logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Sergio Perez/ Reuters

Na otarcie łez

Wygrana Polski na pożegnanie z mundialem
Czwartek, 28 czerwca 2018 (21:03)

Piłkarska reprezentacja Polski po golu Jana Bednarka pokonała Japonię 1:0 w swym ostatnim meczu na mundialu w Rosji. Z jednej strony kibice mogli się zatem ucieszyć, z drugiej poziom spotkania, jak i jego żenująca końcówka zostawiły trudny do ukrycia i głęboki niesmak.

Nasi zapowiadali: zagramy o honor. Będziemy walczyć do upadłego, bo chcemy godnie pożegnać się z mistrzostwami, sprawić choć trochę radości sobie i kibicom. W pierwszej połowie spotkania w Wołgogradzie nic z tych zapowiedzi nie wynikało. Polacy grali bowiem słabo, by nie rzec bardzo słabo. Walki i agresji nie udało się nijak dostrzec, na palcach można było policzyć składne akcje. Jedna z nich przyniosła celny i groźny strzał, gdy po dośrodkowaniu głową uderzył Kamil Grosicki, jednak Eiji Kawashima odbił piłkę na samej linii bramkowej. Sam „Grosik” był nawet przekonany, że za nią, mogło się też tak wydawać na pierwszy rzut oka, ale powtórki wykazały, że gola nie było.

Japończycy do przerwy byli groźniejsi. Kilka razy przedostali się nawet w pobliże naszego pola karnego, korzystając z tradycyjnych błędów biało-czerwonych defensorów. Na posterunku trwał jednak Łukasz Fabiański, który zastąpił w bramce Wojciecha Szczęsnego. Bronił pewnie, dobrze, wreszcie skutecznie robiąc to, czego wcześniej nie potrafił zrobić Szczęsny.

Z biegiem czasu dało się zaobserwować, że Japończycy coraz mniej są zainteresowani grą do przodu i staraniami o bramki. Ich urządzał remis, bo remis gwarantował, że znajdą się w 1/8 finału. Zaczęli zatem przetrzymywać piłkę, podawać ją do siebie z bezpiecznej odległości od Polaków, wszystko przedłużać. Wszystko się zmieniło w 59. minucie. Wtedy to z rzutu wolnego idealnie dośrodkował Rafał Kurzawa, a w polu karnym najwięcej sprytu wykazał Jan Bednarek, zdobywając wyczekiwaną bramkę. W tym momencie Azjaci znaleźli się w sytuacji… Polaków, czyli poza 1/8 finału. Musieli zaatakować, co faktycznie w panice zaczęli robić. Wreszcie przyspieszyli, co otworzyło naszym okazję do przeprowadzania szybkich kontr. Jedna z nich powinna zakończyć się drugim golem. Biało-Czerwoni wreszcie przeprowadzili akcję, po której aż chciało się bić brawo. Piotr Zieliński pięknym, długim podaniem uruchomił Grosickiego, ten w pełnym biegu idealnie wystawił piłkę Robertowi Lewandowskiemu, który jako jedyny zachował się jak nie on – zamiast spokojnie umieścić futbolówkę w siatce, nieczysto w nią trafił i przerzucił ponad poprzeczką.

Nagle w równolegle toczonym meczu Kolumbii z Senegalem gola zdobyli piłkarze z Ameryki Południowej. A wynik 1:0 powodował, że Japończycy, nawet przegrywając 0:1, awansują dalej. I znów wrócili do kombinowania. Po kilku chwilach Polacy uznali, że w takiej sytuacji nie ma sensu się angażować i ostatnie fragmenty meczu przypominały kabaret. Smutny, nie śmieszny. Azjaci podawali do siebie piłkę, nasi się temu przyglądali, podobnie jak stojący przy linii bocznej Jakub Błaszczykowski, który miał wejść na boisko. Nie wszedł, bo piłka przez długi czas boiska nie opuściła, a męczarnie przerwał sędzia, kończąc ten kuriozalny spektakl. Polska wygrała 1:0, pożegnała się z mundialem zwycięstwem, ale po tym dziwnym meczu jakoś specjalnie nawet cieszyć się nie chciało.

Rywalizację w grupie H wygrała Kolumbia. Japonia i Senegal zakończyły ją z identycznym dorobkiem punktowym (po 4) i stosunkiem bramek (4:4), a jako że ich pojedynek też zakończył się remisem (2:2) o awansie do 1/8 finału zadecydowała klasyfikacja fair play. Mniej żółtych kartek do tej pory obejrzeli Azjaci, dlatego oni zagrają w kolejnej rundzie.

Japonia – Polska 0:1 (0:0). Bramka: Jan Bednarek (59). Żółta kartka: Tomoaki Makino. Sędzia: Janny Sikazwe (Zambia). Widzów 42 189.

Japonia: Eiji Kawashima – Hiroki Sakai, Maya Yoshida, Tomoaki Makino, Yuto Nagatomo – Gotoku Sakai, Hotaru Yamaguchi, Shinji Okazaki (47. Yuya Osako), Gaku Shibasaki, Takashi Usami (65. Takashi Inui) – Yoshinori Muto (82. Makoto Hasebe).

Polska: Łukasz Fabiański – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek, Artur Jędrzejczyk – Rafał Kurzawa (80. Sławomir Peszko), Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński (79. Łukasz Teodorczyk), Kamil Grosicki – Robert Lewandowski.

Senegal – Kolumbia 0:1 (0:0). Bramka: Yerri Mina (74-głową). Żółte kartki: Mbaye Niang – Johan Mojica. Sędzia: Milorad Mazic (Serbia). Widzów 41 970.

Senegal: Khadim Ndiaye – Lamine Gassama, Salif Sane, Kalidou Koulibaly, Youssouf Sabaly (74. Moussa Wague) – Ismaila Sarr, Cheikhou Kouyate, Idrissa Gueye – Keita Balde (80. Moussa Konate), Mbaye Niang (86. Diafra Sakho), Sadio Mane.

Kolumbia: David Ospina – Santiago Arias, Davinson Sánchez, Yerri Mina, Johan Mojica – Juan Cuadrado, Mateus Uribe (83. Jefferson Lerma), Juan Fernando Quintero, Carlos Sánchez, James Rodríguez (31. Luis Fernando Muriel) – Radamel Falcao (89. Miguel Borja).

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl