logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Związki Benedykta XVI z Polską

Sobota, 31 grudnia 2022 (11:22)

Aktualizacja: Sobota, 31 grudnia 2022 (12:04)

Dziś zmarł Papież senior Benedykt XVI. Tuż po wyborze na Stolicę Piotrową z miejsca zdobył sympatię Polaków jako najbliższy współpracownik św. Jana Pawła II.

Zachwycił nas, kiedy podtrzymał tradycję swego poprzednika i na każdej audiencji przemawiał po polsku. Gdy zaś skrócił proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, całkowicie sobie zdobył polskie serca. Symbolem akceptacji Benedykta XVI przez Polaków było przemówienie z okna przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie podczas wizyty w Polsce w 2006 r., wydawało się zarezerwowanego dla jego poprzednika. Dzisiaj o godz. 9.34 Papież senior Benedykt XVI zmarł w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie. Jako następca Papieża św. Jana Pawła II kierował Kościołem katolickim od 19 kwietnia 2005 r. aż do swojego zaskakującego ustąpienia w 2013 r.

Dużo wiedział o Polsce. Pamiętał nawet takie szczegóły jak to, jakie ziółka pijał Prymas Tysiąclecia. W Polsce wyprorokowano mu, że zostanie papieżem. Polakom pozostawił ważne przesłanie, które uczynił mottem swojej pielgrzymki do Ojczyzny św. Jana Pawła II i powtórzył podczas ostatniej audiencji generalnej 27 lutego 2013 r. Brzmi ono: „Trwajcie mocni w wierze”.

Po raz pierwszy był w Polsce w 1979 r., ale sprawami sąsiadów zainteresował się o wiele wcześniej. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych ks. prof. Joseph Ratzinger jako jeden z niewielu duchownych niemieckich podpisał list tamtejszych katolików świeckich będący reakcją na odpowiedź Episkopatu Niemiec na szlachetny list biskupów polskich ze słynną formułą: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Inicjatywa ta, znana jako „Bernsberger Kreis”, spotkała się z ostracyzmem w szerokich kręgach katolickich w Niemczech. Świeccy sygnatariusze listu nie mogli dostać pracy w Kościele i otrzymywali anonimy z pogróżkami. Działo się tak dlatego, że „Bernsberger Kreis” postulował wyraźnie uznanie granicy na Odrze i Nysie. Profesor Ratzinger złożył swój podpis pod petycją bez wahania, mimo że mógł za to drogo zapłacić.

Kilkanaście lat później, już jako kardynał i arcybiskup Monachium i Fryzyngi, ze świecą w ręku 21 grudnia 1981 r. stał wśród tłumu manifestantów w stolicy Bawarii, solidaryzując się z Polakami cierpiącymi z powodu stanu wojennego.

Benedykta XVI zaakceptowaliśmy niemal natychmiast
i z miejsca obdarzyliśmy go dużą sympatią. Była to sympatia w pełni odwzajemniona. Gdy Benedykt XVI po raz pierwszy pozdrowił Polaków w ich ojczystym języku, nikt się nie spodziewał, że od tego momentu będzie to robił niemal za każdym razem. Potraktowano to raczej jako sympatyczny gest w stronę rodaków śp. Jana Pawła II.

Tymczasem Papież pamiętał o Polakach podczas każdej audiencji generalnej i niedzielnej modlitwy na Anioł Pański. Z satysfakcją odnotowywano jego postępy w opanowywaniu niełatwego dla Niemca języka polskiego.

Sam Benedykt XVI przyznawał, że choć „polska nie być łatwa język”, to jednak starał się go opanować – najpierw przy pomocy swego sekretarza ks. prał. Mieczysława Mokrzyckiego. Dlaczego Benedykt XVI wkładał aż tyle wysiłku w naukę języka polskiego? Wszak polski nie jest jednym z najczęściej używanych języków świata i Papież nie musiał się go uczyć. Nie musiał, ale najwyraźniej bardzo tego chciał.

W pierwszym roku pontyfikatu nowy Papież przemawiał do Polaków niemal sto razy. Pierwsze słowa skierował 8 dni po wyborze na Stolicę Piotrową (27 kwietnia 2005 r.). W sumie po polsku Ojciec Święty mówił 38 minut. Ponadto udzielił 14-minutowego wywiadu Telewizji Polskiej.

Kiedy po raz pierwszy pojawił się w loggii bazyliki św. Piotra po konklawe 19 kwietnia 2005 r., już w pierwszym zdaniu wygłoszonym do świata odwołał się do poprzednika pochodzącego z Polski: „Po wielkim Papieżu Janie Pawle II kardynałowie wybrali mnie...”. Dzień po konklawe podczas pierwszej Mszy św. odprawionej w obecności kardynałów Papież zapewniał: „Czuję, jakby jego mocna ręka trzymała moją. Zdaje mi się, że widzę jego uśmiechnięte oczy i słyszę jego słowa skierowane do mnie w tej szczególnej chwili: »Nie lękaj się!«”. Benedykt XVI nieustannie odwoływał się do św. Jana Pawła II.

Zawsze we współczesnych dziejach Kościoła papieże z największym szacunkiem odnosili się do poprzedników. Święty Jan Paweł II pielgrzymował nawet do miejsc związanych z życiem św. Jana XXIII, św. Pawła VI i bł. Jana Pawła I.

Papież z uznaniem odnosił się do polskich inicjatyw niepodległościowych. Tak było choćby 31 lipca 2005 r., kiedy w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański Benedykt XVI wspominał Powstanie Warszawskie.

Miesiąc później z okazji 25. rocznicy powstania NSZZ „Solidarność” wystosował do Polaków specjalny list, w którym napisał: „Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wielkie znaczenie w dziejach Polski i całej Europy miało powstanie tego związku zawodowego. Nie tylko w pokojowy sposób dokonał on niewyobrażalnych przemian politycznych w Polsce, wprowadzając naród polski na drogę wolności i demokracji, ale także wskazał innym narodom bloku wschodniego możliwość dążenia do naprawy historycznej niesprawiedliwości, w wyniku której zostały pozostawione poza »żelazną kurtyną«.” Tego samego dnia podczas audiencji generalnej dodał: „Dziękuję Bożej Opatrzności za powiew nowego ducha, jaki ten ruch wniósł w dzieje współczesnej Europy”.

Przemawiając do Polaków 11 listopada 2012 r., Benedykt powiedział: „Święto Niepodległości, które dzisiaj obchodzicie w Polsce, przypomina o wierze waszych Ojców, o historii, o mocy ducha minionych pokoleń. Na tym fundamencie budujcie pomyślność waszej Ojczyzny”.

Jest swego rodzaju paradoksem, że Papież Niemiec przekonywał o bogactwie polskiego dziedzictwa. Polakom nieraz obca jest duma z tego, co polskie. Tymczasem Benedykt XVI, który jako kardynał za każdym razem wyjeżdżał od nas pod wielkim wrażeniem głębokiej religijności Polaków, patrzył na nasz kraj z odpowiedniego dystansu, który pozwalał mu zrozumieć, jak ważną rolę Polska może odegrać na arenie międzynarodowej
i w Kościele powszechnym.

Kiedy pod koniec 2005 r. do Watykanu przybyli polscy biskupi z wizytą ad limina apostolorum, Ojciec Święty przekonywał: „Polska otrzymała od poprzednich pokoleń bogate dziedzictwo kulturowe oparte na wartościach chrześcijańskich. Z takim dziedzictwem weszła do Unii Europejskiej. Wobec nasilającego się procesu sekularyzacji i odwrotu od wartości chrześcijańskich nie może tego dziedzictwa utracić. Przeciwnie, negatywne postawy i zagrożenia dla kultury chrześcijańskiej, które są widoczne także w Polsce, są dla Kościoła wezwaniem do wysiłku na rzecz stałej ewangelizacji kultury. Chodzi o to, aby treścią i wartościami Ewangelii zostały przepojone kategorie myślenia, kryteria ocen i normy ludzkiego działania”.

Wizyta polskich biskupów „u progów apostolskich” stała się dowodem na to, że Benedykt XVI dobrze zna nie tylko sytuację Kościoła w Polsce, ale i całego społeczeństwa. Jego przemówienia świadczyły także o czymś niezwykle ważnym: że Papież liczy na Polaków.

W czasach gdy od polityki – pełnej kłótni i jałowych dyskusji – odwraca się coraz więcej osób, Ojciec Święty przekonywał, że obecność chrześcijan w tej sferze jest niezastąpiona. Ich podstawowym zadaniem jest dawanie czytelnego świadectwa wartościom chrześcijańskim. Szczególnie istotna jest obrona wartości chrześcijańskich w debacie publicznej oraz na forum mediów. Papież zachęca przy tym biskupów do duszpasterskiej pomocy ze strony Kościoła wobec środowisk chrześcijańskich polityków.

Benedykt XVI docenił postawę polskiej młodzieży, która zwłaszcza w dniach śmierci i żałoby po św. Janie Pawle II dała świadectwo wiary. Sugerował więc biskupom, by nie pozwolili, żeby ten duchowy potencjał się zmarnował. Wskazał na potrzebę tworzenia Kościoła otwartego na młodych, zaangażowania w duszpasterstwo młodzieży i obecność w kulturze. Była to ze strony Papieża także odpowiedź na przywiezione przez polskich biskupów dane o spadających praktykach religijnych wśród młodych.

Papież zachęcał również polskich biskupów do kontynuacji – dobrze znanej polskiej tradycji – misji Kościoła wobec świata kultury i związanej z tym obecności w mediach. Jego zdaniem współczesna „bitwa” o kształt sumienia odbywa się przede wszystkim na polu kultury, także w jej masowym wydaniu, kształtowanym przez media. „Negatywne postawy i zagrożenia dla kultury chrześcijańskiej, które są widoczne także w Polsce, są dla Kościoła wezwaniem do wysiłku na rzecz stałej ewangelizacji kultury. Chodzi o to, aby treścią i wartościami Ewangelii zostały przepojone kategorie myślenia, kryteria ocen i normy ludzkiego działania tak w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym” – przypominał Benedykt XVI.

Docenił także posłannictwo świeckich w Kościele. Uświadamiał, że miejsce świeckich jest niezastąpione, a ich rolą powinna być odnowa moralna społeczeństwa – szczególnie w tych środowiskach, do których kapłan nie ma dostępu. Z uznaniem mówił o nowych ruchach i wspólnotach apostolskich, wśród których z nazwy wymienił polski Ruch Światło-Życie.

Charakterystyczne jest, że Benedykt XVI, przemawiając do polskich biskupów, bardzo często nawiązywał do nauczania swego poprzednika. Wskazywał w ten sposób, że to właśnie w nauce św. Jana Pawła II nasz Kościół lokalny może znaleźć najcelniejszą odpowiedź na własne problemy. Jednak i sam Benedykt XVI wsparł twórczo Kościół w Polsce, który podjął jego wielką ideę nowej ewangelizacji, zapoczątkowaną jeszcze przez św. Jana Pawła II.

JG, KAI

NaszDziennik.pl