Coroczny raport przygotowywany przez Departament Stanu USA na temat swobód religijnych na świecie, mówiący o tym, że wzrasta islamofobia w Europie, jest wyrazem poprawności politycznej Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim wobec Arabii Saudyjskiej, z którą Stany Zjednoczone współpracują i są sojusznikami.
Z kolei Arabia Saudyjska „gra” promocją islamu na Zachodzie, odbierając tym samym swój roponośny i polityczny dług zaciągnięty przez Unię Europejską oraz USA. Nie jest to zatem bezinteresowne wsparcie, władze Arabii Saudyjskiej wyciągają rękę i proszą o konkretną odpowiedź Stanów Zjednoczonych, czego przejawem jest m.in. raport Departamentu Stanu.
Warto zwrócić uwagę, że najbardziej prześladowaną religią w Europie, także w Unii Europejskiej, jest chrześcijaństwo. Świadczą o tym liczne akty wandalizmu, nietolerancja reprezentowana przez zdecydowaną większość tzw. państw świeckich w stosunku do chrześcijaństwa, agresja wobec wyznawców Chrystusa. To wszystko jest pomijane, zapominane. Polecam w tym miejscu coroczne raporty naszych przyjaciół z katolickiej organizacji Observatory on Intolerance and Discrminiation against Christians in Europe.
Oczywiście nie oznacza to, że w świecie prześladowania muzułmanów nie występują. Należy jednak zaakcentować, że istnieją zasadnicze różnice między prześladowaniem chrześcijan a muzułmanów. Wyznawców Chrystusa prześladują m.in. wszystkie odłamy islamu – zarówno szyickie, jak i sunnickie (nie zapominając o prześladowaniach w krajach hinduizmu, buddyzmu, komunizmu czy dyktatur), z kolei odnośnie do kwestii łamania praw człowieka muzułmanów, cóż, to wewnętrzna sprawa islamu, to znaczy w Arabii Saudyjskiej sunnici prześladują szyitów, w Iranie, który jest głównie szyicki, prześladowani są sunnici. W Iraku sunnici zabijają szyitów, a szyici sunnitów. Także w meczetach. Szyiccy ale wici tureccy muszą uciekać na Zachód przed prześladowaniem ze strony większości sunnickiego społeczeństwa tureckiego. Kurdowie będący sunnitami są prześladowani przez swoich braci w wierze sunnitów Turków.
W tym ostatnim przypadku istnieją jeszcze mniejsze różnice religijne. Ponieważ suniccy Turcy są tego samego odłamu islamu, co sunniccy Kurdowie. Mimo to Kurdowie sunnici są prześladowani przez Turcję, przez rządy, przez władzę, przez fanatyków islamskich, przez nacjonalistów.
O tej subtelnej różnicy niestety się zapomina i wrzuca do jednego worka prześladowania chrześcijan i muzułmanów. To wielce nieuczciwe, powstaje bowiem fałszywa sugestia, że jakoby muzułmanie mieliby być prześladowani w Europie przez chrześcijan, co jest kolejnym absurdem, zważywszy na fakt, że np. konwertyci z islamu na chrześcijaństwo, mieszkający w Brukseli, Londynie, Amsterdamie, Mediolanie czy Madrycie, są ścigani przez członków swoich muzułmańskich rodzin w celu dokonania na nich zabójstw honorowych.
Krótko mówiąc, w żadnym razie nie można postawić znaku równości pomiędzy prześladowaniem chrześcijan a prześladowaniem muzułmanów.
Odrębną kwestię stanowi sytuacja w Chinach, gdzie panuje zdehumanizowany komunistyczny reżim totalitarny. Komuniści występują przeciwko jakiejkolwiek religii. Rzeczywiście mniejszość muzułmańska, jaką stanowią Ujgurzy, jest prześladowana.
Jednocześnie – paradoksalnie – ta uciskana mniejszość swoją agresję kieruje przede wszystkim wobec konwertytów z islamu na chrześcijaństwo. W tym przypadku dochodzi do ataków na tych braci. W Chinach prześladowaną mniejszością są przede wszystkim chrześcijanie, a nie muzułmanie, ponieważ to muzułmanie dążą do politycznej niezależności wobec Chin, a zatem ataki na tę mniejszość są głównie kwestią polityczną, a nie religijną. Z kolei ataki na chrześcijańskich Ujgurów są atakiem na wolność religijną, ponieważ oprócz wspomnianej kwestii konwersji dochodzi też legitymizowane prawnie i systemowe prześladowanie ujgurskich chrześcijan przez władze lokalne. Wielu naszych braci przebywa w więzieniach za swoją nie tyle polityczną, ile chrześcijańską działalność.
Dlatego też ogromnym nadużyciem jest stwierdzenie, że wzrasta islamofobia. Uważam, że jest to wynik poprawności politycznej i nacisku świata arabskiego, a przede wszystkim Arabii Saudyjskiej.
Jest to kraj będący potęgą islamu i jednocześnie dość dobrze zdiagnozowanym źródłem prześladowań chrześcijan. Znajduje się ona w czołówce Światowego Indeksu Prześladowań Open Doors (w tym roku miejsce nr 2).
Ponadto jest ona głównym sponsorem budowy meczetów w Europie i w świecie Zachodu. Tymczasem żaden kościół nie może powstać w tym kraju. Z kolei Iran znajduje się na miejscu nr 8.
Raport Departamentu Stanu oceniam jako porażkę. Jest to bardzo smutne, że dotychczas dokumenty te stanowiły dużą podstawę w wielu opracowaniach dotyczących swobód religijnych. Wiele organizacji korzystało z tych raportów, ponieważ stanowiły ważny instrument w obserwacji sytuacji rozwoju bądź dyskryminacji religii na świecie.
Najwidoczniej raport Departamentu Stanu USA stał się instrumentem politycznym, kolejną częścią „gry” mającej umniejszyć dramatyczność sytuacji chrześcijan w świecie.
Nie można stawiać na równi problemu prześladowania muzułmanów i chrześcijan. To jest wręcz nadużycie.
Nie zapominajmy, że to przede wszystkim w świecie islamu prześladuje się chrześcijan. Przypomnę, że na 50 krajów, które występują na liście Open Doors w 2013 r., ponad 40 to kraje ze świata islamu.
To nie przypadek, lecz tendencja. Nie można ataków skierowanych przeciwko wyznawcom Chrystusa nazwać jedynie incydentem.
To pewien mechanizm i pewna strategia kontynuowana od lat. Przykre jest natomiast to, że kolejny ważny dokument o randze międzynarodowej, nadzorujący sytuację religijną w świecie stał się polityczną zabawką.
not. IK
Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ekspertem do spraw prześladowań chrześcijan na świecie.

