logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Papież dba o kondycję

Sobota, 17 maja 2025 (11:05)

Aktualizacja: Środa, 16 lipca 2025 (10:51)

Osobisty trener kardynała Roberta Prevosta nie wiedział, kim on jest.

„Trenował u mnie dwa lata. Rozpoznałem go, kiedy stanął na balkonie bazyliki Świętego Piotra” po konklawe – powiedział dziennikowi „Il Messaggero” Valerio Masella z siłowni koło Watykanu. Przychodził tam ówczesny prefekt Dykasterii ds. Biskupów.

W rozmowie z rzymską gazetą osobisty trener powiedział o kondycji 69-letniego Papieża: „Jak na człowieka w tym wieku jest w nadzwyczajnej formie fizycznej, typowej dla kogoś, kto nigdy nie przestał uprawiać sportu. Ma doskonałe proporcje między masą mięśniową, masą kostną i masą tłuszczową”.

26-letni Masella trenował Roberta Prevosta, odkąd w 2023 roku przyjechał do Rzymu mianowany przez Papieża Franciszka prefektem Dykasterii ds. Biskupów.

Na uwagę, że wynik konklawe oznacza utratę klienta, Włoch podkreślił: „W siłowni nikt nie wiedział, że Robert – teraz Leon XIV, to kardynał, nawet ja, który go trenowałem”.

Trener opowiedział, że obecny Ojciec Święty regularnie przychodził do siłowni.

„Był dokładny, przychodził dwa, czasem trzy razy w tygodniu, co zależało oczywiście od jego obowiązków w pracy. Widziałem go zawsze rano” – wyjaśnił.

Jak dodał, jego podopieczny przychodził na godzinę, a potem szedł do pracy. Ćwiczył na maszynach, w tym na bieżni i rowerze treningowym.

„A potem przez pół godziny robiliśmy ćwiczenia wzmacniające mięśnie i postawę” – wyjawił.

Masella przyznał, że kardynał Prevost nie robił na nim wrażenia zestresowanego pracą. Podczas ćwiczeń mało rozmawiali.

„Był bardzo zdystansowany, choć zawsze nadzwyczaj uprzejmy i uśmiechnięty. Czasem mówił mi, że od młodości dużo uprawia sportu i lubi wiele dyscyplin” – powiedział trener z siłowni, który nie wiedział, że ćwiczy z kardynałem. Przyznał: „Sądziłem, że to człowiek zajęty, ale nie wiedziałem dokładnie, jaki jest jego zawód”.

Opowiedział także: „Kiedy został wybrany, oglądając telewizję, od razu go rozpoznałem. Nie mogłem uwierzyć. Trenowałem przyszłego Papieża. To coś niebywałego, bo dla mnie był klientem, jak inni, i zachowywał się, jak wszyscy klienci w siłowni”.

JG, PAP

NaszDziennik.pl