logo
logo

Zdjęcie: E.Sądej/ Nasz Dziennik

GIODO idzie za daleko

Czwartek, 16 stycznia 2014 (19:58)

Co księża mają zrobić z ludźmi, którzy za życia nie uczęszczają do Kościoła, twierdzą, że nie wierzą w Boga, a potem na łożu śmierci proszą o spowiedź i ostatni sakrament? Co z tymi „niewierzącymi”, których rodzina po jego śmierci prosi księdza o katolicki pogrzeb? Według Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, należy zostawić ich samym sobie i odmówić im katolickiego pogrzebu.  

Sprawa dotyczy decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który nakazał proboszczom odnotowanie w księdze chrztu, iż dana osoba wystąpiła z Kościoła katolickiego, choć nie dopełniła kościelnych procedur z tym związanych.

Akt apostazji to bardzo poważna decyzja, która wymaga dokładnego przemyślenia. Nie może być ona pochopna, więc Kościół ustanowił specjalną procedurę, która sprzyja dojrzałemu podjęciu tego poważnego kroku – mówi ks. prof. Józef Krukowski, znawca prawa konkordatowego. 

– Orzeczenie NSA i nakazy GIODO łamią zarówno konkordat, jak i Konstytucję RP – wyjaśnia ks. prof. Krukowski, dodając jednocześnie, że księża nie mogą wykonać nakazów, jakie otrzymali od GIODO, gdyż żaden proboszcz nie ma takich kompetencji.

– Kapłani bowiem muszą działać zgodnie z prawem kościelnym, a ono dokładnie mówi o tym, co członek Kościoła musi zrobić, aby dokonać aktu apostazji. Wykreślenie człowieka z Kościoła bez zachowania kościelnych procedur jest nielegalne – dodaje ksiądz profesor.

Podobnie do „postępowych” instrukcji GIODO odnoszą się księża w całej Polsce.

– Choć nie miałem jeszcze takiej sytuacji: jeżeli rodzina poprosiłaby mnie o pogrzeb katolicki dla osoby, która za życia była daleko od Pana Boga i nie zadeklarowała ona oficjalnie swojego stanowiska w tej sprawie, nie odmówię katolickiego pogrzebu. Przypomnę tu chociażby uczynek miłosierny co do duszy i ciała, który mówi: umarłych pogrzebać. Trzeba w takim przypadku zastanowić się nad formą pogrzebu. Jednakże żaden kapłan nie może powiedzieć, że nie pomodli się za duszę zmarłego, nawet „niewierzącego” – wyjaśnił ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Pocieszenia w Oławie. Ks. Cembrowicz przywołał także liczne przykłady osób, które deklarując się jako „niewierzące”, w godzinie śmierci prosiły o księdza i sakramenty.

Proboszcz parafii Maryi Królowej w Poznaniu ks. Marcin Węcławski wyjaśnia, że często zdarza się sytuacja, iż jakiś parafianin nie chodzi do Kościoła, nie przyjmuje księdza po kolędzie, a potem rodzina błaga o pogrzeb w Kościele. – Na pewno takiej sytuacji nie można uznać jako formalnego aktu apostazji i odmówić pogrążonej w żałobie rodzinie udzielenia katolickiego pogrzebu – dodaje ks. Węcławski.

– Kiedyś przyszedł do mnie parafianin, prosząc o pogrzeb dla swojego brata, który nie był ochrzczony. W takiej sytuacji sprawa wygląda nieco inaczej. Choć nie mogłem udzielić pogrzebu katolickiego, to jednak na prośbę rodziny przed świeckim pogrzebem pomodliłem się za duszę tego człowieka i pogrążoną w żałobie rodzinę. Jednocześnie wyjaśniłem wszystkim zebranym, że pogrzeb nie jest w Kościele, gdyż szanujemy wolę zmarłego, który za życia nie podjął kroków, by do Kościoła przystąpić. Kościół nikogo do niczego nie zmusza – dodał ksiądz proboszcz Marcin Węcławski.

Marta Milczarska

NaszDziennik.pl