Któż nie miał okazji słuchać kiedykolwiek wielkiego włoskiego przeboju „Paroles, paroles”? Jego tekst to dialog toczący się pomiędzy dwójką zakochanych: on zapewnia
o swojej miłości, ona nie wierzy w jego deklaracje, uważa, że słodkie wyznanie to puste słowo, rzucone na wiatr.
Słowa, słowa, słowa… Deklaracje, obietnice, przyrzeczenia. Ileż razy wypowiadamy je każdego dnia? W Biblii też je znajdziemy. Gdy Mojżesz wrócił ze świętej góry Horeb
po zawarciu przymierza z Jahwe, „obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: »Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy«”. Deklaracja została powtórzona jeszcze kilkakrotnie. Co stało się później?
Gdy pozostawał dłużej nieobecny, lud odlał cielca z metalu i jemu zaczął oddawać boską cześć (por. Wj 24n). Apostołowie, choć deklarowali wierność Jezusowi, na widok krzyża rozpierzchli się, Szymon zaparł się Mistrza, Judasz zdradził…
Ile niedotrzymanych słów w twoim i moim życiu?
Zdrad, grzechu, niedotrzymanych obietnic
– pomimo wcześniejszych zapewnień wierności?
Jezus w proklamowanym dziś tekście Ewangelii wysyła jasny komunikat: nie słowa, a czyny się liczą. Nawrócenie to konkretny ruch, akt woli, czyny. Nie wystarczy, by słowa były na ustach – ich treść musi się znaleźć w sercu.

