logo
logo

Zdjęcie: fot. www. vaticannews/ -

Jezus narodził się dla każdego z nas

Piątek, 25 grudnia 2020 (09:35)

Aktualizacja: 25 grudnia 2020 (10:29)

Ojciec Święty Franciszek przewodniczył Pasterce w bazylice św. Piotra w Watykanie.

Przed rozpoczęciem Eucharystii Papież odsłonił i okadził figurkę Dzieciątka Jezus. Po dwóch czytaniach z Księgi Izajasza i po fragmencie Pawłowego Listu do Tytusa diakon odśpiewał po łacinie fragment Ewangelii św. Łukasza o narodzeniu Jezusa.

W homilii Papież nawiązał do wielkiego proroctwa Izajasza: „Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany”.

Zwrócił uwagę, że jedną z największych radości w życiu są narodziny dziecka, co przynosi nieopisane szczęście, w obliczu którego nic nie jest ciężarem. – O to właśnie chodzi w Bożym Narodzeniu: narodziny Jezusa są nowością, która pozwala nam rodzić się co roku na nowo, znaleźć w Nim siłę, by stawić czoło każdej próbie. Tak, bo Jego narodziny są dla nas: dla mnie, dla ciebie, dla każdego z nas – mówił Ojciec Święty.

Franciszek przypomniał, że „Bóg przychodzi na świat jako syn, aby uczynić nas dziećmi Bożymi”. – Cóż za wspaniały dar! Dzisiaj Bóg nas zadziwia i mówi do każdego z nas: „Jesteś cudem”. Siostro, bracie, nie upadaj na duchu – wezwał.

Przestrzegł przed pokusami, by uważać się za złego człowieka, przed pokusą bezradności, lęku, strachu „tunelu” trudnego doświadczenia. – Na to wszystko Bóg mówi: „Odwagi, jestem z tobą”. Nie mówi ci tego słowami, ale stając się dzieckiem, takim jak ty i dla ciebie, aby przypomnieć ci o początku wszelkiego twojego odrodzenia: uznanie siebie za syna Bożego, Bożą córkę. To jest niezniszczalne centrum naszej nadziei, gorejący rdzeń, który podtrzymuje istnienie: u podstaw naszych zalet i wad, silniejsze niż rany i niepowodzenia przeszłości, lęki i obawy o przyszłość, tkwi następująca prawda: jesteśmy umiłowanymi dziećmi – wyjaśniał Papież, podkreślając, że miłość Boga jest „miłością darmo daną”, czystą łaską.

Papież wskazał na „niewdzięczność człowieka wobec Boga i niesprawiedliwość wobec tak wielu naszych braci i sióstr”, co rodzi pytanie, dlaczego Bóg żywi do nas ufność i czy nas nie przecenia. – Tak, przecenia nas, a czyni tak, bo kocha nas nad życie. Nie potrafi nas nie kochać. Taki właśnie jest, tak bardzo od nas się różni. Zawsze nas kocha, bardziej niż my potrafimy kochać samych siebie – powiedział Ojciec Święty Franciszek dodał: „Jedynie miłość Jezusa przemienia życie, uzdrawia najgłębsze rany, uwalnia od błędnego koła niezadowolenia, złości i narzekania”.

Papież zwrócił uwagę, że Jezus narodził się w ubóstwie i odrzuceniu, aby dać nam do zrozumienia, jak bardzo umiłował naszą ludzką kondycję: aż po dotknięcie swoją „konkretną miłością” naszej najgorszej nędzy. – Syn Boży urodził się odrzucony, aby nam powiedzieć, że każdy człowiek odrzucony jest dzieckiem Bożym. Przyszedł na świat, jak dziecko przychodzi na świat, słaby i kruchy, byśmy mogli z czułością przyjąć nasze ułomności – mówił Papież. Wezwał: „Pozwólmy, aby Jego miłosierdzie przemieniło nasze nędze!”.

Papież zaznaczył, że „Dzieciątko leżące w żłobie ukierunkowuje także nasze życie”. – W Betlejem, co oznacza „Dom Chleba”, Bóg przebywa w żłobie, jakby chciał nam przypomnieć, że aby żyć, potrzebujemy Go jako chleba, którym trzeba się karmić. Potrzebujemy dać się przeniknąć Jego miłością darmo daną, niestrudzoną, konkretną – powiedział Papież.

Przestrzegł przed „głodem rozrywki, sukcesu i światowości”, które karmią nasze życie pokarmami, które nie zaspokajają głodu i pozostawiają pustkę w naszym wnętrzu. – To prawda: nienasyceni posiadaniem, rzucamy się do tak wielu „żłobów próżności”, zapominając o żłóbku w Betlejem. Ten żłóbek, ubogi we wszystko, a bogaty w miłość, uczy, że pokarmem życia jest dać się miłować Bogu i kochać innych – zaznaczył Ojciec Święty Franciszek.

Papież przypomniał, iż „dziecko sprawia, że czujemy się kochani, ale uczy też kochać”. – Bóg urodził się jako dziecko, aby nas pobudzić do zatroszczenia się o innych. Bóg zamieszkuje blisko nas, ubogi i potrzebujący, aby powiedzieć nam, że służąc ubogim, będziemy Go miłować – zauważył Franciszek. Przywołał też słowa wybitnej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Przybytek Boga jest tuż koło nas, z całym ekwipunkiem miłości”.

Na zakończenie Franciszek modlił się: „To Ty, Jezu, jesteś Synem, który czyni mnie synem. Kochasz mnie takim, jakim jestem, a nie takim, jakim siebie wymarzyłem. Biorąc Ciebie w ramiona, Dzieciątko ze żłóbka, biorę na nowo w ramiona swoje życie. Witając Ciebie, Chlebie Życia, ja też chcę oddać swoje życie w darze. Ty, który mnie zbawiasz, naucz mnie służyć. Ty, który nie zostawiasz mnie samego, pomóż mi pocieszyć Twoich braci, bo od tej nocy wszyscy oni są moimi braćmi”.

Po papieskim błogosławieństwie odśpiewano antyfonę maryjną Alma Redemptoris Mater: „Święta Odkupiciela Matko, któraś otwartą nieba bramą pozostała, Gwiazdo morza!”.

Wraz z Papieżem liturgię celebrowali kardynałowie, biskupi, księża. Ze względu na ograniczenia spowodowane pandemią koronawirusa w Eucharystii wzięła udział niewielka liczba wiernych.

 

AB, KAI

NaszDziennik.pl