Kontynuujemy lekturę tzw. mowy pożegnalnej Jezusa. Wobec bliskości wydarzeń Golgoty Chrystus przekazuje swoim uczniom treści kluczowe dla zrozumienia Jego misji i posłannictwa. To swoiste résumé wszystkiego, czego do tej pory nauczał, potwierdzając słowa „czynami i znakami”. Zbliżał się czas największego i najważniejszego znaku: Golgoty i Zmartwychwstania. Ale Jezus spogląda jeszcze dalej: poza Poranek Wielkanocny, poza Wstąpienie do nieba – obiecuje Ducha Świętego, Ducha Prawdy, który będzie kontynuował dzieło stworzenia i uświęcenia.
W swoim „testamencie miłości”, jak często nazywany jest wspomniany wyżej fragment Ewangelii, Chrystus dotyka bardzo delikatnej struny ludzkiej natury: lęku przed samotnością. Wie, jak ona boli. Dlatego pozostawia siebie samego w Eucharystii. Oto największy dar, jaki od Niego otrzymaliśmy.
Święty Jan Paweł II mówił: „Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, rozstając się ze swoimi przyjaciółmi, nie pozostawia im symbolu, ale rzeczywistość siebie samego. Wraca do Ojca, lecz pozostaje wśród ludzi. Nie pozostawia zwykłego przedmiotu, który przywoływałby Jego wspomnienia. Pod postacią chleba i wina jest On rzeczywiście obecny ze swym Ciałem, swą Krwią, swą Duszą, swym Bóstwem”.
Znakiem przynależności do Chrystusa ma być nasze życie. Przezroczyste, wypełnione po brzegi miłością, ukonkretnione wypełnianiem Bożych przykazań. Nie chodzi o to, by w zapale misyjnym wiązać się w bezsensownych starciach, zamykać w oblężonej twierdzy. „Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” – pisze św. Paweł. „A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają”. To jest nasza siła.

