logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Patriotyzm polskich kapłanów

Czwartek, 17 kwietnia 2014 (02:00)

Aktualizacja: Czwartek, 17 kwietnia 2014 (11:48)

Z JE ks. abp. Andrzejem Dzięgą, metropolitą szczecińsko-kamieńskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

„Kapłaństwo domaga się szczególnej niepodzielności życia i służby. Ta właśnie niepodzielność stanowi najgłębiej o naszej kapłańskiej tożsamości” – te słowa napisał Jan Paweł II 35 lat temu w swoim pierwszym po wyborze na Papieża Liście do kapłanów na Wielki Czwartek. Czy nie z tego właśnie powodu mówienie „zawód – ksiądz” jest wielkim nieporozumieniem?

– Dotykamy tu jednej z najpiękniejszych rzeczywistości ludzkiego życia, jaką jest pełne miłości zaangażowanie się w sprawy drugiego człowieka i w sprawy wspólne. Rzeczywistość ta w polskim języku określana jest terminem „służba”. Może to być służba wojskowa, służba zdrowia, służba człowiekowi, służba Ojczyźnie, służba Panu Bogu. Niektórzy dzisiaj próbują już z tego określenia rezygnować, np. ze służby zdrowia czyniąc zwykłą pracę zarobkową lekarzy, pielęgniarek i innych grup, zaangażowanych przecież faktycznie w służbę zdrowiu i życiu ludzkiemu. Pojęcie „służba” odnosi się do rzeczywistości pięknych i dobrych, a jednocześnie trwałych i niezmiennych. Z tych racji są to wartości istotne dla człowieka, dla rodziny, dla narodu. Do tych wartości, oprócz życia i zdrowia, należy także życie duchowe, życie Boże w człowieku. Właśnie w tej służbie są ustanowieni w sposób najbardziej szczególny kapłani – głosiciele Bożego Słowa i szafarze sakramentalnej łaski Bożej. Ilekroć mówimy o służbie, w odróżnieniu od zwyczajnej pracy zawodowej, mówimy o pełnym zaangażowaniu całej osoby, bez liczenia czasu, kosztów i siły. To jest ta niepodzielność życia i służby. Takiej właśnie niepodzielności – na wzór samego Jezusa Chrystusa – rzeczywiście wymaga służba, jaką podejmują kapłani Jezusa Chrystusa – prezbiterzy Kościoła Chrystusowego.

Czasem słyszy się postulat, aby kapłani „dostosowali się” do współczesnych czasów. Odniósł się do tego we wspomnianym liście z 1979 r. Papież Polak. Wskazując na świętych kapłanów z różnych czasów, jak choćby na św. Wincentego à Paulo, św. Jana z Ávili, św. proboszcza z Ars czy św. Jana Bosko, podkreślił, że każdy z nich był „dostosowany” do swoich czasów. Ale dostosowanie to polegało na daniu właściwej w tamtym czasie odpowiedzi światu w „świętości i gorliwości”. „Z pewnością nie są takim dostosowaniem różne próby i projekty zeświecczenia życia kapłańskiego”, pisze Papież. Czy dostrzega dziś Ksiądz Arcybiskup takie pokusy zeświecczenia kapłanów?

– Wolałbym nie mówić o zeświecczeniu, ale o niektórych, dla zewnętrznego obserwatora zaskakujących, skutkach otwartości Kościoła i kapłanów na świat współczesny. Zeświecczenie musiałoby oznaczać utratę pewnej duchowości. Natomiast otwarcie może wprawdzie pociągać za sobą zewnętrzne formy funkcjonowania, wyglądające na świeckość (np. kwestia stroju, codziennego funkcjonowania), przy jednoczesnym zachowaniu głębi życia duchowego. Jest też jednak faktem, że księżom naszego pokolenia może grozić również prawdziwe zeświecczenie, jeżeli np. czysto świeckie metody zarządzania zechcą potraktować we wspólnocie Kościoła jako ważniejsze od duchowego oddziaływania na ludzi łaską Boga, czyli od ścisłego duszpasterstwa. Metody zarządzania warto znać, ale trzeba je traktować jedynie jako dopełnienie metod ściśle duszpasterskich, a nie jako samodzielne duszpasterstwo. Proszę mi jednak wierzyć, że gdy obserwuję ogół kapłanów naszego pokolenia, to widzę wyraźnie, że potrafią zachować należyte proporcje. Zresztą, sam świat, z jednej strony zachęcający ich do stosowania tzw. świeckich metod w działaniach duszpasterskich, gotów jest za chwilę skutecznie im wypominać zbytnie odchodzenie od ściśle pastoralnego charakteru kapłańskiej aktywności. To jest taki cichy regulator społeczny różnych aspektów kapłańskich relacji ze światem.

W zbliżającej się kanonizacji Jana Pawła II ukazany zostanie po raz kolejny ten specyficzny polski wzór kapłana, oddanego Bogu i Kościołowi, ale jednocześnie kochającego swą Ojczyznę i działającego na jej rzecz. Ten patriotyzm polskich księży przez niektórych ukazywany jest jako „wtrącanie się do polityki”. To chyba wielkie nieporozumienie?

– Proszę spojrzeć tylko na niektóre postaci wielkich kapłanów, wpisanych w duchowe dzieje naszej Ojczyzny. To św. Wojciech, który przez swoich bliskich w Pradze został odrzucony z racji upominania się o ewangeliczne wartości w sposobie sprawowania władzy, a potem wniósł pochwałę tego modelu sprawowania władzy do młodego polskiego państwa. Zostało to u nas zaakceptowane poprzez późniejszy trwały kult świętego Wojciecha (Czechy zresztą powróciły także do jego postaci i przesłania). To św. biskup Stanisław, męczennik z racji na wołanie o ewangeliczną sprawiedliwość w rządzeniu państwem. To bł. Wincenty Kadłubek, który w swojej kronice umiejętnie literacko nazwał i wypromował mądrze otwarty, ewangelicznie sprawiedliwy sposób organizacji życia państwowego, nazwany Rzeczpospolitą. To ks. Skarga, wołający w okresie silnej Rzeczypospolitej o duchowych pęknięciach, odczuwalnych już wtedy w strukturach państwa, mogących pokruszyć całe państwo. Nie słuchano go i pół wieku później był już dramat państwa. To o. Kordecki, który rycerzy uczył miłości Ojczyzny w zaufaniu do Pana Boga i Maryi. To ks. Wawrzyniak w zaborze pruskim, który uczył Polaków zgodnej i cierpliwej współpracy gospodarczej z uwagi na interes naszego Narodu i Ojczyzny. To św. Rafał Kalinowski, niosący Polskę w sercu poprzez kolejne lata życia wygnańca, ale szukający metod duchowej odbudowy polskich serc. To ojciec Kolbe, z Niepokalaną budujący silne serca Polaków dla Boga i Ojczyzny. To kardynał Wyszyński, który po Bogu wskazywał Ojczyznę jako największą swoją miłość.

Do tych bohaterskich wzorów dla kapłanów dołącza teraz Ojciec Święty Jan Paweł II…

– Tak. Jan Paweł II, który jak nikt wcześniej mówił o sobie jako o synu naszej Ojczyzny. Pamiętam, jak wołał: To moja Matka ta Ojczyzna. On czuł się wraz z nami współdziedzicem tych duchowych dziejów Ojczyzny. On je przepięknie interpretował w swoich homiliach. Z tych racji jego nauczanie dla naszego Narodu to także wielka lekcja patriotyzmu. On też pokazał dobitnie, wobec całego świata, że głęboka miłość do własnej Ojczyzny w niczym nie przeszkadza w miłości także do innych narodowości, kultur czy języków.

Z dużą przykrością słucham dzisiaj opinii na temat potrzeby nowego zdefiniowania w Polsce pojęcia „patriotyzmu”. Ojczyzna jest przecież ta sama. I patriotyzm ma tę samą treść. Obecność w strukturach Unii Europejskiej niczego tu nie może zmieniać. A jeśli ktoś oczekuje takiej zmiany, to oznacza, że nie ma w sobie czystych intencji. Polski patriotyzm jest ze swojej natury ewangelicznie sprawiedliwy i dlatego jest możliwy do zaakceptowania przez wszystkich ludzi dobrej woli. Jeśli w jakimś ujęciu patriotyzmu w Polsce tego spojrzenia brakuje, to znaczy, że coś jest źle ujęte i nazwane. Kapłani Jezusa Chrystusa o tym tylko przypominają. Oby przez kanonizację Jana Pawła II takie mądre, otwarte, ale też patriotyczne postawy kapłanów przeniknęły dzisiejszy świat. W nas samych musi jednak wybrzmieć pytanie: jacy jesteśmy dzisiaj my, polscy kapłani? Jacy będą polscy kapłani następnych pokoleń?

Można do tego dodać pytanie, czy uda się określonym środowiskom tak rozbudzić antyklerykalizm w Polsce, że autorytet kapłana uda się zniszczyć.

– Autorytet z natury rzeczy przysługuje jakiejś osobie, konkretnie rozpoznawalnej. W przypadku kapłanów mamy do czynienia z autorytetem podwójnym, niejako na dwóch poziomach: jest to autorytet Boga, w którego imieniu kapłan mówi lub działa, ale jest też osobisty autorytet samego kapłana, wyrastający (lub nie) z wiarygodności jego świadectwa wiary. W innych, tzw. świeckich sprawach, określony kapłan też może być dla kogoś autorytetem, np. w sprawach nauki, polityki, budownictwa, sportu, kultury itp. Kapłani potrafią doskonale orientować się w bardzo różnych, często zaskakujących dziedzinach. Najważniejszą jednak przestrzenią zawsze pozostaje dla nich przestrzeń prawdy wiary i prawdy moralności. Autorytet kapłana najbardziej atakowany jest właśnie w tej przestrzeni.

Czym to grozi?

– Jeszcze nie raz i nie dwa będziemy świadkami ataków medialnych na kapłanów z jednej strony właśnie z uwagi na tę podwyższoną granicę ich autorytetu, ale z drugiej strony także z uwagi na swoisty głód autorytetu moralnego w dzisiejszym społeczeństwie. Jestem przekonany, że zarówno te bardzo głośne, jak i bardzo prywatne głosy krytyki w dalszej perspektywie tylko pomogą nam, kapłanom, w pogłębieniu teologicznego spojrzenia na samych siebie i w jeszcze pełniejszym związaniu się z Jezusem Chrystusem – Najwyższym Kapłanem, który samego siebie złożył Ojcu w ofierze za ludzi. Jego Męka i Śmierć Krzyżowa stały się otwarciem bram Życia i triumfu Zmartwychwstania. Taki przykład kapłaństwa służebnego, a jednocześnie wyrazistego, oddanego Chrystusowi, Kościołowi i ludziom, otrzymujemy po raz kolejny w nadchodzącej kanonizacji Papieży Jana XXIII oraz Jana Pawła II. Warto, byśmy my, kapłani, rozpoznali i właściwie odczytali także ten wymiar kanonizacji. Rozpoczęte dni paschalne oraz nadchodząca radość kanonizacji mogą więc stać się dodatkowym źródłem nadziei na owocność duchowej posługi kapłanów w naszym pokoleniu.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik