Medytacja do Litanii Narodu Polskiego
Czemu mówimy o sobie „naród męczenników”? Zwłaszcza dzisiaj, w dobie kultu przyjemności i nachalnego „odbrązawiania” bohaterów, takie sformułowanie może razić uszy niektórych. Wielu Polaków wręcz wstydzi się własnej historii, w której gęsto od przelanej krwi walczących za Ojczyznę.
Od św. Wojciecha i św. Stanisława, aż po bł. ks. Jerzego trwa misterium przelanej krwi męczeńskiej, rzeka cierpień ludzi niezłomnych, bólu i mąk niejednokrotnie zadawanych braterską ręką. Rzesza męczenników polskich to nie tylko wielkie jednostki, kanonizowani święci i błogosławieni, ludzie o życiorysach będących wzorem i umocnieniem dla wielu. To także miliony mężczyzn i kobiet o nieznanych imionach i nazwiskach, przeżywający swoje trudne życie w upodleniu, upokorzeniu i nieznanych historii cierpieniach. To bezimienne ofiary wojen (zwłaszcza tych światowych), powstań, carskich więzień, wywózek, katyńskich dołów czy ubeckich katowni. To ci, którzy dochowując wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, trwali w prostocie serca mimo nieczułości innych. Matki oddające życie za własne dzieci, ojcowie wydający ostatnie tchnienie, aby wyżywić najbliższych, kapłani wierni swemu powołaniu i nieopuszczający owiec na mroźnej Syberii. Ich świadectwo życia woła do nas z głębin ponadtysiącletniej historii Narodu, który w najmroczniejszych czasach zawsze podnosił głowę ku Słońcu Sprawiedliwości i Królowi Męczenników.
Wszyscy oni są dla nas świadkami wierności prawdzie. Mówią o tym, że nie można jej sprzedać „za parę srebrników jałowego spokoju”, jak nauczał ks. Popiełuszko. Że ponad „ciepłą wodę w kranie” należy postawić miłość Chrystusa i własną godność. Że cierpienie złączone z Męką Zbawiciela jest cenne i potrzebne dla wybawienia wielu z kajdan, przede wszystkim duchowych. Że bez ofiary nie ma miłości.
Współczesny Polak nie chce być ofiarny, choć często cierpi. Patrząc na twarze ludzi na ulicy, widzimy ból i permanentne zmęczenie. Zagłuszają je kolorowymi obrazkami telewizji bądź internetu, przyjemnościami czy zaspokajaniem namiętności i nałogów. Ale tak przeżywane cierpienie staje się bezsensowne. Wielu nie wierzy w przemieniającą świat moc ofiary, bo nie wierzy w miłość i poświęcenie. Modlimy się o miłosierdzie.
Modlimy się o to, aby Chrystus, który objawił św. Siostrze Faustynie moc swego miłosierdzia, uczynił nas godnymi męczenników lat minionych. Prosimy, aby wzbudzał ogień pragnienia w duszach ofiarnych, które będą chciały upodobnić się do Ukrzyżowanego dla zbawienia swoich braci. Prosimy o męstwo i wytrwałość dla cichych męczenników naszych dni – tych, co trwają przy wartościach moralnych wynikających z Ewangelii często wbrew swoim bliskim.
Prosimy, abyśmy stali się dziś świadkami wiary i wierności prawdzie wszędzie tam, gdzie przyszło nam żyć, w rodzinie, małżeństwie, pracy, pośród lokalnych społeczności, na uczelniach i w szkołach. Niech Boże Miłosierdzie zaowocuje w nas wytrwałością.
Treść Litanii Narodu Polskiego z możliwością jej wydruku dostępna jest TUTAJ.

