logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

Wyzwanie dla świata

Środa, 21 listopada 2018 (03:43)

Życie Asii Bibi jest wciąż zagrożone. Brakuje międzynarodowej presji na Pakistan.

Więziona 9 lat za rzekomą obrazę proroka Mahometa pakistańska chrześcijanka została wprawdzie 31 października uwolniona, ale okazało się, że jej sytuacja wcale się nie poprawiła. Kobieta mogła spotkać się z mężem i dziećmi (ma ich pięcioro), jednak przebywa wciąż w nieznanym miejscu w Pakistanie, chroniona przez wojsko i organy bezpieczeństwa. Wszystko dlatego, że islamiści nie pogodzili się z wyrokiem i usiłują w imię swoich fanatycznych przekonań dokonać samosądu.

Z całego świata napływają protesty i apele do premiera Imrana Khana o uwolnienie kobiety. Jej mąż Asiq Masih złożył w kilku krajach wniosek o azyl. Wielka Brytania, której byłą kolonią jest Pakistan, azylu odmówiła, gdyż obawia się niepokojów ze strony własnych zradykalizowanych muzułmanów. Władze Niemiec i Kanady deklarują, że mogą przyjąć Bibi.

– Powinniśmy wziąć ją do Polski. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie Asia byłaby bezpieczna. To już nie tylko matka, żona i chrześcijanka, ale też symbol, o który trzeba walczyć – mówi poseł Paweł Skutecki (Kukiz’15), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego.

Polska, jak twierdzi MSZ, także angażuje się w sprawę represjonowanej Pakistanki, ale nie podaje informacji o żadnych konkretnych działaniach. Jak się dowiedział „Nasz Dziennik”, przedstawiciele resortu niedawno rozmawiali na ten temat z ambasadorem Pakistanu Shafqatem Khanem. „Ze względu na dobro sprawy, która dotyczy kwestii bezpieczeństwa nie tylko samej Asii Bibi i członków jej rodziny, ale także innych osób, w tym obywateli Polski i państw europejskich przebywających obecnie w Pakistanie, na tym etapie nie jest możliwe przekazanie żadnych dodatkowych informacji ani ocen” – odpowiada na pytania „Naszego Dziennika” Biuro Prasowe MSZ.

W ubiegłym tygodniu przed ambasadą Pakistanu w Londynie odbył się wielotysięczny protest w obronie Asii Bibi. Podobne akcje miały miejsce w innych krajach. Mówiło się też o jej wyjeździe do Hiszpanii i USA. Ale na razie nic z tego nie wyszło.

Organizacja CitizenGo na całym świecie zbiera podpisy pod petycją do polityków, w tym polskich, o wywarcie presji na rząd Pakistanu, by chrześcijanka mogła opuścić kraj. Autorzy petycji zwracają się też do premiera Mateusza Morawieckiego o wzięcie udziału w międzynarodowej akcji pomocy dla Bibi. „Prosimy o użycie wszelkich możliwych form nacisku na rząd Pakistanu w sprawie pozwolenia na wyjazd z kraju Asia Bibi” – apelują. Pod petycją dostępną pod adresem pl.asiabibi.net podpisało się już 125 tys. osób.

Relacje polsko-pakistańskie są dobre, w obu krajach znajdują się ambasady. Regularnie odbywają się konsultacje międzyrządowe. Dwustronna współpraca dotyczy głównie bezpieczeństwa, w kwietniu doszło do spotkania ministrów obrony obu państw.

Nasz obowiązek

– Wiele lat modliliśmy się o uwolnienie Asii Bibi, więc zaciągnęliśmy względem niej duchowe zobowiązanie. Gdy Boża Opatrzność nas wysłuchała, nie możemy teraz zostawić jej samej. Myślę, że przyznanie jej azylu w Polsce byłoby możliwe. Premier Mateusz Morawiecki i minister Beata Kempa powinni się nad tym pochylić. Może będziemy mogli jej pomóc – przekonuje senator Czesław Ryszka (PiS). Smutnym świadectwem stanu zachodniej cywilizacji jest to, że politycy jednak wolą odsuwać ten problem. – Dziś łatwiej jest przyjąć jakiegoś islamistę z kraju muzułmańskiego niż chrześcijanina. Asia Bibi należy do współczesnych męczenników. Tymczasem w Europie żyje swobodnie wielu dżihadystów, a dla chrześcijan jest coraz mniej miejsca. Do tego doszła ta aberracja – dodaje nasz rozmówca.

Na przyjęcie Bibi zgodziły się władze Niemiec i Kanady. Rządy obu krajów unikają komentarzy, tłumacząc to względami bezpieczeństwa. W podobny sposób zachowują się władze Polski.

– Polska też prowadzi różne działania na rzecz prześladowanych chrześcijan w różnych częściach świata. Ale w tego typu sprawach konieczna jest dyskrecja podobna jak w działaniach podejmowanych w przypadku porwań itd. Na tym etapie nie można wyjawiać żadnych szczegółów. To jest wojna, a na wojnie nie zdradza się swoich planów przeciwnikowi – tłumaczy poseł Tadeusz Woźniak (PiS) w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

List do premiera Khana

Polityk także popiera wsparcie Asii Bibi przez Polskę. – Właśnie osobom, których życie jest zagrożone ze względów religijnych, należy przede wszystkim udzielać pomocy międzynarodowej. A w Europie miesza się je z nielegalnymi imigrantami. W przypadku tej dzielnej kobiety użycie wszystkich możliwych środków przez społeczność międzynarodową jest wręcz obowiązkiem. Gdyby nie udało się jej uratować, to byłaby porażka całego świata chrześcijańskiego – zauważa Woźniak.

Pod listem otwartym do premiera Imrana Khana podpisało się 230 parlamentarzystów z całego świata, w tym ponad 40 polskich posłów, senatorów i członków Parlamentu Europejskiego. „W najmocniejszych słowach wzywamy rząd Pakistanu do zagwarantowania Asii, jej rodzinie i innym osobom będącym w niebezpieczeństwie z powodu jej sprawy bezpiecznego przejazdu do kraju, który ją przyjmie” – napisali. W sprawę zaangażował się przewodniczący PE Antonio Tajani. Zaprosił on męża Bibi do Strasburga lub Brukseli, rozmawiał też z premierem Pakistanu.

Jest oczywiste, że Asia Bibi nie będzie nigdy bezpieczna w swojej ojczyźnie, tymczasem ma zakaz opuszczania kraju. Rząd w Islamabadzie pod presją wpływowych kół islamskich traktuje sytuację chrześcijanki jako wciąż nierozstrzygniętą, jedynie zapewnia, że jest ona obecnie bezpieczna. Prawdopodobnie jej sprawa ma być jeszcze raz rozpatrywana na zasadzie kasacji lub rewizji. Ukrywa się też sędzia, który wydał wyrok, oraz adwokat Bibi. W pakistańskich więzieniach przebywa kilkadziesiąt innych chrześcijan oskarżonych o różne przestępstwa przeciwko religii muzułmańskiej.

Dramat Asii Bibi rozpoczął się od błahej z pozoru utarczki z muzułmańskimi sąsiadami podczas prac na roli. Rok później, w 2010 roku, została skazana na śmierć na podstawie ich zeznań przed sądem: oskarżali ją o rzekome bluźnierstwo. Przez cały czas swojego pobytu w więzieniu Bibi odpierała wszystkie zarzuty i podtrzymywała, że jest niewinna.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik