logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Nie będziemy siedzieć cicho

Piątek, 10 stycznia 2014 (02:00)

Z ks. prałatem Bogdanem Bartołdem, proboszczem archikatedry św. Jana w Warszawie, rozmawia Beata Falkowska

Niektórzy zarzucają Księdzu, że poprzez sprzeciw wobec klubu go-go na Krakowskim Przedmieściu robi Ksiądz temu przybytkowi reklamę. Alternatywą jest siedzieć cicho. Trafia do Księdza takie myślenie?

– Nie, chrześcijanin nie może siedzieć cicho, gdy jest krzywdzony człowiek. Tam, gdzie dokonuje się zło, króluje brzydota, perwersja, tam musimy nieść światło, o to światło Boże musimy się upominać i mamy do tego pełne prawo. Jesteśmy obywatelami naszej Ojczyzny, pełnoprawnymi obywatelami, i dla nas też jest tu miejsce. Musimy się o nie upominać.

Nie denerwuje Księdza ta „demokracja” w jednym kierunku – klub go-go tak, ale krzyż nie?

– Krzyż, kapliczka czy inny znak religijny ma rzekomo obrażać ludzi, ale gdy powstaje dom publiczny czy klub go-go, wszystko jest w porządku, nikt niby nie jest obrażony. Nie, ja jestem obrażony, bo obraża się godność ludzką, poniża kobietę, poniża mężczyznę, gorszy dzieci i młodzież. Dziwię się, że ci, którzy tak często mówią, że przeszkadza im krzyż, nie widzą, że przez takie lokale krzywdzi się ludzi.

Kiedy jako katolicy mamy reagować nawet w sposób zdecydowany? Gdy przekraczane są pewne granice w sposób wyraźny, tak jak przekroczyli je kupcy w świątyni, rozpędzeni przez Pana Jezusa?

– To wynika z przykazania miłości bliźniego. Trzeba sobie jasno powiedzieć: jeśli ktoś występuje przeciwko bliźniemu, ja mam prawo i obowiązek, więcej – ja muszę stanąć w jego obronie. Jeżeli są deprawowane dzieci, to muszę mocnym głosem i stanowczym działaniem temu się przeciwstawić. To jest również zadanie chrześcijan. Nie można w imię fałszywie pojętej tolerancji przejść obojętnie obok zła, które się dokonuje. Chrześcijanin ma to zło dobrem zwyciężać. Ale ma to czynić w sposób mądry, odpowiedzialny, stanowczy i konkretny. Miłość ma być dojrzała i mądra, a nie naiwna.

Kilka dni temu Krakowskim Przedmieściem przechodził Orszak Trzech Króli pod patronatem prezydenta RP i prezydent Warszawy. Liczy Ksiądz na ich reakcję?

– Oczywiście. Jestem ciekawy, jakie stanowisko zajmie w tej sprawie pani prezydent. Czekam także na opinie ministerstwa kultury, Kancelarii Prezydenta, które to instytucje dodatkowo mają swoje siedziby na Krakowskim Przedmieściu. Jeśli protesty warszawiaków nie wpłyną na decyzje władz, myślimy o zorganizowaniu grup modlitewnych pod tą kamienicą. Mam nadzieję, że miasto wyda zgodę. Dajemy sobie kilka dni na decyzję, czekamy do końca tygodnia, zobaczymy, jak władze zadziałają. To nie jest tak, że tylko ja protestuję. Wiele osób, nie tylko związanych z Kościołem, wskazuje, że to skandal. Nie ma słów krytyki dla tych podmiotów, które wydały zgodę na funkcjonowanie tego klubu, jeśli były świadome, co tam będzie. Dali dowód totalnego braku wyobraźni albo jakiegoś zupełnego zagubienia i niewiedzy.

A jeśli to świadoma decyzja?

– Nie wiem, o co chodzi z tym klubem w takim miejscu. Żeby pokazać, że wszystko jest możliwe, że na najpiękniejszej arterii Warszawy można zrobić wszystko? Że najgorsze rzeczy można nam wcisnąć? To znak naszych czasów.

Właściciel tego klubu oburza się na protesty, argumentując, że odprowadza do kasy państwa ciężkie pieniądze w postaci podatków. Może ktoś po prostu przehandlował wartości za srebrniki?

– Niestety, żyjemy w takim pokoleniu, kiedy pieniądz zaczyna mieć władzę niemal nieograniczoną. Jest to bardzo przykre. Ale może właśnie tego typu protesty spowodują, że ktoś się ocknie i uświadomi sobie, że są rzeczy, których się na pieniądze przeliczyć nie da. Może przyjdzie jakieś otrzeźwienie, że poza zyskiem są sprawy bezcenne.

Dlaczego nawet ekspansja zwykłej brzydoty w przestrzeni publicznej, że o klubach go-go nie wspomnę, powinna budzić reakcję katolików?

– Coraz bardziej chore wyobraźnie ludzi, którzy dzielą się – nazwijmy to – owocami swojej pracy, powodują, że przestrzeń wokół nas staje się coraz brzydsza, brakuje nam piękna, które pozwala odnaleźć człowiekowi piękno w sobie. Mam poczucie, że nie promuje się rzeczy dobrych, pięknych, wspaniałych, tych, które budzą dobre, pozytywne uczucia. To tak jak ze sztuką współczesną – nie prezentuje się dzieł, które mają nam pomagać w odkrywaniu piękna, ale rzeczy mające wzbudzać najniższe instynkty. Najważniejsze jest, by zrobić skandal, wywołać burzę, a każdy skandal to skłócanie ludzi. Część osób w zalewie tego brudu obojętnieje na to wszystko.

Z czym Księdzu kojarzy się Krakowskie Przedmieście? Jakie obrazy przywołuje to miejsce?

– Gdy odchodził bł. Jan Paweł II, to tu się przede wszystkim modlono. Pod kościół św. Anny przychodziły rzesze, głównie młodych ludzi. To tu w 1979 roku odbyło się spotkanie młodych z bł. Janem Pawłem II, za chwilę już świętym. Całe Krakowskie Przedmieście było wtedy zapełnione młodymi ludźmi. To jest dla Polaków miejsce w jakimś sensie uświęcone. Trakt Królewski kojarzy się z największymi wydarzeniami. Krakowskim Przedmieściem każdego roku przechodzi centralna procesja Bożego Ciała, w Święto Dziękczynienia wędruje procesja do Świątyni Opatrzności Bożej. Najważniejsze wydarzenia religijne zawsze są w jakiś sposób związane z tym miejscem.

A za dwa lata młodzi z całego świata przyjadą do Polski na Światowe Dni Młodzieży. Wielu z nich odwiedzi Warszawę i oczywiście Krakowskie Przedmieście z kościołem akademickim św. Anny.

– Pamiętajmy, że oprócz uroczystości religijnych Krakowskie Przedmieście to także miejsce wydarzeń patriotycznych. 11 listopada odbywa się wspaniała defilada wojskowa, co miesiąc ludzie idą w Marszu Pamięci, oddając cześć ofiarom katastrofy smoleńskiej. A jeśli chodzi o tę konkretną kamienicę, swoje szczególne uprawnienia do zabrania głosu w sprawie mają kombatanci, którzy przyjęli w tej sprawie specjalną uchwałę Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i pokazali nam wszystkim prawdziwy hart ducha. Dla nich Bóg, Honor i Ojczyzna to są wartości, które mają wypisane nie tylko na sztandarach, ale i w sercu. Co mam więcej powiedzieć? Czym mam jeszcze argumentować? Przecież to oczywiste, że ta część Warszawy ma być wizytówką naszego miasta.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik