logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: T. MUGHAL/ PAP/EPA

Władze Pakistanu uległy islamistom

Sobota, 3 listopada 2018 (12:43)

Rząd Pakistanu zawarł umowę z protestującymi po uniewinnieniu Asii Bibi islamistami. Katoliczka nie może opuścić kraju, dopóki Sąd Najwyższy nie rozpatrzy wniosku o rewizję wyroku.

W wyniku zawartej w nocy z piątku na sobotę umowy między islamistami a rządem Pakistanu zakończyły się protesty w związku z uniewinnieniem przez Sąd Najwyższy chrześcijanki Asii Bibi, skazanej w 2010 r. na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciwko Mahometowi.

Zgodnie z umową kobieta nie może opuścić Pakistanu, dopóki Sąd Najwyższy nie rozpatrzy wniosku o rewizję wyroku.

Po ogłoszeniu porozumienia zwolennicy ugrupowania Tehreek-e-Labbaik Pakistan (TLP) opuścili skrzyżowania i drogi, na których protestowali w największych pakistańskich miastach.

Minister ds. religii i harmonii międzywyznaniowej Noor-ul-Haq Qadri ogłosił, że władze nie pozwolą teraz Bibi opuścić kraju, dopóki Sąd Najwyższy nie dokona ostatecznej rewizji werdyktu. Złożono już w tej sprawie wniosek – podaje agencja Associated Press.

Bibi spędziła osiem lat w celi śmierci.

Na razie nie wiadomo, gdzie znajduje się uniewinniona kobieta i jej rodzina. Po ogłoszeniu wyroku 31 października przez Sąd Najwyższy rosły spekulacje, że Bibi opuści Pakistan wraz z rodziną, która ukrywała się przez większość z ostatnich ośmiu lat. Sąd nakazał uwolnienie kobiety, jeśli nie ciążą na niej inne zarzuty. Ta decyzja wywołała wściekłość wyznawców islamu i na ulice wielu pakistańskich miast wyprowadziła islamistów. Agencje nie informowały, że doszło do zwolnienia kobiety.

Tymczasem jej adwokat Saif-ul-Mulook opuścił Pakistan w sobotę, twierdząc, że obawia się o swoje życie po pogróżkach ze strony muzułmanów – podaje agencja AFP. – W obecnej sytuacji nie mogę mieszkać w Pakistanie – powiedział adwokat AFP przed wejściem w sobotę na pokład samolotu. – Muszę pozostać przy życiu, aby kontynuować walkę prawną o Asię Bibi – dodał mecenas, który nie otrzymał żadnej ochrony po ogłoszeniu korzystnego dla swej klientki wyroku.

Gwałtowna reakcja muzułamnów na orzeczenie sądu była według niego „nieszczęsna, ale nie niespodziewana”. – Spodziewałem się tego, ale bardziej bolesna jest reakcja władz. Nawet nie mogą [wykonać] orzeczenia sądu najwyższej instancji w tym kraju – zaznaczył.

Pięciopunktowy tekst umowy przewiduje m.in., że rząd nie sprzeciwi się złożeniu wniosku o rewizję orzeczenia Sądu Najwyższego oraz podejmie procedurę zakazującą Asii Bibi opuszczenie kraju – precyzuje AFP.

Według Mulooka, oznacza to, że kobieta będzie musiała pozostać w więzieniu lub w innym bezpiecznym miejscu, dopóki wniosek nie zostanie rozpatrzony. 

Za umowę z islamistami rząd został skrytykowany na łamach pakistańskiego dziennika „Dawn”, ukazującego się w języku angielskim i gudżarati w Karaczi, największym mieście w kraju. „Jeszcze jeden rząd skapitulował wobec brutalnych religijnych ekstremistów, którzy nie wierzą w demokrację ani w konstytucję” – czytamy w artykule wstępnym gazety. Wydaje się, że stanowcze słowa wobec islamistów wygłoszone w środę wieczorem przez nowego premiera Imrana Khana „już wylądowały na śmietniku historii” – podsumowuje „Dawn”.

Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, była pierwszą kobietą skazaną na śmierć na mocy ustawy za obrazę islamu lub proroka Mahometa. Jej sprawa ma początek w czerwcu 2009 roku, kiedy to Bibi poszła po wodę dla siebie i innych kobiet pracujących przy zbiórce owoców. Dwie muzułmanki odmówiły picia z „nieczystego naczynia” używanego przez chrześcijankę. Następnie kobieta została pobita w swoim domu, gdzie według świadków miała przyznać się do bluźnierstwa.

RP

NaszDziennik.pl