logo
logo

Zdjęcie: Mstyslav Chernov/ Licencja: CC BY-SA 4.0/ Nasz Dziennik

Chrześcijanie chcą żyć na swojej ziemi

Niedziela, 29 stycznia 2017 (11:45)

Aktualizacja: Sobota, 16 września 2017 (18:58)

Dziś, tak jak w pierwszych wiekach, trwają prześladowania chrześcijan. Dziś również wśród nas jest wielu świętych męczenników – mówił w białostockiej archikatedrze podczas Mszy św. o pokój na świecie i za prześladowanych chrześcijan ks. abp Edward Ozorowski. Homilię wygłosił ks. abp Jean Abdou Arbach z Syrii. 

Metropolita białostocki w słowie skierowanym do zgromadzonych podkreślił, że pierwsi męczennicy wzbogacają do dziś naszą wiarę i całą kulturę chrześcijaństwa. Zachęcał do wsparcia i modlitwy za prześladowanych w dzisiejszych czasach chrześcijan, zwłaszcza w Syrii. Apelował, aby podążać na co dzień drogą wiary oraz trwania w nadziei, gdyż „kto pomimo życiowych przeciwności konsekwentnie idzie za Chrystusem, ten z pewnością dojdzie do celu, jakim jest wieczne szczęście z Bogiem”.

Arcybiskup Homs w Syrii Jean Abdou Arbach w wygłoszonej homilii mówił, że po ponad pięciu latach od wybuchu syryjskiego konfliktu kryzys humanitarny nie ustaje i nic nie wskazuje na to, by sytuacja mogła się polepszyć. Podawał, że ponad 200 tys. osób zginęło tam za wiarę, ponad połowa z ok. 22 mln mieszkańców Syrii potrzebuje pomocy humanitarnej, a ponad 7 mln osób musiało opuścić swoje domy.

– Kościół jest z nimi w tych bardzo trudnych momentach. Kościół robi bardzo dużo. Kościół pomaga, ale istnieją inne trudności – mówił, prosząc o modlitwę za mieszkańców Syrii.

– Modlitwa stanowi zawsze korzenie pokoju – podkreślił.

Arcybiskup Homs w swoim świadectwie podkreślał, że chrześcijanie chcą pozostać w Syrii, a uchodźcy powrócić do swoich domów. Według arcybiskupa, kryzys, jakiego doświadcza jego kraj, jest owocem światowej wojny toczącej się na syryjskiej ziemi.

– Mamy ogromną nadzieję i ogromną wiarę. Nadziei i wiary nigdy nie brakowało. Dzięki temu żyjemy. Obecność Kościoła między wiernymi jest bardzo ważna. Chrześcijańskie rodziny muszą być wspierane. Obecność moja oraz moich braci biskupów w tych miejscach, obecność kapłanów w parafiach bardzo im pomaga, ale jeśli nie ma pokoju i bezpieczeństwa, co możemy zrobić? – pytał.

– Na moich oczach zabijano i porywano chrześcijan w moim kraju. Ja sam nie boję się prześladowań. Zawsze byłem z moimi wiernymi. Codziennie sprawuję dla nich Mszę św., by wlewać w ich serce wiarę i nadzieję – mówił ks. abp Jean Abdou Arbach.

Zaznaczał, że w Syrii konieczna jest praca dla pokoju i praca dla sprawiedliwości: „Koniec z bronią, koniec z przemocą! Przemoc to nie jest nasza kultura. Nasza kultura to miłość, miłosierdzie, pojednanie, wspólna praca”.

Ksiądz abp Jean Abdou Arbach kolejny raz prosił o modlitwę oraz duchowe i materialne wsparcie dla chrześcijan żyjących w Syrii, Libanie, Iraku.

– To kolebki chrześcijaństwa. Ale jaka w obliczu wojny jest przyszłość chrześcijan na Bliskim Wschodzie? A chrześcijanie chcą tam zostać. Chcą żyć na swojej ziemi. Tam są ich korzenie – mówił.

RP, KAI

NaszDziennik.pl