logo
logo

Zdjęcie: fot. facebook.com/ Inne

Maryja jest naszą Królową

Sobota, 2 maja 2026 (18:33)

Aktualizacja: Sobota, 2 maja 2026 (19:07)

Polska będzie naprawdę wielka nie wtedy, gdy będzie silna jedynie ekonomicznie czy politycznie, ale wtedy, gdy pozostanie wierna Bogu. Gdy będzie służyć prawdzie, życiu, rodzinie i drugiemu człowiekowi – mówił w homilii przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Tadeusz Wojda SAC dzisiaj na Jasnej Górze.

Na Jasnej Górze w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski Eucharystię koncelebrowali przedstawiciele Episkopatu z Prymasem Polski ks. abp. Wojciechem Polakiem na czele.

Ksiądz abp Tadeusz Wojda SAC, przewodniczący KEP, przypomniał, że tegoroczne święto Matki Bożej Królowej Polski przeżywamy wyjątkowo dzień wcześniej, aby nie kolidowało z V Niedzielą Wielkanocną. Przyznał, że dla ludzi wierzących dzisiejsza uroczystość ma szczególne znaczenie. „Jest czymś więcej niż tylko wspomnieniem liturgicznym. Ono buduje przede wszystkim naszą tożsamość i przypomina prawdę, która od wieków bije
w sercu naszego Narodu: że Maryja jest naszą Królową.
To królowanie Maryi jest głęboko wpisane w dzieje naszego Narodu – w jego radości i cierpienia, w jego upadki
i nadzieje. Ona jest żywą obecnością w historii
i codzienności naszego życia” – wskazał.

Ksiądz arcybiskup przyznał, że każda pielgrzymka do cudownego wizerunku Maryi Jasnogórskiej jest wyznaniem wiary. „To znak, że chcemy być blisko Niej, że chcemy iść przez życie razem z Nią. Takiego świadectwa dziś bardzo potrzebujemy i o to świadectwo was proszę” – zaznaczył.

Hierarcha zwrócił uwagę, że szczególnym umocnieniem tej więzi były śluby króla Jana Kazimierza, który w 1656 roku w katedrze lwowskiej oddał Polskę pod opiekę Maryi, ogłaszając Ją Królową swojego królestwa. „Nie był to tylko akt polityczny. To było głębokie wyznanie wiary – uznanie, że los Narodu zależy nie tyle od siły oręża, od polityki, ile od wierności Bogu i zawierzenia Jej, jako naszej Matce” – przyznał. Przypomniał, że „od tamtego momentu, ilekroć Naród doświadczał trudnych chwil – podczas rozbiorów, wojen czy okupacji – wracał do swojej Królowej”.
„I właśnie tu, u Niej, odnajdywał siłę, by przetrwać i nie utracić nadziei” – podkreślił.

Przewodniczący Episkopatu wyjaśnił, że wyjątkowym potwierdzeniem tej więzi były Jasnogórskie Śluby Narodu, które zostały złożone 70 lat temu. „Napisane przez uwięzionego Prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego,
w Komańczy, zostały uroczyście odczytane 26 sierpnia 1956 roku, tu, na Jasnej Górze, przez bp. Michała Klepacza. Tego dnia na tym placu zgromadziło się milion ludzi – bez Prymasa, bez wolności politycznej, ale
z niezwykłą siłą ducha. To nie było zwykłe zgromadzenie. To było wielkie duchowe zobowiązanie. Naród nie przyszedł tylko słuchać – przyszedł przyrzekać i zobowiązać się”
– przypomniał. Wskazał, że Naród zobowiązał się
do moralnego nawrócenia, do życia w łasce uświęcającej, do walki z grzechem, do obrony życia, do dochowania wierności małżeńskiej, do życia w uczciwości i wierności Bogu.

Kaznodzieja wyjaśnił, że Jasnogórskie Śluby stały się swego rodzaju duchową konstytucją Narodu – fundamentem odnowy moralnej i początkiem wielkiego programu duchowego, jakim była Wielka Nowenna przed tysiącleciem Chrztu Polski. „Umacniały tożsamość katolicką, wiarę, jedność i maryjny charakter polskiego chrześcijaństwa. To świadome oddanie się w macierzyńską niewolę miłości Maryi było decyzją, by iść przez życie
z Nią, uczyć się od Niej pokory, wierności i zawierzenia.
W ten sposób w czasach, gdy próbowano wyrwać Boga
z ludzkich serc, Polacy jeszcze mocniej przylgnęli do swojej Matki” – mówił.

