderwana od realiów – że mówimy o codziennym wsparciu, godności, bezpieczeństwie i jakości życia, a nie o cudownych przemianach...
W tym roku mija 75 lat doświadczenia w zapewnianiu Chłopakom Domu – prawdziwego, stałego miejsca, w którym są rozumiani i zaopiekowani. Można nazwać nas BETONEM, a można też zatrzymać się i skorzystać z mądrości wielu pokoleń ludzi, którzy przez lata zajmowali się TYMI, których niepełnosprawności nikt w rodzinie nie był w stanie udźwignąć...”
***
Pod tym wpisem pojawił się komentarz lekarza rodzinnego i pediatry:

