Wypowiedź Alfredy i Józefa Popiełuszków w związku z rozpoczynającym się 20 września procesem w sprawie domniemanego cudu za wstawiennictwem bł. Jerzego Popiełuszki
Jesteśmy dziś bardzo szczęśliwi, że rozpoczyna się proces kanonizacyjny ks. Jerzego. Trudno w słowach wyrazić, co dziś czujemy. Cieszymy się ogromnie i mamy nadzieję, że Pan Bóg w swojej dobroci pozwoli nam doczekać momentu kanonizacji.
Ksiązd Jerzy w świętych obcowaniu wciąż nam pomaga. Piętnaście lat temu zachorowałem na nowotwora języka i lekarze nie dawali wielkich szans na przeżycie. Zgłosiłem się już nawet na operację do szpitala, ale wówczas nie mogli jej przeprowadzić, bo zachorowałem na anginę. Musiałem więc wrócić do domu, żeby się wyleczyć. Angina minęła, a ja już na operację nie poszedłem. Minęły lata, a ja żyję, pracuję i mam się dobrze, choć narośl na języku wciąż mam i trochę przeszkadza mi w mówieniu.
Dwa lata temu zaczęło mnie boleć kolano. Wydawało się, że nie pójdę na procesję Bożego Ciała. Poszedłem i przy portrecie ks. Jerzego, który w połowie drogi był na sklepie, powiedziałem: „Księże Jerzy, pomóż dojść”, i z każdym krokiem potem było już lepiej. Minęły dwa lata i kolano nie boli! Takich historii mógłbym opowiedzieć więcej. Ksiądz Jerzy pomaga całej naszej rodzinie, mojej córce. On z nami w świętych obcowaniu wciąż jest.