Ksiądz abp Tadeusz Wojda przyznał, że z perspektywy czasu widać, iż Jasnogórskie Śluby Narodu były nie tylko narzędziem odnowy duchowej Narodu, lecz także wydarzeniem o ogromnym znaczeniu społecznym.
„W świecie podziałów, lęku i kontroli państwa milion ludzi stanął razem – nie przeciw komuś, ale za czymś: za Bogiem, za wiarą, za prawdą, za godnością człowieka.
To była jedność serc, której nie da się narzucić siłą, lecz która rodzi się tylko z wiary i wartości. Zjednoczony naród pod wodzą Maryi, swojej Królowej, bez żadnej przemocy, ale z niezwykłą mocą ducha, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec ateizacji i zniewolenia. Powiedział, że nie pozwoli odebrać sobie wolności wewnętrznej i prawa do wyznawania wiary” – mówił. Zwrócił uwagę, że była to
i nadal pozostaje dla kolejnych pokoleń Polaków ważna lekcja, ucząca, że prawdziwa wolność zaczyna się w sercu.

Następnie hierarcha pytał, co dziś pozostało z tamtego „przyrzekamy”. „Nie wolno nam zapominać, że tamto ślubowanie to nie tylko historia – to zobowiązanie, które trwa” – podkreślił. „Trzeba się zapytać, czy potrafimy jeszcze powiedzieć: »przyrzekamy« – i rzeczywiście według tego żyć? Czy bronimy życia? Czy troszczymy się
o świętość naszych rodzin? Czy żyjemy uczciwie i w prawdzie? Czy podejmujemy walkę z własnymi słabościami i wadami?” – pytał.

„W naszej Ojczyźnie dzieje się wiele dobra” – przyznał
ks. abp Wojda. „Doświadczamy rozwoju gospodarczego, który otwiera przed nami nowe perspektywy i możliwości rozwoju osobistego, rodzinnego, społecznego, narodowego. W Polsce żyje się dziś dobrze. Widać to nawet i w tym,
że coraz więcej obcokrajowców chętnie przybywa do nas, aby tu realizować swoje plany” – mówił. „Musimy mieć też świadomość” – dodał – „że rozwój materialny niesie ze sobą także zagrożenia i postawy kulturowe, społeczne, filozoficzne czy moralne – nierzadko oderwane od Boga
i od wiary”. „Coraz wyraźniej widzimy, że wraz ze wzrostem dobrobytu słabnie życie duchowe. Wielu ludzi nie odczuwa już potrzeby praktykowania wiary. Dla innych staje się ona sprawą czysto prywatną” – wskazał.

Przewodniczący KEP przyznał, że kiedy wiara słabnie i traci fundament w Chrystusie, człowiek łatwo ulega złudzeniom. „Daje się porwać ideologiom, obietnicom łatwego szczęścia, życia bez wymagań i zasad, zwłaszcza moralnych. Przyjmuje wizje szczęścia podsuwane przez media czy przez jakieś kultury, może atrakcyjne i proste
do przyjęcia, ale w rzeczywistości niedające prawdziwego szczęścia” – ocenił.

„To bolesna rzeczywistość, z którą nieustannie mierzymy się, gdy widzimy, jak łatwo wielu naszych rodaków lekceważy wiarę, obraża uczucia religijne innych, dokonuje profanacji symboli religijnych, wyśmiewa to, co święte. Jeszcze bardziej boli, gdy widzimy, z jaką łatwością wielu ulega ideologiom i godzi się na rzeczy kiedyś nie do pomyślenia: na odbieranie życia nienarodzonym,
na eutanazję, na manipulację genetyczną” – mówił kaznodzieja. Dodał, że „jeszcze boleśniejsze jest, gdy dochodzi do sytuacji, w której stawanie w obronie życia poczętego może spotkać się z karą, a tym bardziej z karą więzienia”.

