logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

XIX Majówka w drodze

Sobota, 30 maja 2026 (16:39)

Aktualizacja: Sobota, 30 maja 2026 (18:55)

Setki osób, jeden dzień, cztery etapy wędrówki i ponad 30 kilometrów zróżnicowanej trasy – to wszystko w ramach „Majówki w drodze”.

Wczesnym rankiem wyruszyła XIX Piesza Pielgrzymka z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach do sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej.

W sobotni poranek, chwilę po godzinie 6.00 przy sanktuarium Bożego Miłosierdzia zaczęli gromadzić się ludzie. Przybyli z różnych części archidiecezji krakowskiej, ale nie tylko. Wśród nich były osoby z całej Polski i z zagranicy. Wspólną modlitwę rozpoczęli przed godziną 7.00. Pielgrzymów powitał rektor łagiewnickiego sanktuarium Bożego Miłosierdzia ks. dr Zbiegnie Bielas. Kapłan zwrócił uwagę, że pielgrzymi ofiarują nie tylko swój trud wędrówki, ale także są świadectwem wiary dla napotkanych osób. – Niechaj to pielgrzymowanie z sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Matki Miłosierdzia do sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej umocni naszą wiarę, nadzieję i miłość – mówił. Rektor łagiewnickiego sanktuarium zachęcił pątników do modlitwy w intencji archidiecezji krakowskiej oraz o nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Drogę pielgrzymki zawierzyli Bożemu miłosierdziu. Po modlitwie i błogosławieństwie wyruszyli w drogę. Zabrali z sobą swoje intencje, sprawy, relacje z Panem Bogiem i Matką Najświętszą. – Mimo że idziemy tylko jeden dzień, to jest czas wypełniony pięknem modlitwy, spotkania z Matką Bożą i innym człowiekiem. Jest to czas zatrzymania się od codzienności, różnych spraw. To czas na refleksję, takie spokojne pobycie sam na sam z Matką Bożą – mówi koordynator pielgrzymki ks. Piotr Waligóra, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Myślachowicach.

Wśród pątników jest Anna Szostak z parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Bodzanowie. Do udziału w pielgrzymce z krakowskich Łagiewnik do Kalwarii Zebrzydowskiej zachęcił ją ks. Piotr Waligóra. – Znamy się już ponad 20 lat. Razem z mężem zawsze możemy na ks. Piotra liczyć i jest dla nas bardzo ważną osobą. To właśnie ks. Piotr zaraził nas tym pielgrzymowaniem do Kalwarii – wspomina. Kobieta przyznaje, że nie wie, który raz uczestniczy w „Majówce w drodze”. Trudno policzyć. Nie chodziłam co roku z uwagi na obowiązki rodzinne i rodzicielskie, ale sądzę że dziesiąty raz idę. Nieważne który, dla mnie ten czas jest wyjątkowy za każdym razem – mówi pątniczka. Anna niesie z sobą wiele intencji. – To taki intensywny czas na spotkania sam na sam w relacji z Panem Bogiem, Maryją. Niosę intencje dziękczynno-błagalne. Zawsze mamy za co dziękować i oczywiście też o co prosić – mówi. Ważna dla niej jest także wspólnota, którą tworzą pątnicy. – Jesteśmy bardzo różni, ale wszyscy idziemy w jednym celu. To bardzo budujące. Niby idziemy tylko jeden dzień, ale tu każdy jest ważny i potrzebny. Razem z mężem jesteśmy w grupie muzycznej. Możemy w ten sposób dziękować Panu Bogu, ale też wspierać pielgrzymów w drodze – dodaje kobieta. Wraz z nią i mężem pielgrzymują starsi synowie. – Najmłodsze pociechy są jeszcze za małe, ale cieszymy się, że razem z synami możemy tak inaczej spędzić czas – mówi.

Anna Szostak dodaje, że szczególnie dzisiaj pielgrzymowanie jest namacalnym znakiem wiary. – Idąc, dajemy świadectwo. Pokazujemy światu, że nie wstydzimy się naszej wiary. To świadectwo, że wartości, którymi żyjemy na co dzień, są autentyczne – podkreśla. Anna zaznacza, że radość z dojścia do celu jest ogromna. – Ona wypełnia na długo serce i daje siły w takiej codzienności – zauważa.

W grupie muzycznej jest także Małgorzata Lachut z parafii Znalezienia Krzyża Świętego w Łazanach. – Idę podajże ósmy czy dziewiąty raz – mówi.

Małgorzata z uśmiechem dodaje, że idzie, bo „została wkręcona w śpiewanie”. – Mam nadzieję, że przez naszą muzyczną posługę pielgrzymi bardziej się modlą. Przecież mówi się, że kto śpiewa, dwa razy się modli, a kto musi tego słuchać – trzy razy – mówi z uśmiechem. 

Dodaje, że udział w „Majówce w drodze” jest pewnym resetem. – Idę, bo zostawiam to całe szaleństwo pracy i życia codziennego choć na jeden dzień. Wtedy skupiam się na Bogu i bliźnim. Idąc samemu, droga wydaje się długa i męcząca, a idąc z kimś – prostsza, łatwiejsza. Idąc przez życie z Bogiem, jest łatwiej – zaznacza.

Pielgrzymka kończy się Mszą św. w sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl