logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: CLAUDIO PERI / PAP/EPA

Rozeznanie jest darem Bożym

Niedziela, 3 marca 2019 (13:47)

Rozważanie Papieża Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański”.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejszy fragment Ewangelii przedstawia krótkie przypowieści, za pomocą których Jezus chce wskazać swoim uczniom drogę, jaką trzeba przebyć, by żyć mądrze. Zadając pytanie: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego?” (Łk 6,39), pragnie On podkreślić, że przewodnik nie może być ślepy, ale musi widzieć dobrze, to znaczy musi posiadać mądrość, w przeciwnym razie może wyrządzić szkody ludziom, którzy się jemu powierzają. W ten sposób Jezus zwraca uwagę tych, którzy mają obowiązki wychowawcze lub kierownicze: duszpasterzom, przedstawicielom władz publicznych, ustawodawcom, nauczycielom, rodzicom, zachęcając ich do uświadomienia sobie swej delikatnej roli i rozeznania zawsze właściwej drogi, którą trzeba prowadzić ludzi.

Jezus zapożyczył wyrażenie mądrościowe, aby wskazać siebie jako wzór nauczyciela i przewodnika, który należy naśladować: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel” (w. 40). Jest to zaproszenie do naśladowania Jego wzoru i Jego nauczania, aby być pewnymi i mądrymi przewodnikami. Ta nauka jest szczególnie zawarta w Kazaniu na górze, które od trzech niedziel liturgia proponuje nam w Ewangelii, wskazując na postawę łagodności i miłosierdzia, aby być osobami szczerymi, pokornymi i sprawiedliwymi. W dzisiejszym fragmencie znajdujemy kolejną istotną frazę, która zachęca nas, abyśmy nie byli zarozumiali i obłudni. „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (w. 41). Wiele razy łatwiejsze i wygodniejsze jest rozpoznawanie i potępianie błędów i grzechów innych osób, nie potrafiąc dostrzec własnych z taką samą jasnością. Zawsze ukrywamy nasze wady, co więcej, ukrywamy je przed samymi sobą. Łatwo jest natomiast zobaczyć wady innych osób. Pokusą jest pobłażliwość wobec samego siebie, hojność wobec siebie, a surowość i potępianie innych. Zawsze pożyteczne jest pomaganie innym mądrą radą, ale dostrzegając i korygując wady naszego bliźniego, musimy mieć świadomość, że również sami mamy wady. Jeśli sądzę, że ich nie mam, to nie mogę potępiać czy korygować innych. Wszyscy mamy wady, bez wyjątku, i musimy być tego świadomi, a zanim potępimy innych, musimy spojrzeć w swoje wnętrze. W ten sposób będziemy mogli działać w sposób wiarygodny, będziemy działać pokornie, dając świadectwo miłości.

Jak możemy zrozumieć, czy nasze oko jest swobodne, czy też sparaliżowane przez belkę? Mówi nam o tym ponownie Jezus: „Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo” (w. 43-44). Owocem są działania, ale także słowa. Również po słowach rozpoznaje się jakość drzewa. Istotnie, ten, kto jest dobry, czerpie ze swego serca i ze swoich ust dobro, a ten, kto jest zły, czerpie z nich zło, uprawiając najbardziej niszczycielskie działanie, jakie istnieje między nami, jakim jest szemranie, plotkowanie, mówienie źle o innych. To niszczy rodzinę, środowisko szkolne, miejsca pracy, środowisko sąsiedzkie. Wojny zaczynają się od języka! Pomyślmy chwilę o tym nauczaniu Jezusa. Postawmy sobie pytanie: czy mówię źle o innych? Czy zawsze staram się oczernić innych? Czy łatwiej widzieć mi wady innych niż własne? Starajmy się choć trochę poprawić. Będzie to dobre dla nas wszystkich.

Przyzywajmy wsparcia i wstawiennictwa Maryi, aby podążać za Panem na tej drodze.

RP, KAI

NaszDziennik.pl