Przy tej okazji ks. abp Wojda podziękował matce, „która
w sumieniu nie pozwoliła, by ktoś nazywał jej dziecko »problemem« i sugerował jego unicestwienie”. „Dziękuję, że wolała iść do więzienia, ale nie sprzeciwić się woli Bożej. To wielkie i piękne świadectwo, które nas wszystkich uczy, że miłość do dziecka powinna zawsze zwyciężać, że powinno się rodzić dzieci i żyć w zaufaniu do Boga,
a wówczas wszystko będzie dobrze” – przyznał.

Ksiądz arcybiskup wskazał, że w ten nurt zeświecczonej kultury wpisują się takie decyzje jak wprowadzenie przedmiotu „edukacja zdrowotna”, który zastąpił przedmiot wychowanie do życia w rodzinie. „Przedmiot »edukacja zdrowotna«, wprowadzony bez zgody rodziców, jako nieobowiązkowy cieszył się zaledwie 30-procentową frekwencją. Ale to nie przeszkodziło, aby został wprowadzony jako obowiązkowy” – zauważył. Przypomniał również, że zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (art. 48) to rodzice mają pierwotne i niezbywalne prawo
do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

„Mając na uwadze prawdziwe dobro uczniów, apelujemy
do instytucji państwowych o podjęcie w sprawie »edukacji zdrowotnej« szerokiego i merytorycznego dialogu pomiędzy podstawowymi podmiotami wychowania,
czyli szkołą, rodziną, Kościołem katolickim oraz innymi Kościołami i związkami wyznaniowymi” – mówił przewodniczący Episkopatu.

Wierność Bogu, krzyżowi, Ewangelii i wartościom

Wskazał, że „dziś Maryja wzywa nas do powrotu do tej właśnie wiary: głęboko zakorzenionej w naszej historii, tradycji i tożsamości”. Dodał, że takiej postawy potrzeba dziś naszej Ojczyźnie – „wierności Bogu, krzyżowi, Ewangelii i wartościom, które przez wieki były fundamentem naszej tożsamości”. „Polska była wierna Chrystusowi i pragniemy, aby taka pozostała. Aby serca Polek i Polaków nie oddalały się od Boga, ale w Nim odnajdywały sens, siłę i nadzieję” – zaakcentował.

„Tu, na Jasnej Górze, najlepiej rozumiemy, że Polska będzie naprawdę wielka nie wtedy, gdy będzie silna jedynie ekonomicznie czy politycznie, ale wtedy, gdy pozostanie wierna Bogu. Gdy będzie służyć prawdzie, życiu, rodzinie
i drugiemu człowiekowi. Dlatego trzeba nam wrócić do źródeł naszej siły – do wiary przeżywanej w codzienności. Do domów, w których rodzice uczą dzieci modlitwy.
Do rodzin, które razem klękają przed Bogiem i razem uczestniczą w Eucharystii. Do wspólnot, w których buduje się relację z Bogiem i między sobą” – wyjaśnił przewodniczący KEP.

Dodał, że z wierności Chrystusowi i Maryi rodzi się jedność, której nam dziś tak bardzo brakuje. „Jakże często stajemy przeciw sobie – w rodzinach, w społeczeństwie, w debacie publicznej. Zamiast dialogu pojawia się osąd, zamiast zrozumienia – gniew. Maryja przychodzi, aby nas tego oduczyć. Ona jest Matką wszystkich – nie jednej grupy, nie jednej opcji. Pod Jej płaszczem jest miejsce dla każdego. To sanktuarium przypomina nam o tej prawdzie:
że jesteśmy jedną, wielką, Bożą rodziną. Gdy Naród gromadził się tutaj, znikały podziały. Stawaliśmy razem jako dzieci jednej Matki. I dziś Maryja uczy nas, że zanim staniemy »po którejś stronie«, jesteśmy braćmi
i siostrami” – zaznaczył ks. abp Wojda.

Podczas Liturgii został ponowiony milenijny Akt oddania Polski w macierzyńską niewolę miłości, którego dokonał 
ks. abp Tadeusz Wojda przy udziale przedstawicieli Konferencji Episkopatu Polski.

AB, KEP

NaszDziennik.pl