– Schemat jest zawsze taki sam: jedna osoba wierząca (chrześcijanin) jest oskarżona o cokolwiek »na pokaz«, ale zaraz potem cała wspólnota jest narażona na karę zbiorową – wyjaśnił w rozmowie z watykańską agencją misyjną Fides ks. Emmanuel Parvez z diecezji Faisalabad w Pendżabie, walczący z tego rodzaju czynami. Oświadczył, że odbyło się spotkanie miejscowych przywódców religijnych i imamów, aby wymienić poglądy na ten temat.
– Jeszcze raz potwierdziliśmy swój szacunek do islamu i wszystkich religii oraz wystosowaliśmy petycję stwierdzającą, że jeśli dojdzie do podejrzenia o bluźnierstwo, to wspólnie podejmiemy to zagadnienie, aby uniknąć przemocy w skali masowej – oznajmił kapłan.
Jednym z przypadków tego rodzaju była sprawa chrześcijanina Jamesa Nadima, mieszkającego w powiecie Gudżrat w prowincji Pendżab, zatrzymanego za to, że za pośrednictwem aplikacji WhatsApp rzekomo przesłał bluźnierczego SMS-a przeciw świętym postaciom islamu. Doniósł na niego jego przyjaciel Jasir Baszir, po czym policja aresztowała zarówno domniemanego sprawcę, jak i całą jego rodzinę, a jednocześnie wysłała swych funkcjonariuszy do dzielnicy chrześcijańskiej w mieście Sara-i-Alamgir, gdzie doszło do zdarzenia, aby zapobiec ewentualnym ekscesom lub masowym atakom na chrześcijan.
W przeszłości podobne incydenty wywoływały fale przemocy wymierzonej we wspólnoty chrześcijańskie. We wspomnianej dzielnicy mieszka 30 rodzin chrześcijańskich, które ciągle są zastraszane i terroryzowane.
Ustawa o bluźnierstwie to dwa punkty dodane w 1986 r. do pakistańskiego kodeksu karnego bezpośrednio pod wpływem szariatu – prawa koranicznego, aby móc karać wszelkie obelgi słowne lub czyny przeciw Allahowi, Mahometowi i Koranowi. Przypadek takiego bluźnierstwa może zgłosić każdy muzułmanin bez potrzeby przedstawiania świadka lub dodatkowych dowodów, a kara przewiduje natychmiastową rozprawę sądową w połączeniu z karą dożywotniego więzienia lub śmierci dla domniemanego sprawcy. Przepisy te są często wykorzystywane do prześladowania mniejszości chrześcijańskiej (a także innych mniejszości), która i tak jest zwykle wyzyskiwana w pracy oraz dyskryminowana w dostępie do oświaty i do stanowisk publicznych.
Najbardziej znanym przypadkiem stosowania tych norm w ostatnich latach jest sprawa miejscowej katoliczki Asii Bibi – żony i matki 5 dzieci – przebywającej już od 6 lat w więzieniu pod fałszywym zarzutem oszczerstwa przeciw Mahometowi. Kilka miesięcy temu jej rodzina mogła pozdrowić Franciszka dzięki hiszpańskiej organizacji HazteOir. Ojciec Święty zapewnił wówczas męża i pięć córek dzielnej kobiety, że modli się za nią i o jej zwolnienie.
Nienawiść do chrześcijan, stanowiących w Pakistanie niewielką mniejszość, wydaje się nie mieć żadnych ograniczeń. Pod koniec marca br. grupa terrorystów muzułmańskich zaatakowała park w Lahaurze, w którym miejscowi chrześcijanie świętowali Zmartwychwstanie Pańskie; zginęło wówczas ponad 65 osób i były setki rannych. Po tym zamachu tysiące wyznawców islamu wzięło udział w manifestacji, domagając się zabicia Asii Bibi.
Na początku stycznia jedna grupa muzułmanów porwała młodą chrześcijankę, inna zgromadziła w jednym z kościołów i podpaliła Biblie i księgi liturgiczne, a w Pendżabie spalono świątynię protestancką.
Wiele podobnych zdarzeń odnotowano w 2015. W październiku podpalono 28-letnią chrześcijankę za to, że nie chciała poślubić muzułmanina. Kobieta przeżyła, ale jej ciało zostało poparzone w 80 proc. W kwietniu grupa ekstremistów islamskich podpaliła młodego człowieka tylko za to, że powiedział: „Jestem chrześcijaninem”; zmarł on wkrótce potem, ale przed śmiercią przebaczył swym zabójcom. W marcu dwaj terroryści-samobójcy zaatakowali dwa kościoły chrześcijańskie w Juhanabadzie – dzielnicy Lahauru, w których zginęło co najmniej 14 osób i ponad 80 odniosło rany.
W tej sytuacji Franciszek kilkakrotnie mówił o tych atakach i o prześladowaniach wyznawców Chrystusa. – Nasi braci przelewają krew tylko dlatego, że są chrześcijanami – powiedział Papież w ub.r. po wspomnianych dwóch atakach na kościoły w Juhanabadzie.

