logo
logo
Czwartek,
28 sierpnia 2014
Strach czyni więźniem. Nadzieja to wolność

Ukraina - element systemu bezpieczeństwa

zdjęcie
Filip Frąckowiak
dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego

Sytuacja może wydawać się beznadziejna. Przez wieki, także dziś, był to paradygmat polskiej polityki zagranicznej, dyplomacji i polityki bezpieczeństwa: budowanie zdolności do obrony przed dominującymi sąsiadami. Tworzenie arsenału nie jest pozbawione sensu dlatego, że broń atomowa służy jako straszak a nie narzędzie niszczenia przeciwnika. Potencjał wojskowy, jak pokazał 1920 rok, użyty defensywnie, może być skuteczny. Obecnie nasz główny argument obronny to art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. W przypadku konfliktu, podczas którego obce państwo zajęłoby część terytorium Polski kwestią kluczową okazałoby się czy państwa NATO reagują bezpośrednio po ataku czy odbijają terytorium Polski z rąk agresora. Sprawa Krymu pokazuje, że nikt nie pali się do odbijania go z rąk Rosji pomimo, że Wlk. Brytania i USA są gwarantami niepodzielności terytorialnej Ukrainy. Moskwa zawsze chętnie korzystała z metody faktów dokonanych. Po czasie jest trudno odmienić ich dokonanie. Ale głowa do góry, państwo trzeba budować nieustannie.

Ukraina pełni w tym systemie bezpieczeństwa bardzo ważną rolę buforu pomiędzy Rosją i Polską. Wielu uważało to za instrumentalne traktowanie Ukrainy. Zgoda, tak jest na poziomie założeń doktryn politycznych i budowania strefy bezpieczeństwa lub inwestycji biznesowych na dużą skalę. Ale nie ma w tym nic złego. To działa w dwie strony. Ukraina tak też traktowała Polskę. Polska lobbowała na rzecz Ukrainy na poziomie międzynarodowym (NATO, UE) a Ukraińskie rządy celowo robiły "krok do przodu, krok w tył" aby utrzymać samodzielność w tym klinczu pomiędzy Zachodem a Rosją. Ta polityka miała swoje poważne uzasadnienie w związkach z Moskwą. Ale nie jestem przekonany czy była to dobra polityka bo zawsze taką "nieśmiałość" będzie wykorzystywać Rosja. I obawy, że zrobi to za pomocą narzędzi państwa imperialnego okazały się w pełni uzasadnione w 2014 roku. Podobnie instrumentalne, dwustronne zależności, na poziomie doktryny bezpieczeństwa istnieją na przykład pomiędzy krajami bałtyckimi i państwami skandynawskimi a także Warszawą i Berlinem. Natomiast nie zgadzam się, że instrumentalnie traktują Ukrainę tysiące Polaków, którzy okazują solidarność z Kijowem. Niektórzy nawet odsuwając na bok pamięć o rzezi wołyńskiej.

POZOSTAŁE WPISY
Czwartek, 30 października 2014

Przed Wszystkich Świętych

Sobota, 30 sierpnia 2014

Polska - utracony sojusz Kijowa