logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Dylan Martinez/ Reuters

Mistrzostwa pełne emocji. I karnych

Faza grupowa mundialu – jaka była?
Piątek, 29 czerwca 2018 (21:08)

W zakończonej w czwartek fazie grupowej piłkarskich mistrzostw świata nie zabrakło znakomitych meczów, wielkich emocji, ogromnych niespodzianek i kontrowersji, czyli tego wszystkiego, co kochają sympatycy futbolu. Tak, za nami świetne tygodnie i oby tak było do końca turnieju.

Zaczęło się spektakularnie. 5:0 Rosji z Arabią Saudyjską w meczu otwarcia pokazało, że to mogą być mistrzostwa emocji, zaskakujących rozstrzygnięć i pięknych bramek. Były, na razie, choć oczywiście nie o wszystkich spotkaniach możemy powiedzieć „porywające”. Były i takie jak kuriozalny pojedynek Polski z Japonią, który kończył się w oparach absurdu, wynikającego z samozadowolenia Azjatów i braku ambicji i odwagi u Biało-Czerwonych. Był to jednak nieliczny wyjątek, bo zwykle mecze rosyjskiego turnieju oglądało się z zapartym tchem.

Najlepszy? Może Hiszpanii z Portugalią, zakończony remisem 3:3. Może Chorwacji z Argentyną, kiedy to piłkarze z Bałkanów zdeklasowali „Albicelestes”. Może Niemiec z Meksykiem, Serbii ze Szwajcarią. Ten mundial charakteryzowały też bramki zdobywane w ostatnich fragmentach, zwykle decydujące o wyniku. W meczach Brazylii z Kostaryką czy Korei Południowej z Niemcami zakończonych wynikami 2:0 wszystkie gole padły już w doliczonym czasie gry. Tuż przez upływem czasu regulaminowego zwycięskiego gola z Nigerią, gola dającego awans do 1/8 finału, strzeliła Argentyna. Niemcy swe nadzieje na dalszą grę, w pojedynku ze Szwecją, przedłużyli w 95. minucie.

Do tej pory kibice obejrzeli łącznie 122 gole. Sporo, ale z drugiej strony o 14 mniej niż przed czterema laty, na mundialu w Brazylii. Sędziowie w Rosji podyktowali jednak rekordową liczbę rzutów karnych – aż 24. Do tej pory najwięcej jedenastek miało miejsce na mundialu w Korei Południowej i Japonii – 18. Teraz jednak arbitrzy mieli do dyspozycji system VAR i podkreślić trzeba, że wiele decyzji podjęli po obejrzeniu powtórek wideo. Z 24 karnych piłkarze wykorzystali 18, a wśród tych, którzy się pomylili, znalazł się Argentyńczyk Lionel Messi oraz Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

W klasyfikacji strzelców prowadzi Anglik Harry Kane, który zdobył do tej pory pięć goli. Po cztery strzelili Ronaldo i Belg Romelu Lukaku, po trzy Hiszpan Diego Costa i Rosjanin Denis Czeryszew.

Trzy drużyny przez fazę grupową przeszły jak burza, wygrywając w niej wszystkie mecze. To Urugwaj, Chorwacja i Belgia. „Urusi” nie stracili nawet gola, Belgowie strzelili dziewięć, ale najwięcej pochwał i tak zebrali Chorwaci, którzy w kapitalnym stylu pokonali Nigerię, Argentynę i – grając w rezerwowym składzie – Islandię. Jeśli utrzymają formę, jeśli ominą ich problemy z kontuzjami i kartkami, to chyba nikogo nie zdziwi, jeśli zostaną mistrzami świata, bo grają spektakularnie i piłkarzy mają spektakularnych.

A co do mistrzów… Na kolejnym już mundialu obrońca tytułu zanotował potężną wpadkę, żegnając się z turniejem już po fazie grupowej. Tym razem ten los spotkał Niemców, czyli tych, którzy do tej pory raczej nie zawodzili, gwarantując określony poziom. Ale w Rosji rozczarowali, najbardziej ze wszystkich drużyn, nie trafili z formą, Joachim Loew dokonał też chyba złych wyborów kadrowych i największa klęska w historii tamtejszego futbolu stała się faktem.

Do grona wielkich rozczarowań turnieju musimy też niestety zaliczyć Polskę. Oczekiwania i plany były inne, tymczasem okazało się, że nasze mniemanie o narodowej drużynie rozmija się z rzeczywistym jej stanem i możliwościami. Adam Nawałka okazał się człowiekiem, bo do tej pory wydawało się, że jest wręcz nieomylny i niemal zawsze podejmuje trafne decyzje. Podjęte w Rosji, niemal wszystkie były złe. Słabiutko spisali się też piłkarze, szczególnie ci, na których liczyliśmy najbardziej.

Były i takie drużyny, które podzieliły los Polski i Niemiec i pożegnały się z turniejem już teraz, ale w zupełnie innym stylu, zasługując na szacunek całego piłkarskiego świata. To głównie Iran i Maroko, które w grupie B postawiły nadzwyczajny opór Hiszpanii i Portugalii, będąc o krok od wywoaniał supersensacji. Szczególnie Irańczycy, którym do szczęścia zabrakło drobnych niuansów i być może sędziego, nieobawiającego się porażki faworytów.

Sędziowie… VAR im pomógł, bo dzięki niemu zmienili wiele błędnych decyzji, ale w kilku spotkaniach i tak ewidentnie się nie popisali. W tym gronie znalazł się m.in. Szymon Marciniak, który akurat wykazał się zbyt daleko idącym przeświadczeniem o własnej nieomylności i akurat wtedy, gdy wypadało powtórkom się przyjrzeć, on ufał własnej intuicji. I, niestety, popełniał błędy.

Po raz pierwszy w historii o awansie do fazy pucharowej zadecydowała klasyfikacja fair play. Japonia i Senegal rywalizację w grupie H zakończyły bowiem z czterema punktami na koncie, stosunkiem bramek 4:4, a w ich bezpośrednim pojedynku padł remis 2:2. Azjaci dostali się dalej, gdyż otrzymali mniej żółtych kartek od rywali. To dlatego, w końcówce meczu z Polską, tak kurczowo bronili wyniku 0:1, obawiając się nie tylko straty bramki, lecz nawet przypadkowego kartonika.

Jutro rozpocznie się faza pucharowa mistrzostw. Walka na całego, w której na placu boju pozostaną już tylko zwycięzcy.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl