50-letnia Asia Bibi i jej rodzina, ubiegająca się o azyl za granicą, ukrywają się w nieznanym miejscu w Pakistanie w oczekiwaniu na zakończenie postępowania wznowionego pod naciskiem muzułmanów. Zapytany o to rzecznik pakistańskiego rządu odmówił komentarza, wskazując jedynie, że sprawa toczy się w sądzie.
W dwa miesiące po uniewinnieniu Asi Bibi przez Sąd Najwyższy Pakistanu muzułmanie nadal nie zgadzają się z werdyktem i wzywają do zamordowania chrześcijanki, która zmuszona jest do ukrywania się i korzystania z ochrony pakistańskich władz.
– To zbyt niebezpieczne [...]. Ludzie chcą ją zabić – zaznacza Yousaf Hadayat, mieszkaniec chrześcijańskiego slumsu w stołecznym Islamabadzie, gdzie w tym tygodniu pojawiły się bożonarodzeniowe dekoracje i choinki. W tym roku będą obowiązywały wzmocnione środki bezpieczeństwa, włącznie z rozmieszczeniem wojska w chrześcijańskich dzielnicach.
Według analityka Fasiego Zaki, niebezpieczeństwo narasta, im bardziej sprawa Bibi się przeciąga. – Pewne elementy, nie mając pod ręką Asi Bibi, zastąpią ją sobie innymi ludźmi, na których będą mogły wywrzeć zemstę – powiedział.
W Islamabadzie chrześcijanie uważają, że dopóki Bibi nie wyjedzie, nie będzie bezpieczna.
Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, była pierwszą kobietą skazaną w Pakistanie na śmierć za rzekomą obrazę islamu lub Mahometa.
Chrześcijanie stanowią 1,6 proc. 200-milionowej ludności Pakistanu i od dawna padają ofiarą oskarżeń o bluźnierstwo. Zwracają uwagę, że są praktycznie bezbronni wobec wysuwanych pod ich adresem zarzutów. W większości przypadków oskarżenia służą załatwianiu porachunków osobistych.

