Zamyślenia czerwcowe ks. bp. Józefa Zawitkowskiego
Wianka nie pożyczaj!
Ładnie stroją się dziewczynki
pierwszokomunijne – mają wianki na głowie.
W orszaku królowej były
zawsze dziewice – druhny.
Major Sucharski mówił do żołnierzy:
Piękne są kwiaty Italii,
ale nie mają duszy,
znacie wy jeszcze zapach macierzanki?
Piękne są wianki z plastiku,
ale one nie mają duszy,
nie pachną.
Najładniejsze wianki
są z kwiatów, co rosną na łąkach i uplecione są
przez mamę. Mama to wie, co to znaczy: stracić wianek.
Dobrze pływam, ale boję się głębiny,
a już takiej bezdennej nie umiem sobie wyobrazić.
Śpiewałem dziś w litanii:
Cnót wszelkich bezdenna głębino.
Co to są cnoty wszelkie?
Cnoty to są dobre nawyki,
umiejętność czynienia dobrze, mistrzostwo!
Diabeł nie umie zrobić
nic dobrego.
Niszczy wszystkie dzieła Boga.
Pokusa zawsze jest piękna,
ale gdy stanie się grzechem,
jest tragiczna, bo grzech może zniszczyć
nawet miłość człowieka.
To ćwiczenie dla zdobycia sprawności
nazywa się asceza.
Ile to trzeba ascezy, aby zostać muzykiem?
Ile postów, wyrzeczeń, aby zostać akrobatą.
Ile trzeba się namęczyć,
aby być sprawiedliwym,
prawdomównym, uczciwym.
Wiara to męka, ale radosna,
bo Ktoś mi pomaga.
Tę pomoc znajdujemy
w bezdennej głębinie Jezusowego Serca.
O jak trudno zostać świętym.
Jak trudno zdobyć Nagrodę Nobla.
Trudniej dzień dobrze przeżyć
niż napisać księgę.
Łatwiej wygrać konkurs Eurowizji
– wystarczy przerobić się na Conchitę.
I Nobla zdobyć nietrudno,
wystarczy napisać wiersz
o oku na rosole.
Bezbożni to lubią.
Żeby być nagrodzonym
przez Boga, to trzeba ćwiczyć, ale jak?
Nie wystarczy wypłynąć na głębię,
ale aż na bezdenną głębię,
aż do Bożego Serca.
Dlatego podoba mi się
Łowiczanka z samego Łowicza,
od innych panienek wianka
nie pożyczam.
O, graj mi, ziemio organistko,
o liliach polnych i ptakach niebieskich.
Zasłuchaj się
i wianka nie pożyczaj!

