Papież zapowiedział rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego króla Baudouina. W Eucharystii odprawionej po francusku
i niderlandzku uczestniczyło prawie 40 tys. wiernych.
W Mszy św. wzięli udział król Belgii Filip z królową Matyldą oraz wielki książę Luksemburga Henryk i wielka księżna Maria wraz z rodzinami.
Na początku Eucharystii prośbę o beatyfikację wypowiedział arcybiskup Malines-Brukseli Luc Terlinden
w towarzystwie postulatora, który przedstawił krótki życiorys nowej błogosławionej. Siostra Anna od Jezusa
de Lobera y Torres, żyjąca na przełomie XVI i XVII wieku hiszpańska karmelitanka bosa, prawie 20 lat spędziła
w Belgii i założyła tam kilka klasztorów swego zakonu
w duchu reform wprowadzonych do Karmelu przez
św. Teresę od Jezusa, z którą łączyła ją głęboka przyjaźń.
„Wszyscy przez chrzest otrzymaliśmy misję w Kościele. Ale jest to dar, a nie tytuł do chluby. Wspólnota wierzących nie jest kręgiem uprzywilejowanych, jest rodziną zbawionych” – podkreślił w homilii Franciszek, dodając, że Ewangelia jest głoszona nie o własnych siłach, ale z pomocą Boga.
Ojciec Święty zachęcił, aby posłuchać tego, co Jezus mówi w Ewangelii i zaapelował: „unikajmy gorszącego oka, które widzi nędzarza i odwraca się w drugą stronę! Unikajmy gorszącej ręki, która zaciska pięść, aby ukryć swoje skarby i chciwie chowa je do kieszeni! Unikajmy gorszącej stopy, która biegnie szybko nie po to, by być blisko tych, którzy cierpią, lecz by »pójść dalej« i trzymać się na dystans! Precz z tym wszystkim, jak najdalej od nas! W ten sposób nie buduje się niczego dobrego i solidnego!”.
W tym kontekście Papież zaznaczył: „Nie łudźmy się:
bez miłości nic nie przetrwa, wszystko znika, rozpada
się i pozostawia nas więźniami ulotnego, pustego
i bezsensownego życia, bezwartościowego świata,
który poza fasadami stracił wszelką wiarygodność, ponieważ zgorszył maluczkich”.
Nawiązując do osoby Anny od Jezusa (1545-1621), której beatyfikacja ma miejsce właśnie w dniu dzisiejszym podczas Eucharystii, Papież stwierdził „Ta kobieta była jedną z protagonistek wielkiego ruchu reformatorskiego
w Kościele”.
Franciszek zaznaczył, że z „własnego wyboru nie pozostawiła po sobie żadnych pism. Starała się natomiast wprowadzać w życie to, czego się nauczyła, a swoim sposobem życia pomogła dźwignąć Kościół w czasie wielkich trudności”. Dodał, że przywiodła do wiary bardzo wiele osób, do tego stopnia, że ich klasztor był opisywany jako „magnes duchowy”. Franciszek zachęcił, aby przyjąć
z wdzięcznością wzór „kobiecej świętości”. Papieska homilia co raz była przerywana oklaskami.

